Opowieść wigilijna: To tutaj narodził się Bóg

– Nie zapomnieliście o mnie. Na co dzień żyję bardzo skromnie, jest ciężko. Z wami czuję się mniej samotna – mówi Irena Myszka. Nasza redakcja razem z Nowosolską Paczką rozwiozła prezenty świąteczne dla seniorów i zorganizowała im wigilię. To efekt charytatywnego Turnieju Mikołajkowego im. Radka Druciaka

Samochód podjeżdża na miejsce po godz. 17.00. Pomagamy wyjść z auta panu Romanowi. Jest bardzo chory, ma poważne problemy z poruszaniem, chodzi o kulach. Powolutku wspinamy się po schodach. W końcu wchodzimy do sali. Wszyscy kierują wzrok w naszą stronę, czekają tylko na nas. Pan Roman jest tego wieczoru najważniejszy, bo to m.in. dla niego robimy tę wigilię. Pan Roman ściąga kurtkę, siada na swoim miejscu. Za chwilę się modlimy i dzielimy opłatkiem. Pan Roman chciałby zjeść pierogi, ale ma problem, by je pokroić. Pomaga mu nasz redakcyjny kolega Mariusz Pojnar. Pan Roman bierze gryza. Chyba mu smakuje. Wydaje mi się, że delikatnie się uśmiecha.

W ub. środę w stołówce „Spożywczaka” „Tygodnik Krąg” razem ze stowarzyszeniem Nowosolska Paczka zorganizowali wigilię dla samotnych seniorów. Mogliśmy to zrobić dzięki pieniądzom z charytatywnego 16. Turnieju Mikołajkowego im. Radka Druciaka, który co roku organizujemy z Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji i Markiem Grzelką. Po opłaceniu sędziów i obsługi medycznej zostało nam 9,5 tys. zł i każdą złotówkę wydaliśmy na paczki świąteczne dla starszych potrzebujących nowosolan oraz właśnie na wigilię.

19 seniorom kupiliśmy wszystko, czego potrzebowali. M.in.: tony węgla, małą pralkę, pościel, piżamy, aparaty do mierzenia ciśnienia, termofory, środki czystości, środki opatrunkowe, podkłady medyczne na łóżko, wersalki, firany, telewizor, skarpety, buty, koce. I wiele, wiele więcej.

Nadzieja, buziak i czekolady

Samo rozwożenie tych prezentów było wyjątkowym czasem. Staliśmy się wysłannikami piłkarzy. Kilka momentów zapadnie nam w pamięci.

Pierwszy: Mariusz i Marcin Mańkowski, szef Nowosolskiej Paczki, zajeżdżają do pani Nadziei. Dzwonią do drzwi, otwiera jej siostra, która żeby się nią zajmować, przyjechała aż z Mazur.

Mariusz: – My w sprawie paczki. Pani wie, o co chodzi?

Siostra pani Nadziei: – Tak, faktycznie ktoś z MOPS dzwonił, że może uda się załatwić pralkę, bo ją potrzebujemy.

Mariusz: – No to my właśnie z tą pralką.

Siostra Nadziei: – Co?! To się ziściło? To się dzieje naprawdę?

Druga sytuacja: ul. Zamenhofa, tam mieszka pani, która praktycznie cały czas musi leżeć w łóżku. Mariusz daje jej pościel, kołdrę i piżamę. Żeby podziękować, ta pani zrywa się z łóżka i daje mu buziaka w policzek.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media