Katarzyna. Oliwkowa mama [REPORTAŻ]

– Dopiero przy niej zrozumieliśmy, że tak naprawdę niewiele potrzeba. Zdrowie, pełna rodzina, miłość i czas, który możemy spędzać razem – definiuje szczęście Katarzyna Rusin-Pawlak, autorka bloga OliwkowaMama.pl

14 kwietnia Katarzyna Rusin-Pawlak skończy 33 lata. Ma męża Sylwestra i córkę Oliwię. Od dwóch lat zajmuje się fotografią. Pracuje też w firmie, którą jej rodzice prowadzą od 26 lat.

Prowadzi bloga OliwkowaMama.pl.

„Kocham pisać, kocham dzielić się pięknymi chwilami. Mój blog to lifestyle, moda, dodatki, trudne tematy: mama, dziecko, czyli mieszanka wybuchowa! Zajrzyj na chwilę, a na pewno się uzależnisz” – zapewnia w internecie.

Oliwka jest główną bohaterką jej wpisów. Często wstawia zdjęcia córki.

Notatka z sierpnia 2019 r., wspomnienie z wakacji nad morzem:

„Kochana córeczko,

może za kilkanaście lat trafisz na ten wpis, może przetrwa i będzie tu na Ciebie czekał. Chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego.

(…)

Otóż wstawałam chwilkę po piątej. Przez krótką chwilę patrzyłam, jak śpisz, jak tulisz Zuzię (psiaka maskotkę). Dawałam całusa Tobie i tatusiowi i wychodziłam na plażę.

Tam siadałam na piasku, czasami na ławce. I patrzyłam w morze. Czułam niesamowity spokój, czułam, że jestem tak szczęśliwa, że nawet teraz, jak to piszę, łzy spływają mi po policzkach! Siedziałam tam i dziękowałam światu za to, co mam. Za dom, za tatę, za Ciebie, za naszą rodzinę.

Dziękowałam, że obok nas są ludzie, którzy nas kochają. Ten spokój wchodził we mnie jak świeże powietrze. Z każdym oddechem czułam się coraz bardziej spokojna, coraz bardziej wzruszona tym, co mam! Później szłam po pieczywo i wracałam do Was. I wiedziałam, że to będzie kolejny piękny dzień”.

Lifestyle

Zaczęło się od ubrań. Wiem, to może wydawać się dziwne, ale to był główny motyw, dla którego założyłam bloga – mówi mi Rusin-Pawlak. – Chciałam pokazać rodzicom fajne, nieodkryte polskie marki. Ubrania wygodne, stylowe, wysokiej jakości. Ale przede wszystkim polskie.

Katarzyna pamięta pozytywny odbiór jej pierwszych postów. – I ile wrażeń dostarczały pierwsze współprace – wspomina. – Gdy po roku blog miał już fajną grupę odbiorców, postanowiłam go trochę rozwinąć. Przejście na własną domenę, fanpejdż na Facebooku, z czasem konto na Instagramie.

Zmieniła też kierunek pisania.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media