Spacerkiem po Czasie: Willa burmistrzów [HISTORIA]

Tak, tak, to nie jest żadna pomyłka. Jedna z malowniczych nowosolskich willi swego czasu służyła za mieszkanie burmistrzom Neusalz. Jej niewątpliwą urodę przykryła jednak ciemna strona historii. I czas, którego stuletnim zębom lekko dała się nadgryźć

Sto lat temu z haczykiem, na początku XX wieku, bogatsi nowosolanie dość intensywnie stawiali dla siebie i swoich rodzin eleganckie wille. Powstało ich w tym czasie około 10, kilka bez przeszkód możemy sobie obejrzeć podczas każdego spaceru po mieście: dwie wille przy ul. Bohaterów Getta – jedna właściciela szczeciniarni Klingera, druga szefa cegielni Geschego, dzisiejsze przedszkole przy ul. Okrężnej powstałe jako willa szefostwa fabryki kleju, willa dyrektora Jansona, gdzie dziś jest biblioteka, willa Glaesera przy dzisiejszej ul. Królowej Jadwigi.

Ale my dziś przespacerujemy się gdzie indziej, na jedną z najstarszych nowosolskich ulic, bo wytyczoną już w 1743 r. Dziś znamy ją jako ul. Muzealną.

Już rok po wytyczeniu tej ulicy bracia morawscy posadzili wzdłuż drogi lipy i nazwali ją Linden-Alee, czyli Aleją Lipową. Ale wtedy jeszcze nikt tam nie mieszkał. Pierwsze domy pojawiły się w XIX wieku, drogę utwardzono i zmieniono jej nazwę na Lindenstrasse. I to właśnie przy tej ulicy w 1905 r. zbudowano interesującą nas willę. Dziś to adres Muzealna 36, ale nie zawsze tak było.

Dyrektor Schwager zerka z tarasu

Warto jednak wrócić pół wieku wstecz. W 1852 powstaje w ówczesnej Neusalz Paulinenhutte, nowa miejska huta. W 1886 r. jej twórca, Edmund Glaeser, umiera, hucie szefuje wtedy dyrektor Otto Schwager. I to dla niego huta stawia secesyjną willę przy ówczesnej Lindenstrasse 42. Willę, która wyraźnie przewyższa urodą okoliczne kamienice – ma wieżyczkę z balkonem i kopułą, niebanalny kształt, spory taras od strony ulicy i roślinne ornamenty na szczycie elewacji. Wokół willi staje uroczy płot z kutymi przęsłami.

Heinrich Troeger

Stawał sobie zapewne dyrektor Schwager w słoneczne wolne dni na tarasie, zapewne z jakimś papierosem lub fajką, bo wtedy nie było to szkodliwe, być może z filiżanką popołudniowej kawy. Zerkał w lewo, tam widział budynek szkoły dla dziewcząt Zinzendorf-Schule prowadzonej przez siostry. Kawałek dalej machała do niego chorągiewka umieszczona na hełmie wieżyczki domu modlitewnego braci morawskich. Tuż przed nim rozpościerał się ogród przylegający do domu sióstr, a obok niego, w cieniu drzew, leżeli sobie cichutko, w milczeniu cmentarni zmarli. I kiedy wykonał głową niemal pełen półobrót, widział park przy willi Gruschwitza. Ćwierkały po niemiecku ptaki, szumiały drzewa, znad pobliskiego browaru w nos uderzał znajomy zapach delikatnej fermentacji, od którego ślinka lekko napływała do gardła. Gdzieś tam turkotały o bruk koła wozów, klekotały o ulice końskie kopyta. Tak mogło wyglądać to miasto sto lat temu, tak mógł widzieć je dyrektor Schwager z tarasu swojej willi.

Nie wiem, co się stało z Herr Schwagerem w końcówce lat 20., ale skoro jakieś 50 lat spędził w hucie Glaesera, mógł po prostu wziąć i sobie po prostu, ot tak, po ludzku umrzeć. W 1930 willę firma przekazała miastu.

Na bruk

Kiedy myślimy o czymś takim, jak mieszkanie służbowe, trudno nam w spektrum wyobrażeń namacać secesyjną willę. Tymczasem tak się właśnie stało, mieszkaniem służbowym burmistrza Neusalz na stałe miał być adres Lindenstrasse 42, a za chwilkę Gruschwitzstrasse 42, bo w tzw. międzyczasie zmieniono nazwę ulicy, by uczcić pamięć jednego z ojców założycieli miasta Johanna Dawida Gruschwitza.

Pierwszym lokatorem służbowej, burmistrzowskiej willi był dr Heinrich Troeger, burmistrz miejski od 1926 r. W rozmaitych archiwaliach znajdziemy informację, że Troeger był cenionym burmistrzem, pod jego ręką bardzo dużo się w Neusalz zmieniło. Burmistrz Troeger wprowadził się do secesyjnej willi w 1930 r., miał wtedy 29 lat.

I może nie byłoby to wielkim problemem, że Troeger był socjalistą i należał do SPD, nadal byłby burmistrzem i służył mieszkańcom i miastu przez kolejne lata, gdyby nie 5 marca 1933 r., kiedy to wybory wygrała NSDAP. W samej Neusalz partia Hitlera zebrała 4929 głosów, niemal 50 proc. mieszkańców właśnie na jego ugrupowanie oddało swój głos. Troeger szybko przekonał się, co to dla niego oznacza.

„Koniec nadszedł w czerwcu 1933” – wspomina w swoim artykule Gerhard Schulz, urzędnik odpowiedzialny za miejskie budownictwo. „Wczesnym rankiem w następną niedzielę dr Troeger poprosił mnie, żebym poszedł z nim do ratusza. W drodze spotkaliśmy nadchodzących panów z Neusalz: przywódcę nowosolskiego NSDAP Fritza Hanke, Helmuta Boelke i trzeciego, ubranych w brązowe mundury. Po południu tego dnia dr Troeger został aresztowany”.

W innych źródłach znajdziemy okrutne informacje. Troegera trzymano w areszcie, w tym czasie jego ciężarnej żonie kazano opuścić służbową willę tak, jak stała, bez zabrania prywatnych rzeczy. W lipcu burmistrz Neusalz trafił do więzienia w Zielonej Górze.

Co z willą? W książce adresowej Nowej Soli z 1933 r. znajdziemy nazwisko nowego lokatora willi przy Gruschwitzstrasse 42. To wspomniany wyżej Helmut Boelke, nazistowski działacz, któremu przyznano funkcję burmistrza komisarycznego. I willę służbową w pakiecie.

Przyjezdny burmistrz

Boelkego szybko zastąpił nowy burmistrz, również komisaryczny, jak dzisiaj byśmy powiedzieli – przywieziony w teczce. W 1933 r. do Neusalz przyjechał z 20-letnią żoną Ursulą Leuken równie młody, 26-letni doktor prawa Paul Weyer. To on zostaje nowym mieszkańcem uroczej secesyjnej willi. Obawiano się w mieście, czy jeśli będzie to człowiek z nadania partyjnego, nie wpłynie to na jakość życia w Neusalz. Okazało się jednak, że Weyer nie miał partyjnego zadęcia, zajmował się jedynie administrowaniem miasta. Bez podejmowania istotnych decyzji, które wpłynęłyby na życie mieszkańców. Jest towarzyski, miły, źródła wspominają, że tworzył z żoną rzadko spotykany, wspaniały związek.

Paul Weyer

Willa przy Gruschwitzstrasse 42 nie była dla nowego lokatora zbyt szczęśliwa. Wybucha wojna, z czasem komisaryczny burmistrz dostaje powołanie do Wehrmachtu. Jeszcze jego żona Ursula zachodzi w ciążę, 21 lutego 1942 r. dom wypełnia płacz noworodka, chłopca o imieniu Ulrich, ale po trzech tygodniach od porodu, 15 marca 1942, Ursula umiera. Burmistrz Weyer nigdy do domu nie wróci, umrze w czerwcu 1944 r. w radzieckiej niewoli. Mały Ulrich w jakiś sposób, pewnie przygarnięty przez rodzinę, przeżywa wojnę, zostaje elektroinżynierem, zakłada rodzinę, jego potomkowie do dziś żyją w Niemczech.

A willa?

Po zajęciu miasta w lutym 1945 tę część Nowej Soli zasiedlają sowieccy sołdaci. W willi zapewne znajduje dla siebie miejsce ktoś o wyższej randze. Kiedy wojsko odchodzi, wszystko jest inaczej. Ulica zmienia nazwę: najpierw na Gruszwicką, potem na Roli-Żymierskiego, Świerczewskiego, a w końcu, w 1991 r., stała się ul. Muzealną.

Nowy numer willi to 36, przerobiono ją na kilka mieszkań. Co ciekawe, ten burmistrzowski charakter niejako w willi pozostał, dlatego że mieszka dziś w nim bardzo ważna osoba z naszego urzędu miejskiego, którą serdecznie pozdrawiam, bo wiem, że „spacerki” czyta i lubi.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skip to content