Wojna polsko-polska, czyli wiec prezydenta Dudy w Nowej Soli [WYBÓR TEKSTÓW 2020]

Wiec wyborczy Andrzeja Dudy jak w soczewce ukazał to, jak Polacy są podzieleni. – Od pięciu lat obserwujemy w Polsce taktykę polaryzacji polskiego społeczeństwa, celowo uruchomioną w kampaniach 2015 r. przez Prawo i Sprawiedliwość. Tyle że pięć lat temu miała ona jeszcze łagodny przebieg i formę. A w tej chwili ta gra na podział Polaków, która miała przynieść obozowi władzy dominację na wzór węgierski, przybrała kształt wojny kulturowej – ocenia prof. Lech Szczegóła, socjolog z Uniwersytetu Zielonogórskiego

Na długo przed rozpoczęciem spotkania z prezydentem licznie gromadzili się zarówno zwolennicy urzędującego prezydenta i rządu PiS, jak również wyborcy Rafała Trzaskowskiego, który – przypomnijmy – w pierwszej turze wyborów w Nowej Soli pokonał Andrzeja Dudę. Tych pierwszych należy liczyć w setkach, drugich – wydaje się – było co najmniej dwa razy mniej.

Wśród oponentów Dudy byli nie tylko mieszkańcy Nowej Soli, ale także członkowie Komitetu Obrony Demokracji z Zielonej Góry i przedstawiciele środowisk LGBT. Przynieśli ze sobą plakaty z wizerunkiem Trzaskowskiego, a także tęczowe flagi, gwizdki, wuwuzele i liczne transparenty z hasłami bijącymi w prezydenta. Wśród nich „Duda obrońca pedofila”, „Duda przed Trybunał”, „Będziesz siedział”, „Cykor” i słowa piosenki Ryszarda Rynkowskiego „Szczęśliwej drogi już czas”.

Na placu parafii pw. św. Antoniego było mnóstwo ludzi. Podskórnie wyczuwalne było to, że dojdzie do potyczek, w których nikt nie będzie przebierał w słowach.

I wszystko to działo się obok plebanii. Nad jej wejściowymi drzwiami jest napis „Pokój i dobro”.

Zanim kandydat PiS wszedł na wiecową scenę, jego sympatycy skandowali jego nazwisko. Oponenci dopowiadali swoją końcówkę: „won z Nowej Soli”.

Andrzej Duda był w naszym mieście pięć lat temu. Wtedy też trwała kampania prezydencka, ale tamto spotkanie nie miało takiej temperatury, jak to czwartkowe.

O czym są te wybory według Andrzeja Dudy?

Tym razem Duda zaczął od wspomnień rządów poprzedników. Mówił o Polsce, w której „rządził Donald Tusk i jego kamraci z PO”.

– Polsce, w której zabierano ludziom pieniądze z OFE, podnoszono podatki. Polsce, w której pieniądze były inwestowane właściwie wyłącznie w wielkie miasta i to miało promieniować na zewnątrz, a reszta Polski stawała się prowincją. Te wybory będą o tym, czy ma wrócić polityka niszczenia Polski, polityka zwijania naszego państwa. Polityka wyprzedaży, polityka, w której nic się nie opłacało – nie opłacało się m.in. ratować polskich stoczni. W 2015 r., wybierając mnie na prezydenta, powiedzieliście „nie” tamtej polityce, jednoznaczne „nie” polityce PO, której wiceprzewodniczący Trzaskowski dziś ubiega się o urząd prezydenta Polski, podczas gdy nie potrafi nawet zadbać o Warszawę – grzmiał Duda.

Od swoich zwolenników dostał brawa. Od przeciwników – gwizdy.

Prezydent dalej obrzucał błotem kontrkandydata, drwił: – Jak mu pękła rura, to musiał wojsko wzywać, bo sam sobie nie potrafił poradzić. W najbogatszym mieście w Polsce żołnierze musieli pomagać rurę naprawiać prezydentowi.

Później znowu oberwało się PO, która jego zdaniem pozwalała okradać Polaków. – Za ich rządów rocznie znikało 50 miliardów VAT-u w naszym kraju. To była tamta polityka, której w 2015 r. powiedzieliście „nie”. „Nie” w wyborach prezydenckich, dlatego ja je wygrałem, i nie w wyborach parlamentarnych, które wygrała Zjednoczona Prawica. I wtedy zmieniła się polska polityka, zmienił się świat wartości. Przestano wspierać jakąś nieokreśloną elitę, a zaczęło się zwracanie uwagi na człowieka, na dobro polskiej rodziny, na to, w jakich ta rodzina żyje warunkach – rozkręcał się kandydat PiS.

– No właśnie! – krzyknął mi do ucha pan stojący z flagą z napisem „Duda 2020”.

Zwyciężymy, zwyciężymy”

Duda kontynuował atak. – I wreszcie, kiedy była mowa o tym, że trzeba pomóc dzieciom, przestano się wyśmiewać, że można jeść szczaw i mirabelki. Tylko wprowadzono uczciwe programy społeczne takie jak 500+. Razem z premier Beatą Szydło i minister Elżbietą Rafalską to wprowadzaliśmy, a dziś minister Rafalska jest tu z nami – mówił prezydent, wskazując nie tylko na Rafalską, ale też na innych prominentnych polityków PiS z regionu – posła Marka Asta i wojewodę Władysława Dajczaka.

Jego zwolennicy po słowach o 500+ krzyczeli „dziękujemy, dziękujemy”.

Oponenci gwizdali.

Andrzej Duda kontynuował wywód o pomocy socjalnej państwa. – Wreszcie w centrum zainteresowania znalazł się człowiek, zwykły obywatel, ciężko pracujący, mieszkający bardzo często poza wielkim miastem, który borykał się z wieloma problemami. Dziś wszystkim żyje się lepiej – młodym, dla których jest 500+. Pracującym rodzicom wzrosły wynagrodzenia i zmniejszone zostały podatki, m.in. dochodowy od osób fizycznych. Taka jest dziś Polska. To są ustawy, które osobiście podpisywałem – wyliczał Duda.

Jego wyborcy mu dziękowali. Przeciwnicy głośno skandowali: długopis, długopis!

Duda ripostował: – Tak, było dla mnie zaszczytem podpisanie tych ustaw, które chronią polską rodzinę.

W końcówce swojego wystąpienia kandydat PiS puścił oko do swojego żelaznego elektoratu:

– Dziś różnego rodzaju deklaracjami dotyczącymi związków jednopłciowych i seksualizacji dzieci w szkołach usiłują demoralizować dzieci i robić na nich eksperymenty. Ja się na to nie zgadzam. Polskie dzieci wymagają ochrony, a polska rodzina musi mieć prawo wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. I taką politykę chcę prowadzić przez pięć lat. Żeby Polska nie wróciła na drogę niszczenia naszego kraju.

Byłam zadeptana, zwyzywana i poniżona”

Na wiec kandydata Dudy przyszła Nadia, przedstawicielka środowisk LBGT i jedna z bohaterek naszego głośnego tekstu „Nie jesteś ideologią, jesteśmy ludźmi”. Z koleżankami miały własnoręcznie zrobiony baner, a na nim hasło „nie jesteśmy ideologią”.

Wtopiły się w grupkę z podobnymi hasłami. Już na początku odczuła agresywną atmosferę zwolenników prezydenta Dudy. – Wytykali nas palcami, krzyczeli prosto w twarz, wyzywali takimi słowami, że nie wierzę, żeby tymi samymi ustami modlili się w niedzielę w kościele… – opowiada 18-letnia nowosolanka.

Ale to nie wszystko.

Nadia: – Byłam poszarpana, zadeptana, zwyzywana i poniżona. Tylko dlatego, że nie chcę mieć za prezydenta kogoś, kto uważa mnie za plagę gorszą niż komunizm. Najsmutniejsze było to, ile tam było małych dzieci, kompletnie nieświadomych tego, na co w ogóle zostały zabrane. Gdy pan Duda opuścił teren, nagle pole bitwy się uspokoiło. Dało się spokojnie porozmawiać, mimo sprzecznych opinii można się było nimi wymienić, bez agresji.

Grzegorz Potęga, jeden z liderów Platformy Obywatelskiej w powiecie i radny Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku, nie przeczy, że podczas wiecu momentami było bardzo gorąco.

– Przed tą wojną polsko-polską niestety nie uciekniemy – mówi Potęga. – Było ostro, dochodziło do ostrych wymian zdań, a czasami nawet szarpanek. W tej kampanii jedna i druga strona nie powstrzymuje emocji. Brakuje języka, którym moglibyśmy się porozumieć. To jest wynik tego, że ta polityka u góry jest napędzana w taki sposób, że nie ma miejsca na konsensus, czyli że dwie strony trochę ustępują, jest kompromis i wygrywamy wszyscy. Ja uznałbym to za sukces. Inni na to patrzą w ten sposób, że jak robimy krok w tył – ja i ty – to przegrywamy wszyscy. Brak zgody ponad podziałami, brak osiągania tych porozumień, skonfliktował społeczeństwo w taki sposób, że wypracowujemy sobie opinie jednowymiarowe. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam. To jest straszne, ale czemu tak się dzieje? Kto narzuca narrację? Opozycja czy rządzący? Ja nie mam wątpliwości co do tego, że ci drudzy.

Dla niego czwartkowy wiec to przełom w tej kampanii: – Kiedy pięć lat temu Andrzej Duda odwiedził Nową Sól, spotkanie wyglądało jak z bajki. Teraz było zupełnie inaczej. Dlaczego? Bo mamy dość! Obywatele tego miasta, zazwyczaj niezbyt skorzy do okazywania swoich sympatii politycznych i emocji, już nie chcą siedzieć cicho jak przysłowiowe lemingi i patrzeć na kolejne obrazki z „miasta ruin”, jak to wynikało z retoryki PiS. Dla mnie to wydarzenie historyczne dla Nowej Soli, która mocno postawiła się kandydatowi partii rządzącej na urząd prezydenta.

Polacy są podzieleni jak nigdy”

Na wiecu pojawił się senator Wadim Tyszkiewicz, który17 lat rządził w Nowej Soli. W ostatnich latach swojej prezydentury wszedł na wojenną ścieżkę z PiS i stał się jednym z największych, o ile nie największym, krytykiem partii Kaczyńskiego wśród polskich samorządowców.

Jego obecność na wiecu rozwścieczyła zwolenników Dudy: „Obozy tutaj porobiłeś niemieckie, kur… mać” – krzyczał do senatora jeden z mężczyzn.

Inny dorzucił: – Uciekłeś do Warszawy, to po co tu przyjechałeś?

Tyszkiewicz bluzgi wobec siebie nagrał telefonem, który w pewnym momencie został mu wyrwany z dłoni. Po chwili go jednak odzyskał.

Ostrych, niecenzuralnych słów padało wiele z jednej i drugiej strony. Na filmie zamieszczonym przez Radio Zachód widać, jak młoda kobieta wulgarnymi okrzykami znieważa prezydenta. Na podstawie tego materiału policja wszczęła postępowanie. – Podjęliśmy czynności w kierunku art. 135 § 2 kodeksu karnego, czyli znieważenia prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – informuje Marcin Maludy, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp.

Tyszkiewicz nie ma wątpliwości, że Polacy są podzieleni jak nigdy od 1989 r.

Proporcje – pół na pół.

– To są dwa wrogie obozy. Gdyby to było średniowiecze, to już stałyby naprzeciw siebie na polu bitwy dwie wrogie armie, a trup kładłby się gęsto. Która armia jest lepiej uzbrojona? Która dysponuje armatami, a która tylko kosami postawionymi na sztorc? – pyta retorycznie senator Tyszkiewicz.

Marne szanse na odnowienie wspólnoty

Jak mówi prof. Lech Szczegóła z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Zielonogórskiego, czwartkowy wiec musiał się skończyć konfliktem. – Od pięciu lat obserwujemy w Polsce eskalację podziału, czyli tzw. taktykę polaryzacji polskiego społeczeństwa, celowo uruchomioną w kampaniach 2015 r. przez Prawo i Sprawiedliwość. Tyle że pięć lat temu miała ona jeszcze łagodny przebieg i formę. A w tej chwili ta gra na podział Polaków, która miała przynieść obozowi Zjednoczonej Prawicy dominację na wzór węgierski, przybrała kształt wojny kulturowej – ocenia prof. Szczegóła.

– Ale część zwolenników opozycji też zachowywała się nie do końca właściwie – zauważam.

– Trudno nadstawiać drugi policzek, kiedy telewizja publiczna od kilku lat, a w ostatnim półroczu to widać najmocniej, swoimi działaniami cofa Polską kulturę polityczną o dekady w jej rozwoju. Bez minimum konsensusu, umiejętności szanowania opozycji nie ma mowy o normalnym państwie i społeczeństwie, co w Nowej Soli pokazało swój empiryczny wyraz. Niestety, to jest świadoma strategia Jarosława Kaczyńskiego – odpowiada socjolog z UZ.

Zdaniem profesora nie ma zbyt wielkiej szansy na pokój. – Porażki Władysława Kosiniaka-Kamysza i w zasadzie Szymona Hołowni, którzy próbowali stawiać most pomiędzy wrogimi obozami, pokazują, że dziś w Polsce szanse na odnowienie minimum wspólnoty są niewielkie. Obóz władzy musiałby się cofnąć w swojej agresji, która spotyka się z odpowiedzią ze strony opozycji. Ale to ten, kto rządzi, określa klimat życia publicznego. A nie można się spodziewać cofnięcia, bo obóz Zjednoczonej Prawicy zaprzeczyłby temu wszystkiemu, co mówi i robi od pięciu lat – mówi prof. Szczegóła.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

Mariusz Pojnar
Latest posts by Mariusz Pojnar (see all)
FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

One thought on “Wojna polsko-polska, czyli wiec prezydenta Dudy w Nowej Soli [WYBÓR TEKSTÓW 2020]

  • 14 lipca 2020 at 16:55
    Permalink

    Czyżby Pan profesor przyjechał do Polski w 2015? Jego wypowiedź świadczy, że przegapił początek dzielenia Polaków w 2005. To ekipa PO zaczęła stygmatyzować PiS i jego wyborców – mohery, dorzynanie watahy, patroszenie kaczek, zimny Lech itp. Podobnie jak dzieje się to obecnie – niezliczone autorytety podkreślają, że Andrzej Duda wygrał głosami tej niewykształconej, a więc w domyśle gorszej części Polaków, tej bardziej podatnej na manipulację. Dobranie eksperta i jego wypowiedzi sugeruje czytelnikowi, że przed 2015 żadnego podziału nie było. Uważam, że jest to trochę nierzetelne.
    Pozdrawiam.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skip to content