Młoda mieszkanka o Siedlisku: To gmina bez przyszłości

 – Według mnie zjadamy swój własny ogon. Jeśli spłaca się poprzednie kredyty kolejnym, bieżącym, to zachęcam wszystkich, żeby sobie poszukali w internecie gminy Ostrowiec w woj. zachodniopomorskim – to taka mała, biedna, rolnicza gmina, panie wójcie. Od 2019 r. nie istnieje – powiedziała na sesji rady gminy Roksana Cios-Korotyszewska. Przyszła na nią, by wypunktować to, co jej się w gminie nie podoba

Tuż przed środową sesją sekretarz Maria Miśkiewicz zmierzyła wójtowi temperaturę w związku z pandemią. Była w normie, ale później zrobiło się naprawdę gorąco. Zawrzało, kiedy na samym końcu głos zabrała Roksana Cios-Korotyszewska. Wychowała się na tzw. Dolnym Siedlisku. To młoda mieszkanka gminy, która na sesję przyszła po raz pierwszy. Zaczęła od tematu sali wiejskiej przekazując wójtowi kopie zdjęć tego budynku.

Wójta grzechy główne

Cios-Korotyszewska nawiązała do swojego wesela z 2017 r. Potrzebowała sali na 120 osób, szukała dużego lokalu w rozsądnej cenie. Miała dużo weselników spoza gminy. – Planowałam wesele już półtora roku wcześniej. W tej sprawie skontaktowałam się z panem sołtysem, który przedstawił mi koszta. Łącznie za salę wyszło ok. 1,5 tys. zł. Została sporządzona umowa, faktury nie otrzymałam do tej pory – mówiła.

Po rozmowie z sołtysem dowiedziała się, że sala będzie miała remont. Ale nie odbył się do dziś.

– W piątek, przed moim weselem, weszłam do kuchni. Proszę sobie wyobrazić, że w tej kuchni nie ma okapu, nie ma zmywarki. Była tylko wyparzarka, do której nie można było schować naczyń. Musiałam je myć po swoim weselu ręcznie. Skraplająca się woda z sufitu spadała do półmisków z mięsem. Sufit był brudny, były na nim pajęczyny. Z dobroci serca nie zawiadamiałam sanepidu. Jest tak źle, a przecież sala powinna być naszą wizytówką – powiedziała 31-latka z Siedliska, która w tym zakresie nawiązywała do pomocy Unii Europejskiej. – Żyjemy od 15 lat w dobie środków unijnych. Przecież można byłoby je spożytkować. Można by było? Można. Ale u nas jak zwykle pieniędzy brak, choćby na wkład własny, panie wójcie… – mówiła siedliszczanka.

Roksana Cios-Korotyszewska

Grzechów zaniechania wójta jest jej zdaniem więcej. – Daszek naszej kapliczki ma 2 m kw. Czy nie można byłoby zrobić tam pięknej dachówki? Plac przy niej jest nieutwardzony, jest błoto. A przecież wszyscy się tam spotykamy – podkreśliła Roksana Cios-Korotyszewska.

Nie ma u nas kompletnie estetyki”

Opowiadała także o złym stanie przystanków: – Górne Siedlisko, Głogowska, Bielawy mają piękne, nowoczesne przystanki, choć wydaje się, że niefunkcjonalne. Dlaczego Dolne Siedlisko ma przystanek w bardzo złym stanie?

Roksana Cios-Korotyszewska opowiadała o swoim spacerze po Siedlisku. – Zrobiłam rundę i nie znalazłam żadnej informacji, że dziś odbędzie się sesja. Nie wiem, czy to jest jakieś przeoczenie? Musiałam dzwonić do biura rady, żeby się o tym dowiedzieć – ironizowała siedliszczanka.

Poruszyła też sprawę wieży. – Jest na niej zegar, który nie funkcjonuje. Kredyty były brane na bieżące wydatki. To jest według mnie właśnie taki wydatek. Kupcie nowy zegar, nową tarczę i od razu to będzie lepiej wyglądać. Nie ma u nas kompletnie estetyki – wyliczała kolejne sprawy.

Po relacji ze spaceru nawiązała do przejażdżki po gminie autobusem. – Droga do Radocina, przejęta od powiatu, jest stara, zabytkowa, folwarczna, ale jednocześnie niebezpieczna. SubBus zgłaszał gminie, że ma dziury, jest krzywa i jeździ się tam slalomem, że nie była odśnieżana, kiedy zima przyszła – zwracała uwagę mieszkanka Siedliska.

Wójt: Nie wszystko jest naszą winą

Na polityce wójta nie zostawiła suchej nitki: – Według mnie zjadamy swój własny ogon. Jeśli spłaca się poprzednie kredyty kolejnym, to zachęcam wszystkich, żeby sobie poszukali w internecie gminy Ostrowiec w woj. zachodniopomorskim. Taka mała, biedna, rolnicza gmina, panie wójcie. Od 2019 r. nie istnieje. Nie mieli infrastruktury, nie mieli przemysłu, nie było turystyki. Jeśli naszym głównym pionem gospodarczym ma być turystyka, a zamek został sprzedany, to nie widzę dalszej przyszłości dla nas. Jest pan wójtem od 1998 r., czyli 23 lata. Połowa istnienia naszej gminy to praktycznie pana kadencje. Prawie ćwierć wieku.

Roksana Cios-Korotyszewska zaznaczyła, że z jej rocznika praktycznie 70 proc. znajomych wyjechało z gminy. – Nie chcą tu żyć, nie widzą tutaj przyszłości – mówiła.

Wójt Dariusz Straus na część zarzutów z jej strony starał się odpowiedzieć na gorąco. – Bardzo się cieszę, że inaczej pani patrzy na pewne sprawy niż ja. Nie wszystko, o czym pani tutaj mówi, jest nasza winą… – stwierdził Straus. I dodał: – Każdy by chciał, żeby wszystko pięknie wyglądało. Sięgnęła pani do 1998 r. Wtedy sale wiejskie były sprzedawane, podobnie miało się stać z tą w Siedlisku. Było trudno, ale staraliśmy się ją utrzymać. I to się udało. Później, poprzez rady sołeckie, zaczęliśmy opiekować się tymi salami w całej gminie. Zarzuciła mi pani, że przez ostanie 20 lat nic nie zrobiłem. Ja i ci radni przez 20 lat zrobiliśmy bardzo dużo.

Wójt Dariusz Straus

Z Roksaną Cios-Korotyszewską wójt będzie się teraz widywał częściej. – Zapowiadam, że teraz będę uczestniczyła w obradach rady regularnie – zapewniła.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Skip to content