Moralność Kalego we władzach gminy wiejskiej?

Urząd nie wykonuje funduszu sołeckiego dla Lubieszowa. – To złośliwość urzędników – oceniają w radzie sołeckiej

Na początku grudnia 2020 r. sołtys Kazimierz Krawczyk zwrócił się do gminy z pismem dotyczącym funduszu sołeckiego. Zapytał w nim, czy według urzędników nadal obowiązują te środki, które są zapisane w budżecie na 2020 r. zatwierdzonym przez radę gminy do 15 września. Tego dnia odbyło się zebranie wiejskie, na którym podjęto uchwałę mówiącą o dołożeniu do zaplanowanych zadań zaoszczędzonych pieniędzy z imprez, które nie zostały przeprowadzone w poprzednim roku ze względu na koronawirusa. Chodziło o ułożenie płytek brukowych na placu zabaw, zrobienie dużej altany na tym placu i mniejszej – za świetlicą wiejską. Oraz przygotowanie dokumentacji projektowej dla tych inwestycji.

Półroczne zwodzenie ze strony gminy

– Pragniemy przypomnieć, że to gmina zwodziła sołectwo od 12 sierpnia, zapewniając o realizacji zlecenia ułożenia płytek na placu zabaw, wykonania płyt i postawienia altan. Dlaczego wójt odrzucił ten wniosek, a rada podjęła uchwałę o odrzuceniu wniosku dla tych przedsięwzięć uzgodnionych z pracownikami urzędu? – zapytał sołtys Krawczyk.

Przed Bożym Narodzeniem sołtysowi odpowiedział Łukasz Kopij, zastępca wójt Izabeli Bojko. Stwierdził, że jeszcze wczesną jesienią w głosowaniu radnych został odrzucony wniosek sołectwa Lubieszów ws. zmiany przedsięwzięć przewidzianych do realizacji w ramach funduszu sołeckiego na 2020. „W związku z tym sołectwo nie posiada wystarczających środków na przygotowanie zamówień i realizację przedsięwzięć” – napisał Kopij.

Tę informację zawarł pomimo istotnego faktu, że uchwałę, którą podjęli radni, w listopadzie unieważnił nadzór prawny wojewody lubuskiego. Wójt Izabela Bojko ma większość w radzie, co powoduje, że jej radni mogą odrzucić każdy wniosek, nawet ten najbardziej niedorzeczny.

Co więcej, urzędnicy nie byli zainteresowani tym, żeby sołectwo wykonało zaplanowane zadania, ale jednocześnie to nie przeszkadzało im w zaproponowaniu zakupu okolicznościowych banerów świetlnych z napisem „Wesołych Świąt” oraz pojemnika na zbiór nakrętek w kształcie serca.

W radzie sołeckiej mówią wprost: to pomijanie wszelkich procedur. – Półroczne zwodzenie ze strony gminy to złośliwość urzędników i jawne pogrywanie z mieszkańcami naszego sołectwa – ocenia działania gminy Monika Ostrowska, członkini rady sołeckiej Lubieszowa. – Od sierpnia chodziliśmy do gminy rozmawiać o funduszu sołeckim, po drodze przeciwko niemu zagłosowali radni pani wójt. Potem tę uchwałę uchylił wojewoda, a na koniec roku i tak się okazało, że zdaniem urzędników nie mamy wystarczających środków na wykonanie zadań, podczas gdy na funduszu mieliśmy środki finansowe. Przecież to przeciąganie liny tak, żeby zrobić nam pod górkę i jednocześnie nie zlecić wykonania naszych zadań – dodaje Ostrowska.

Członek rady sołeckiej: Jesteśmy pomijani

W podobnym tonie wypowiada się Adam Gajowski, członek rady sołeckiej. – Od poprzednich wyborów samorządowych coraz liczniejszą część mieszkańców stanowią mieszkańcy napływowi, którzy kupują u nas działki. Nie są uwikłani w jakiekolwiek konflikty, jakieś stare naleciałości czy coś w tym rodzaju. Oni oceniają to, co widzą na co dzień – że nie ma dróg na nowych osiedlach, że są inne problemy. Liczymy na to, że nastawienie ze strony wójtów w stosunku do sołectwa ulegnie diametralnej zmianie. Chcemy być traktowani na równi z innymi sołectwami. Nie chcemy niczego więcej, tylko realizowania tego, co sobie założyliśmy w ramach funduszu sołeckiego – domaga się Gajowski.

I dodaje: – Pierwszy raz się z czymś takim spotykam, że może być taki dysonans pomiędzy tym, czego oczekują mieszkańcy, a tym, jak blokują to władze gminy. Zaczynam dochodzić do wniosku, że szkoda naszej pracy, szkoda nerwów, bo musimy się kopać z koniem.

Jeden z mieszkańców Lubieszowa, z którym rozmawialiśmy o sytuacji w gminie, w sposób mocno obrazowy określił praktyki panujące w urzędzie: – Od jednego z członków rady sołeckiej usłyszałem takie słowa, że od nich wymaga się zawsze pełnej dokumentacji na wszystko, a kwestię podziału pieniędzy zastępca wójta chciał załatwiać z sołtysem na telefon, przy całkowitym pominięciu rady sołeckiej. To moralność Kalego: Kali ukraść to dobrze, a Kalemu ukraść to bardzo źle. Tak to działa w gminie.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content