Za najpiękniejszy dar…

Co roku z okazji Dni Honorowego Krwiodawstwa PCK krwiodawcy spotykają się na uroczystości, aby uhonorować dawców krwi, działaczy i sympatyków. W sali „Nitek” zebrało się z tej okazji kilkadziesiąt osób

Ku ogólnemu rozczarowaniu wielu zaproszonych gości nie pojawiło się na uroczystości. Na wydarzeniu obecni za to byli: Krzysztof Piwowarczyk, zasłużony honorowy dawca krwi, specjalista Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Zielonej Górze, Andrzej Lenard, członek okręgowej rady honorowego krwiodawstwa w Zielonej Górze, Daniel Lisiewicz, dyrektor ZSP nr 2 „Nitki”, Mirosława Tycner przedstawiciel MOPS, opiekunowie szkolnych kół, wolontariusze i siostry PCK, prezesi klubów honorowych dawców krwi powiatu nowosolskiego.

Urząd miasta reprezentował przewodniczący rady Piotr Szyszko. Honorowymi gośćmi byli zaś ludzie, którzy od lat oddają krew. Wiele radości przyniosło przedstawienie w wykonaniu podopiecznych PCK pt. „Dzieci bajek nie czytają”. Zanim jednak zostało odegrane zebrani na sali krwiodawcy zostali zabrani w podróż w czasie.

Pod znakiem czerwonego krzyża na białym tle zawsze gromadzili się ludzie chętni nieść ratunek innym, szerzyć zdrowy styl życia i promować honorowe krwiodawstwo. Sebastian Stoparczyk, wiceprezes zarządu oddziału rejonowego PCK w Nowej Soli podkreślił, że zbliża się setna rocznica PCK w Polsce oraz 60. rocznica krwiodawstwa. – Wszystko zaczęło się w 1919 r. Nie jest tak, że PCK wzięło się znikąd. Wcześniej istniały struktury, ale były porozrzucane. Ludzie ginęli, byli ranni, chorowali. Ktoś musiał pomagać. Pewnego dnia Paweł Sapiecha stwierdził, że trzeba to scalić. Powstało Polskie Towarzystwo Czerwonego Krzyża. Dwa lata później powstawały koła w szkołach. W 1927 r. powstał PCK. W 1935 r. w Warszawie powstał pierwszy ośrodek, a w 45 r. powstała pierwsza w Polsce stacja krwiodawstwa. W 1958 r. pod egidą resortu zdrowia PCK funkcjonuje jako duża organizacja – przypomniał S. Stoparczyk. Podkreślił jak szybko rozwijała się organizacja i jak wielu członków przybywało.

– Krew oddajemy w różnych sytuacjach, podczas różnych akcji organizowanych przez liczne grupy. Dla nas jest najważniejsze to, że zawsze są chętni, żeby oddać krew – dodaje S. Stoparczyk.

Jedną z pań, która została uhonorowana, jest Agnieszka Urbańska. – Nie liczyłam, ile razy oddawałam krew. W sumie było to około siedem litrów. Dla mnie najważniejsze jest, że w ten sposób mogę pomóc innym, którzy tej krwi potrzebują – podkreśla A. Urbańska, którą tej formy niesienia pomocy zaraziła mama Irena. – To rzeczywiście przeszło z matki na córkę. Oddałam w życiu wiele litrów krwi. Ostatnio poszłam kolejny raz, ale zobaczyli ile mam lat i powiedzieli, że już nie mogę – mówi 66-latka.

– Sam z siebie poszedłem w Warszawie na pierwszą zbiórkę krwi. Lubię to robić, czuję, że mogę w ten sposób komuś pomóc – podkreśla Mariusz Adam.
– Odkąd ukończyłem 18 lat zawsze chciałem oddawać krew i będę to robił, dopóki zdrowie mi pozwoli. Co więcej, za każdym razem po oddaniu krwi czuję się rewelacyjnie – uśmiecha się kolejny zasłużony Mateusz Mikołajczak.

Członkowie nowosolskiego oddziału – Kornelia Głowacka, Andrzej Lenart, Grzegorz Lenart oraz Grażyna Krzyśko, szczególnie zaangażowani w popularyzację zadań związanych z honorowym krwiodawstwem i PCK otrzymali dyplomy.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content