Maturzyści odetchnęli z ulgą

Strajk został zawieszony i w szkołach na ostatnią chwilę mogły odbyć się rady pedagogiczne z klasyfikacją uczniów kończących naukę na poziomie ponadgimnazjalnym. Co maturzyści z „Elektryka” sądzą o strajku nauczycieli?

W piątek z uczniami, którzy szykują się do egzaminu dojrzałości, spotkała się dyrekcja Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego „Elektryk”. To, co padło z ust dyrektora Grzegorza Königsberga, to przede wszystkim zapewnienie, że ich oceny zostaną wystawione i jeśli tylko są pozytywne, to będą oni mogli podejść do matury. Padła też nowa data uroczystego zakończenia roku szkolnego, które miało się odbyć w ostatni piątek, ale zostało przesunięte na wtorek 7 maja.

Większość licealistów odetchnęła z ulgą, ale sytuację ze strajkiem oceniają różnie i wspominają, że był to bardzo stresujący czas.

– Na początku byliśmy przerażeni, bo obawialiśmy się, że nie będzie czasu na poprawianie ocen i wielu z nas nie tylko, że nie podejdzie do matury, ale wręcz nie zaliczy klasy – mówi Kinga Radłowska. – Tak, chodziły słuchy, że będziemy powtarzać rok, że nawet jak ktoś się starał, to może nie otrzymać świadectwa – dodaje Klaudia Olechnowicz.

Dziewczyny odmiennie oceniają protest pracowników szkół. – Od początku nie popierałam strajku. Nie widziałam w nim sensu, szczególnie dlatego, że bardzo to źle zadziałało na nas, maturzystów. Nie każdy jest w stanie powtarzać materiał w domu, przede wszystkim jeśli chodzi o matematykę. Teraz te braki mogą wyjść na egzaminie – uważa Klaudia.

– Z kolei ja popierałam nauczycieli. Widzę, ile się dla nas poświęcają, ile czasu przeznaczają poza lekcjami, a nie mają za to płacone. Po godzinach rozmawiają z rodzicami, organizują wycieczki itp. Generalnie sprawują nad nami opiekę i moim zdaniem nie są za to odpowiednio wynagradzani – komentuje Kinga.

Obie wspominają, że na początku protestu u wielu uczniów pojawiła się radość, że nie będą musieli chodzić na lekcje, ale to szybko minęło, a zamiast satysfakcji zaczęła narastać presja i mnożyły się pytania o matury i ukończenie roku. – Szkoła tylko na początku miała dla nas jakieś informacje, a potem już nic się nie działo. Żadnych komunikatów o tym, co dalej – wspomina K. Olechnowicz.

– Teraz z jednej strony nie boimy się egzaminów, bo przygotowywaliśmy się do nich przez kilka lat, a nie kilka tygodni, natomiast szkoda nam jest tych osób, które jednak nie zdadzą ostatniej klasy. To jest zawsze ten czas, kiedy nauczyciele pozwalają nam nadrabiać wszelkie zaległości, a przecież każdemu mogła się noga gdzieś powinąć. Tym razem jednak tej szansy nie było – dodaje K. Radłowska.

Egzaminy maturalne rozpoczną się w poniedziałek 6 maja.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content