Brat Grzegorz Dziedzic: Betlejem jest tam, gdzie jest miłość [BOŻE NARODZENIE]

O zbliżających się świętach Bożego Narodzenia, ich wymiarze duchowym, przesłaniu, jakie niesie za sobą rodzący się Jezus, rozmawiamy z bratem Grzegorzem Dziedzicem, duchownym z parafii pw. św. Antoniego w Nowej Soli

Mariusz Pojnar: Gdzie i kiedy rodzi się Bóg? W trakcie naszej rozmowy też?

Br. Grzegorz Dziedzic: Przede wszystkim w sposób sakramentalny w każdej Eucharystii, w każdym udzielonym rozgrzeszeniu. Czyli można powiedzieć, że to Boże Narodzenie tak naprawdę trwa przez cały rok, bo Eucharystia i inne sakramenty sprawowane są codziennie w każdym zakątku świata.

Myślę jednak, że Pan Bóg rodzi się również tam, gdzie dzieje się jakieś dobro. Sam przecież powiedział w Ewangelii, że „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”. A Boże Narodzenie to czas, kiedy tego dobra dzieje się niesamowicie dużo. W każdym geście miłości, przebaczenia, wyciągnięcia ręki do drugiego człowieka rodzi się żywy Bóg, który chce być blisko człowieka i który chce narodzić się w historii życia każdego z nas.

A czy rodzi się w czasie tej rozmowy? Jak najbardziej, bo ona przebiega w klimacie życzliwości i dobra [uśmiech]. A więc tym Betlejem, w którym historycznie narodził się Jezus, w sposób duchowy staje się każdy kościół, w którym sprawowane są sakramenty, przepowiadane jest Słowo Boże. Ale również każde miejsce, relacja, człowiek, w którym lub przez którego dokonuje się jakieś dobro. Bo właśnie tam objawia się Bóg, który jest miłością. I tym właśnie jest dla mnie Boże Narodzenie: objawieniem się miłości Boga do człowieka.

Krótko mówiąc: tam, gdzie jest miłość, tam jest Betlejem.

Pandemia przeszkodzi nam w przywitaniu rodzącego się Jezusa? A może paradoksalnie pozwoli nam – ze względu na fakt, że mamy się bardziej izolować, raczej siedzieć w domach – bardziej go dostrzec, poczuć, zrozumieć?

Katechizm Kościoła katolickiego mówi, że Pan Bóg z największego zła jest w stanie wyprowadzić jeszcze większe dobro. I myślę, że w tym kluczu można spojrzeć na kwestie pandemii, ale również świąt, które będziemy przeżywać w jej cieniu.

Chrześcijanie są zaproszeni do tego, żeby czytać też znaki czasu i myślę, że ta pandemia również takim znakiem czasu jest. Obostrzenia, które mamy, pchają nas w pewną izolację, gdzie jako rodzina nieraz jesteśmy na siebie skazani, ale to okazja do tego, by zawalczyć o ten Domowy Kościół. O odkrywanie narodzonego Jezusa właśnie w tych, których Pan Bóg nieprzypadkowo postawił na mojej drodze życia.

Tak jak już wspomniałem wcześniej, Betlejem jest tam, gdzie jest miłość i może niech to będzie okazja do zawalczenia o te rodzinne relacje, bo – jak wiemy – we współczesnym świecie rodzina przeżywa niesamowity kryzys. Ale to chyba temat na inną rozmowę.

Choinka, bombki, prezenty – to symbole świąt, które pewnie są ważne, ale przecież w gruncie rzeczy nie o te symbole chodzi. Co jest najważniejsze w tych świętach?

Klimat, jaki tworzą te wszystkie świąteczne gadżety, jest niesamowicie ważny, ale dobrze to zauważyłeś – nie najważniejszy. Dla nas, ludzi wierzących, ważny powinien być ten wymiar duchowy: odkrycie na nowo, że Bóg kocha grzesznika do tego stopnia, że staje się dla nas człowiekiem i czas Bożego Narodzenia jest czasem odkopania tej prawdy i na nowo zachwycenia się nią.

Ale warto jednak nie poprzestawać na zachwycie, tylko pójść dalej i zaryzykować doświadczenie tej prawdy w sakramencie spowiedzi. To naprawdę jest miejsce cudów, cudu przemiany ludzkiego serca.

Jakie przesłanie przynosi na świat narodzony Jezus?

W kontekście tego, w jakim momencie historii jesteśmy, chyba to, co najbardziej nas trapi, to lęk – o przyszłość, o zdrowie, wiele innych rzeczy. Dlatego myślę, że główne przesłanie to przesłanie pokoju. Myślę, że wiara w to, że Bóg jest obecny w historii – jakakolwiek by ona nie była – przynosi prawdziwy pokój i poczucie, że Bóg jest większy od pandemii czy jakiejkolwiek innej rzeczywistości, która po ludzku zwyczajnie nas przerasta.

Przypominają mi się słowa abp. Grzegorza Rysia, który powiedział: „Pan nie przychodzi do nas jako epidemia. Pandemia nie jest twarzą Boga! Jego twarzą jest miłość – także ta, która w nas z nową mocą się rodzi w chwilach takich wyzwań: miłość, solidarność, sąsiedzka pomoc, wzajemna modlitwa za siebie. Bóg nie ma innej twarzy niż miłość i miłosierdzie. Każdy inny Jego portret – niezależnie od tego, kto go maluje – jest karykaturą…”. Taki obraz Boga przynosi prawdziwy pokój, którego, myślę, wszyscy potrzebujemy.

Wielu młodych ludzi i nie tylko przeżywa ostatnio kryzys wiary. Dlaczego rodzący się Bóg miałby być dla nich ważny? Dlaczego mieliby go potrzebować?

Tym pytaniem dotykasz tematu bardzo bliskiego mojemu sercu. Odkąd przyjechałem do Nowej Soli, a to już prawie cztery lata, staram się młodym pokazać trochę inny Kościół. Taki, który mógłby stać się im na nowo bliski i z którym mogliby się utożsamiać. A w obecnym kontekście tych wszystkich afer z kapłanami w roli głównej to nie jest proste zadanie.

Przy kościele św. Antoniego zaraz przy wejściu do zakrystii jest ławeczka, na której zazwyczaj można spotkać młodych ludzi. I kiedyś sobie pomyślałem, że są już tak blisko tego kościoła, a mimo wszystko jakoś nie palą się do tego, żeby do niego wejść. I zastanawiałem się, czym ma być ten most, który pomógłby im jednak w tym Kościele się znaleźć i widzę po tych czterech latach, że tym mostem jest relacja. Rozmawiam z wieloma młodymi ludźmi i staram się wytworzyć klimat takiego przyjęcia, nieoceniania ich i wspierania w każdym momencie ich życia. Powiem ci, że to przynosi megaowoce. Dzięki temu wielu młodych jest w Kościele, ale też działa we wspólnotach, które działają przy naszej parafii.

Kiedyś jeden chłopak powiedział mi, że jestem dla niego ojcem, bratem, kumplem, przyjacielem, duchowym kierownikiem. I myślę, że dla młodych jako kapłani tacy właśnie musimy być i musimy być dla nich 24 godziny na dobę, bo dzięki temu ten nasz Kościół będzie się odmładzał, będzie bardziej żywy, bo gdzie młodzi – tam pewna świeżość, której Kościołowi bardzo potrzeba.

Zbliża się czas, kiedy duchowni odwiedzają ludzi w domach w ramach kolędy. Jak ona będzie teraz wyglądała?

Bardzo lubię ten kolędowy czas, bo dla mnie wizyta duszpasterska to przede wszystkim spotkanie z człowiekiem. To też szansa na spotkanie go w jego środowisku, jakimś konkretnym kontekście tego, co stanowi jego codzienność. Ale to również szansa na ewangelizację, czyli podzielenie się Dobrą Nowiną o Jezusie Chrystusie.

Niestety, w tym roku nie będzie to możliwe, ale staramy się jako parafia św. Antoniego stworzyć pewną alternatywę i zapraszać ludzi, których mieliśmy odwiedzić, w odwiedziny do nas na wspólne przeżycie mszy św. I na inne atrakcje [uśmiech].

Jakie to będą święta dla Grzegorza Dziedzica?

Dla mnie święta to intensywna praca, ale też czas odpoczynku. Jako bracia kapucyni święta przeżywamy w swoim gronie, siadamy do wspólnej wieczerzy wigilijnej i przeżywamy ją jak każda polska rodzina. Może w tzw. międzyczasie uda mi się odwiedzić moich bliskich z dalekiego Żywca, ale jeszcze zobaczymy, co przyniesie niedaleka przyszłość.

Czego życzyłbyś ludziom w Boże Narodzenie?

Przede wszystkim zachwytu nad miłością Boga, bo ten zachwyt czy też samo przyjęcie tej miłości napełni nasze serca prawdziwą nadzieją, której na obecnym etapie chyba tak mocno nam brakuje.  

To dzień wyjątkowy, w którym składamy sobie życzenia i łamiemy się opłatkiem, odsuwając w kąt żale i uprzedzenia. W którym zostawiamy puste nakrycie dla niespodziewanego gościa, dla człowieka w potrzebie, dla tych z naszych bliskich, których chcielibyśmy mieć obok. Wigilia to czas, kiedy możemy odrodzić się, zmieniając życie.

Życzę wszystkim najpiękniejszych świąt i odnalezienia się w tym wyjątkowym fakcie, jakim jest Boże Narodzenie. Ten fakt przełamał historię ludzkości na pół, do tego stopnia, że później już wszystko datujemy przed narodzeniem i po narodzeniu Chrystusa.

Tego też życzę wszystkim: żeby to wydarzenie było przełomowe w życiu każdego i każdej z was.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content