Ogień w kamienicy. A potem piękny, sąsiedzki gest

W nocy z czwartku na piątek ok. godziny 1.00 w jednej z kamienic w Otyniu doszło do bardzo groźnego pożaru.  Kiedy na miejsce dojechały samochody straży pożarnej, mieszkańcy płonącej kamienicy, którą w pięciu mieszkaniach zamieszkuje 12 osób, byli już na zewnątrz.

– Zgłoszenie dostaliśmy dość późno, ale szybka reakcja nie pozwoliła na rozprzestrzenienie się ognia po całym budynku. Jego część mieszkaniowa została uratowana, natomiast spłonęła nieużytkowa część poddasza oraz w znacznej części dach budynku  – informuje Tomasz Duber z komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowej Soli.

Największa walka z ogniem była prowadzona przez około godzinę, natomiast dogaszanie całego budynku trwało do godzin wczesnoporannych. Na koniec strażacy sprawdzili obiekt kamerą termowizyjną, żeby sprawdzić, czy nie ma gdzieś ukrytych źródeł pożaru.
Strażacy uratowali mienie o wartości kilkuset tysięcy złotych. Straty wyceniono wstępnie na ponad 160 tys. zł. Przyczyna pożaru na chwilę obecną nie jest znana. Sprawę zbada policja.  – Trwają czynności wyjaśniające przyczynę pożaru – informuje Justyna Sęczkowska, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli. 

Strażacy wrócili na miejsce zdarzenia w piątek. – Właśnie trwają prace zabezpieczające. Zakładamy folię, żeby zabezpieczyć budynek przed ewentualną zmianą pogody i opadami deszczu – poinformował nas w piątek w południe T. Duber. W piątek w Otyniu pracowali również pracownicy powiatowego inspektoratu budowlanego.
 

– Sprawna rekcja pana Piosika, któremu temat został zgłoszony na trwającej w piątek sesji rady powiatu spowodowała, że jeszcze tego samego dnia budynek został sprawdzony przez pracowników nadzoru budowlanego i dzięki temu cztery poszkodowane rodziny mogły przed weekendem wrócić do swoich domów – cieszy się wójt gminy Otyń Barbara Wróblewska. Po pożarze jest zbudowana postawą swoich mieszkańców, którzy przychodzili na miejsce tragedii.
 

– Pytali, czy trzeba przekazać żywność, okazywali wsparcie. Widać było zjednoczenie z pogorzelcami. Na największy gest, który jest dla mnie czymś wielkim, zdecydował się pan Lesław Bodziach, który udostępnił jednej z rodzin, która nie mogła wrócić do domu, swoje nieużywane mieszkanie. Dzięki temu ta rodzina może czasowo mieszkać 20 metrów od swojego domu, co ułatwia doglądanie domu i będzie pomocne, kiedy rozpocznie się remont. Na pewno wesprzemy wspólnotę tej kamienicy w odbudowie dachu, mogą także liczyć na naszą pomoc finansową kierowaną przez Ośrodek Pomocy Społecznej – dodaje wójt Wróblewska.
Mariusz Pojnar

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content