Bardzo wyrównany mecz, ale zwycięski dla Koliberków! [RELACJA, ROZMOWA]

Spotkanie z Olavią Oława okazało się bardzo udane dla siatkarzy Astry. Nasi pokonali rywali 3:1 i zainkasowali cenne trzy punkty

Olavia Oława – MKST Astra Nowa Sól 1:3 (25:21, 24:26, 22:25, 23:25)

Stojąca o stopień wyżej w tabeli drużyna z Dolnego Śląska była dla Koliberków trudnym przeciwnikiem. Po przegranej z teoretycznie słabszą Bielawą trudno było cokolwiek zakładać. Siatkarze Astry pokazali nam już jednak, że potrafią zaskoczyć.

Zaskoczeniem było to, że grający trener Przemysław Jeton tym razem nie wyszedł na boisko. Pomagał swojemu zespołowi obserwując mecz z boku.

Pierwszy set zaczął się dobrze, ale dla przeciwnika. Olavia objęła prowadzenie i nie pozwalała go sobie odebrać. Koliberki wyrównały przy stanie 14:14. Gospodarze jednak ponownie przejęli inicjatywę, wykorzystywali błędy nowosolan. Do końca pierwszego seta Olavia prowadziła trzema punktami i nie pozwoliła sobie tego odebrać. Ostatecznie wygrała pierwsze starcie 25:21.

Drugi set zaczął się pomyślnie dla Koliberków. Prowadziliśmy 3:0, po naszych błędach przeciwnik nas dogonił i wyrównał na 4:4. Do połowy seta drużyny grały punkt za punkt. Później odzyskaliśmy dwupunktowe prowadzenie. Walka o każdy następny punkt była bardzo zacięta. Zdarzające się błędy w odbiorze i przy siatce wytrącały naszych zawodników z rytmu. Jednak widać było ogromną wolę walki i złość, kiedy zagranie nie wychodziło. Astra utrzymywała przewagę i wygrała drugiego seta 26:24.

To dodało skrzydeł nowosolskim siatkarzom. Trzeci set ponownie rozpoczął się równo. Tak jak podczas niektórych meczów w połowie seta Koliberki spuszczały głowy i odpuszczały, tak tym razem było odwrotnie. Dokładnie w połowie trzeciej partii ptaszki rozwinęły skrzydła. Astra do końca prowadziła 16:12, 18:14, 20:14, 20:18, 22:19. Przy stanie 22:21 nowosolskim kibicom mocniej zaczęły bić serca. Nie pozwoliliśmy odebrać sobie prowadzenia i po zaciętej walce zwyciężyliśmy w trzecim secie 25:22.

Gospodarze chcieli odwrócić trudną sytuację, wygrać, doprowadzić do remisu w setach i rozstrzygnąć spotkanie w tie-breaku. Plany nowosolan były zupełnie odwrotne.

Więcej wiary w swoje możliwości miały Koliberki, które od pierwszych piłek objęły prowadzenie. Olavia jednak wyrównała na 10:10, chwilę później było 13:13 i 15:15, po czym oławianie objęli prowadzenie 19:17. Kibice już nastawiali się na tie-break, ale Astra wyrównała na 21:21. Ostatecznie czwarty set był dla siatkarzy z Nowej Soli – 25:23. Tym samym cały mecz nowosolanie wygrali 3:1.

– Już wiem, jaka jest recepta na zwycięstwo. Po prostu trener dzisiaj nie grał – żartuje Przemysław Jeton, wykończony nerwowo, ale szczęśliwy z sukcesu swoich zawodników.

Mateusz Szubart, siatkarz Astry, nie ukrywa, że dla niego od samego początku to był trudny mecz: – Z czasem się rozkręciłem i było coraz lepiej. Walczyliśmy o każdą piłkę. Oława zawsze była trudnym zespołem. Gra bez trenera na boisku na pewno była czymś innym, ale też dobrym. Daliśmy radę. Trener z boku lepiej widział, co mamy robić i nam podpowiadał, co się sprawdziło.

Nieobecność P. Jetona na parkiecie była nieplanowana. Kontuzja biodra, jaka mu się przytrafiła na treningu, spowodowała, że fizjoterapeuta drużyny Łukasz Kierul zalecił zrezygnowanie z występu. – Okazało się, że dzisiaj więcej mogłem chłopakom pomóc z ławki niż ze środka boiska. Do meczu z Oławą podchodziliśmy na luzie. Nie było presji jak przy starciu choćby z Bielawą. W tej chwili mamy punkt straty do Oławy, a przed sobą mecze z Zieloną Górą na wyjeździe i z Bolesławcem u siebie – mówi trener Jeton. Dodaje, że wygrana z Oławą była Koliberkom bardzo potrzebna. Udowodnili kolejny raz, ze choć nie są faworytami, potrafią wyszarpać zwycięstwo. – Mam nadzieję, że po tym meczu też tak będzie i że to nas poniesie. Lepiej się czuję prowadząc zespół z boku. Więcej widzę, nie ponoszą mnie boiskowe emocje, łatwiej mi skoncentrować się na całości. Chciałbym skupić się na wspieraniu chłopaków z ławy. Jak będzie, zobaczymy.

Astra ma po 16 meczach 23 punkty. W tabeli jest szósta. Do Olavii, która jest miejsce wyżej, traci jedynie punkt i ma mecz w zanadrzu.

 

Szymański: Siatkówka daje mi radość

Patryk Szymański jest najbardziej optymistycznym i pozytywnie nastawionym zawodnikiem Astry. Zawsze uśmiechniętym i pełnym emocji podczas każdego meczu. Oto krótka rozmowa z nim po pojedynku z Olavią

Monika Owczarek: Jaki to był dla ciebie mecz, jak wyglądał z twojej perspektywy?
Patryk Szymański: Stał na bardzo wysokim poziomie. To było ciekawe spotkanie. Oława nie jest
łatwym przeciwnikiem. Wiadomo, że zawsze chcemy wygrać. W tym przypadku również zostawiliśmy
na boisku dużo serca.
Co według ciebie musimy poprawić?
Pojawiło się sporo błędów w zagrywce i odbiorze – i to po obu stronach. W pierwszym secie sami
podaliśmy dłoń przeciwnikowi robiąc błędy. Z pewnością muszę popracować, żeby nie mieć do siebie
pretensji w przyszłości. Póki co cieszę się z dzisiejszej wygranej.
Zawsze jesteś uśmiechnięty, emanujesz radością życia, jesteś ulubieńcem kibiców. To siatkówka
tak cię uskrzydla?
(Śmiech) Jestem pozytywny, to prawda, ale taki już po prostu jestem. Kocham siatkówkę, przeżywam wszystko, co
robię na boisku. Każdy błąd, nieudana akcja i odwrotnie – każda udana akcja – to wszystko dla mnie wielkie emocje.
Wszystko to ma na mnie wpływ.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content