Liliana Młynarczyk: Bez pracy nie ma efektów

Po trzech latach biegania w Astrze Nowa Sól Liliana Młynarczyk na swoim dystansie wysuwa się na prowadzenie i zdobywa medale na Mistrzostwach Polski. 16-latka opowiada o swojej drodze do pierwszych znaczących sukcesów i sportowych planach

Monika Owczarek: Zdobyłaś trzecie miejsce podczas Mistrzostw Polski juniorów U-18 na dystansie 3000 m. Zapowiada się, że przed tobą wielka biegowa kariera. Kiedy zaczęła się twoja przygoda z bieganiem w klubie?

Liliana Młynarczyk: W Astrze zaczęłam biegać w pierwszej klasie gimnazjum. Uczyłam się w „szóstce” i w ramach Czwartków Lekkoatletycznych wzięłam udział w zawodach. Dobrze mi tam poszło, wygrałam. Wtedy zauważył mnie trener Ryszard Biesiada. Zaproponował, żebym przyszła na trening.

Bardzo się stresowałam, ale przyszłam. Od razu pobiegliśmy 4 km wolnym truchtem. Trener cały czas ze mną biegł. Następnego dnia znowu przyszłam na trening. I tak już zostało.

Poznałam pozostałych biegaczy. Jesteśmy w różnym wieku, ale bardzo się lubimy. Trenujemy codziennie z wyjątkiem niedzieli. Kiedy jestem chora i nie mogę biegać, fatalnie się z tym czuję. Bardzo brakuje mi tego wysiłku. Teraz jestem w rytmie i kiedy z niego wypadam, nie wiem, co ze sobą zrobić. Wcześniej, kiedy biegałam z tatą, to było bardziej rekreacyjne. W klubie jest inaczej. Po pierwsze – raźniej, a po drugie, ktoś narzuca rytm. Nad naszym bieganiem jest kontrola. Trener ustala tempo, uczy, kiedy należy przyspieszyć, jak właściwie rozłożyć siły i jak radzić sobie na zawodach biegnąc między innymi zawodnikami.

Na jakim dystansie najbardziej lubisz biegać?

Najlepiej czuję się na dystansie 1000 i 1500 m. Mniej lubię 3000 m, choć mam na tym dystansie dobre wyniki, dlatego trener wybiera dla mnie też dłuższe biegi. Zdecydowanie wolę przebiec dystans szybciej niż dłużej, przeszkody też odpadają. Staram się cały czas poprawiać starty, robić to coraz lepiej.

Pierwsze zawody, w których wzięłam udział, też były na 1000 m w Zielonej Górze. Nie pamiętam, która byłam, ale wiem, że byłam bardzo zadowolona z czasu. Od tamtej pory stale poprawiam wyniki. Pierwsze ważniejsze zawody to Mistrzostwa Polski. W tym roku stanęłam na podium, choć mam niedosyt bo do drugiego miejsca zabrakło mi 11 setnych.

Codzienne treningi na pewno komplikują życie, trzeba je pogodzić ze szkołą i innymi obowiązkami.

Ze szkołą bywa trudno. Trzeba mieć wszystko dobrze zaplanowane, nadrabiać naukę wtedy, kiedy jest czas, żeby móc spokojnie trenować. Dałam jednak radę i miałam na koniec gimnazjum świadectwo z czerwonym paskiem. Teraz zacznę naukę w nowosolskim liceum w klasie prawniczej. To dla mnie ważne, bo będę mogła nadal trenować z Astrą. W grupie jest raźniej. Możemy się wspierać. Pomagamy sobie, uspokajamy w stresie. Pocieszamy, gdy coś nie wyjdzie i razem cieszymy z sukcesów.

We wszystkim, co robię, w treningach, mam duże wsparcie rodziców. Podwożą mnie na treningi i odbierają, żebym traciła jak najmniej czasu i zdążyła spokojnie odrobić lekcje. Tata i mama stale mnie pilotują i wspierają. Bez nich nie dałabym rady osiągać dobrych wyników – zarówno sportowych, jak i w szkole.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content