„Dario” o rodzinie, jaką jest UKS Trójka Nowa Sól [ROZMOWA]

Dariusz Kujawa to jeden z najbardziej doświadczonych, ale i najbardziej lubianych szczypiornistów Trójki. W rozmowie z „Tygodnikiem Krąg” nasz bramkarz mówi: – Ten rok zaczął się dla nas od wielkiego ciosu, jakim była śmierć trenera Bronisława Malego. Chcielibyśmy zadedykować ten sezon trenerowi. Wierzymy w to, że trener Maly dalej patrzy na nas i wspiera projekt pod nazwą UKS Trójka Nowa Sól

Mateusz Pojnar: Jako 36-latek masz za sobą wiele sezonów w nowosolskich barwach. Opowiedz, kiedy i jak zaczęła się twoja przygoda z piłką ręczną? I jak się rozwijała?

Dariusz Kujawa: Rozpoczęła się w ósmej klasie podstawówki. Grywałem z kolegami w piłkę nożną na boisku przy szkole podstawowej nr 1. Oczywiście stałem na bramce. Po jednym z takich meczów podszedł do mnie Janek Lotko [w juniorach szczypiornista, później piłkarz – red.] i zapytał, czy nie poszedłbym może na trening piłki ręcznej, bo w moim roczniku mają problem z bramkarzami. Dodał, że rozmawiał już z trenerem, świętej pamięci Edwardem Murawińskim.

Zdecydowałem się pójść na ten trening. I tak zostałem, gram do teraz.

Dlaczego akurat szczypiorniak? I to przez tyle lat?

Tak jak już mówiłem, zdecydował przypadek. A trenuję i gram do teraz dzięki wspaniałym trenerom, z którymi miałem przyjemność pracować – dzięki Edwardowi Murawińskiemu, Bronisławowi Malemu, Robertowi Kołodyńskiemu, Zbyszkowi Malaczewskiemu. Zarazili mnie pasją do tego sportu. No i również dzięki ludziom, których przez te lata poznałem.

Dość szybko w swoich początkach dostałeś powołanie do kadry Lubuskiego.

Po ponad roku trenowania. Kadrę wojewódzką prowadził trener Bronisław Maly. Do tamtej kadry oprócz mnie powoływano trzech nowosolan: Jakuba Wszołka, Mateusza Kizioka i Pawła Petelę. Po połączeniu z województwem dolnośląskim pojechaliśmy na turniej finałowy makroregionów w Puławach, zajmując tam piąte miejsce.
Jak byłem już juniorem starszym, w MKST Astra powstała drużyna seniorska, której trenerem został Zbigniew Malaczewski. To była pierwsza próba stworzenia seniorskiej piłki ręcznej w Nowej Soli od czasu Budowlanych. Graliśmy przez kilka lat w lubuskiej III lidze, dwa lata z rzędu odbywały się u nas mecze pucharu Polski, w których przegrywaliśmy z drugoligowymi rywalami.

Gdy ten zespół w Astrze został rozwiązany, nie było u nas seniorskiego szczypiorniaka przez kilka lat.

A potem powstał SPR.

Tak, następną próbą stworzenia seniorów było powołanie SPR Nowa Sól w 2009 r. Grupa wychowanków nowosolskich klubów zebrała się i utworzyła coś nowego, żeby sobie pograć w III lidze, bo brakowało im na co dzień piłki ręcznej.

I w pierwszym sezonie swojego istnienia wygraliśmy III ligę. W kolejnym naturalnie graliśmy już w II lidze. Ten sezon nie był udany, po roku wróciliśmy do III.

Po kilku latach w III lidze dolnośląskiej seniorska piłka ręczna wróciła do Astry Nowa Sól. Drużyna, którą prowadził trener Robert Kołodyński, dwa lata z rzędu wygrała tę ligę i znowu udało nam się zagrać szczebel wyżej. I jak wszyscy wiedzą, do tej pory utrzymujemy się na tym poziomie rozgrywkowym – przez dwa sezony w ramach Astry, a teraz – już trzeci sezon z rzędu – jako UKS Trójka.

Teraz w drużynie macie czterech ciekawych bramkarzy. Fajnie jest chyba rywalizować o miejsce w składzie w mocnym gronie?

Masz rację, w tym momencie w drużynie mamy czterech równych bramkarzy. Rywalizacja z chłopakami jest taką motywacją, żeby dawać z siebie jak najwięcej na treningach, a później dostać szansę zagrania w meczu ligowym. I żeby osiągać jak najlepsze wyniki dla Trójki.

Co pomyślałeś, gdy trener Alan Raczkowiak przychodził do klubu? Że to dobry ruch?

O Alanie wiedziałem wtedy tyle, że jest bardzo dobrym środkowym, z którym kilka razy rywalizowaliśmy. Ale jakim jest trenerem – na tamten moment trudno było mi cokolwiek powiedzieć.

Teraz uważam, że to była bardzo dobra decyzja zarządu klubu. To jest trener ambitny, chce wygrywać w każdym meczu, żyje drużyną, ma dobry pomysł na grę. Co – jak widać – przynosi wspaniałe efekty. Naprawdę pasuje do rodziny, jaką jest UKS.

Ale spodziewałeś się, że może być aż tak dobrze po pierwszej rundzie tego sezonu? Zajmujecie mocne czwarte miejsce.

Prawdę mówiąc – nie spodziewałem się. Bardziej myślałem, że będziemy mniej więcej w połowie tabeli.

Jak oceniasz tę rundę? Jesteś zadowolony, czy uważasz, że mogliście nawet wskoczyć na podium, gdyby parę meczów wyszło wam lepiej?

Jestem zadowolony z tego sezonu, to była dobra runda w naszym wykonaniu. Nie chcę myśleć o meczach, w których nie udało nam się wygrać, bo było też w tej rundzie kilka spotkań, które zwyciężyliśmy po walce do ostatniej minuty.

Które mecze w tej kampanii uważasz za najlepsze w waszym wykonaniu, a które za najgorsze?

Najlepszy w tej rundzie zagraliśmy w Legnicy. Nasi przeciwnicy prowadzili od początku, ale my pokazaliśmy charakter walcząc do końca. Rzut Marcina Hajnysza z dziewiątki po zakończonym regulaminowym czasie gry, mamy remis i mecz wygrywamy po rzutach karnych.

Po drugiej stronie postawiłbym spotkanie z Wolsztynem, które wygraliśmy w karnych. Ten mecz do 40. minuty toczył się po naszej myśli, prowadziliśmy wysoko. I nagle sytuacja się totalnie odwraca. Tracimy całą przewagę, mecz kończy się remisem, ale udaje się go wygrać w karnych.

Co jest waszą największą siłą w tym roku? Skąd tak dobre wyniki?

Wydaje mi się, że największą siłą drużyny jest atmosfera w szatni. Szanujemy się jak rodzina.

Co twoim zdaniem musicie jeszcze poprawić, żeby wygrywać z najlepszymi w tej lidze?

To pytanie powinieneś zadać trenerowi. On ma swoją wizję na zespół, która przynosi rezultaty [uśmiech].

No dobrze, będzie jeszcze okazja. Już na koniec: ten rok zaczął się dla Trójki bardzo źle – od śmierci trenera Malego. Ale kończy się czwartym miejscem w tabeli II ligi. Mecze w 2020 i ten rezultat po pierwszej rundzie chcecie zadedykować trenerowi? Na pewno wam go brakuje?

Rzeczywiście ten rok zaczął się dla nas od wielkiego ciosu, jakim była śmierć trenera Bronka. I tak – chcielibyśmy zadedykować ten sezon trenerowi. Wierzymy w to, że trener Maly dalej patrzy na nas i wspiera projekt pod nazwą UKS Trójka Nowa Sól.

Chciałbym też podziękować osobom, które w tak trudnym momencie wsparli UKS – pani prezes i zarządowi klubu. Wzięli na swoje barki działanie, dzięki czemu idziemy do przodu.

I dziękuję klubowi kibica – jego wsparcie czujemy od lat w każdym momencie. Wielkie podziękowania również dla firm, które wspierają Trójkę.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content