Z 2:0 zrobiło się 2:3. Astra z punktem po trudnym meczu z Chrobrym

Nowosolscy siatkarze zagrali u siebie z Chrobrym Głogów. – Co się dzieje? – komentowali kibice Chrobrego po pierwszych dwóch setach przegranych przez ich zespół. – To niemożliwe, zaraz osiwiejemy – pisali z kolei na FB fani Astry po tym, jak przegraliśmy kolejne trzy partie…

Astra Nowa Sól – Chrobry Głogów 3:2 (30:28, 25:18, 18:25, 22:25, 7:15)

Astra: Sławnikowski, Witkiewicz, Nożewski, Skibicki, Brzeziński, Kępski, Odwarzny, Goltz, Polus, Kuwaczka, Trzeciak, Ruciński, Michalak

Przez nowosolskich siatkarzy i kibiców ten mecz był wyjątkowo wyczekiwany. Ważne było zmyć z siebie plamę po przegranym spotkaniu w Głogowie. Zawodnicy byli mentalnie przygotowani do walki. Solidne treningi i dwa wygrane mecze za plecami wzmocniły ich psychikę.

Głogów, który jest na fali, przyjechał wygrać. W sali było wszystko oprócz kibiców, którzy są najważniejszym zawodnikiem i jednego, i drugiego zespołu.

Dobry początek…

Od pierwszych wymian w secie numer jeden było widać, że to będzie trudne spotkanie. Drużyny grały pewnie, odważnie. Nikt nie odpuszczał. Koliberki solidnie postawiły się Chrobremu.

Od pierwszej do ostatniej piłki gra toczyła się punkt za punkt aż do wyniku 30:28 dla Astry. Satysfakcja z tego wygranego seta była potężna. Nasi zawodnicy mogli pewnie usłyszeć krzyki radości z domów kibiców, którzy mecz oglądali w internecie.

Drugi set należał tylko do Astry. Napędzeni wygraną w pierwszej odsłonie nie pozwoliliśmy Chrobremu podnieść głowy. – To niemożliwe. Nasi zawodnicy chcą nas wykończyć – komentowali sztabowcy Chrobrego, gdy przegrali z Astrą drugiego seta 25:18.

… zły koniec

Do trzeciej części zespoły weszły równie zmotywowane jak do dwóch pierwszych. Dla Chrobrego to była walka o wszystko, dla nowosolan możliwość ostatecznego przypieczętowania wygranej.

Tym razem to zespół z Głogowa złapał wiatr w żagle. Pomimo zawziętej walki naszych Chrobry wyszarpał Astrze trzeciego seta i przegraliśmy 18:25.

Czwarte starcie było wyrównane. Tutaj żaden z zespołów nie zamierzał tracić koncentracji i odpuścić choćby jednej piłki. Wszystko to sprawiło, że widowisko było na najwyższym poziomie.

Tym razem to nowosolanie wysiadali nerwowo, kibicując swojemu zespołowi. Niestety, pomimo twardej gry z naszej strony czwartego seta przegraliśmy 22:25.

Mecz musiał rozstrzygnąć tie-break.

Piąty set od pierwszych piłek należał do Chrobrego. Nie dlatego, że nie walczyliśmy. Nasi siatkarze po każdej stracie mobilizowali się do gry i walki. Mimo to Głogów zwiększał swoją przewagę i ograł nas 7:15. Cały mecz przegraliśmy 2:3. Zdobyliśmy jeden punkt, Chrobry – dwa.

Co zdecydowało?

– Nowa Sól grała bardzo dobrze, przez dwa pierwsze sety zawodnicy Astry mieli dużo szczęścia i wszystko im wychodziło. Wiedziałem, że możemy to odwrócić tylko bardzo silnym kontratakiem. Jestem bardzo szczęśliwy, że się udało, bo ta wygrana jest dla nas bardzo ważna. Pomimo niezwykle trudnych warunków pokazaliśmy silny mental – komentował po meczu Dominik Walenciej, trener Chrobrego.

Trener Astry Nowa Sól Wiktor Zasowski przyznaje, że dwa pierwsze sety to Koliberki-walczaki, do których przyzwyczaili się kibice. Naszemu zespołowi wszystko wychodziło i nie pozwoliliśmy przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł. – W kolejnych starciach zaczęliśmy się mylić w przyjęciu i szala zaczęła przechylać się na korzyść Chrobrego. Goście zmienili styl gry i sposób zagrywki. Na boisko wszedł Krystian Bangrowski, który dodał swojej drużynie energii – zauważa Zasowski i dodaje: – Graliśmy dobrze, z wielkim sercem. Nasi siatkarze wykonali kawał dobrej roboty, za co im dziękuję.

Przemysław Jeton, prezes Astry, zaznacza, że Astra mocno walczyła. – Nie zwiesiliśmy głowy, nie poddaliśmy się. To było rewelacyjne widowisko i zabrakło nam tylko kibiców. Więcej szczęścia miał Chrobry i sprawdziło się niestety stare porzekadło, że jak się nie wygrywa 3:0, to można przegrać 2:3 – przypomina Jeton.

Dawid Witkiewicz z Astry ostatnio gra rewelacyjnie. Został wybrany MVP dwóch ostatnich spotkań z Miliczem i Jelczem. W meczu z Chrobrym również napsuł krwi przeciwnikowi. – To prawda, że mecz z Miliczem był trudny, bo musieliśmy się odbudować po przegranych. W Jelczu wiedzieliśmy, że jesteśmy w formie i nie pozwolimy dominować przeciwnikowi. W starciu z Głogowem chcieliśmy udowodnić, że potrafimy grać dobrą siatkówkę, bo nasze pierwsze spotkanie z Głogowem było nieporozumieniem. Teraz cały cykl treningowy solidnie przygotowaliśmy pod to starcie. To był dobry mecz, choć przegraliśmy – mówi Witkiewicz.

Na pytanie, dlaczego po dwóch wygranych setach nie pokonaliśmy ostatecznie Chrobrego, odpowiada, że w siatkówce to nigdy nie jest takie oczywiste. – Z boku to inaczej wygląda. Nie oszukujmy się, Głogów to dobry zespół, grali konsekwentnie swoje, rezerwowy pomógł im złapać wiatr w żagle. W trzecim i czwartym secie wygrali dłuższe akcje, raz my nie skończyliśmy i to się przełożyło na całość. Teraz trzeba iść do przodu, przed nami kolejne treningi i jedziemy do Wałbrzycha – zapowiada nowosolanin.

11. kolejka II ligi:

Oława – Wałbrzych 3:1

Zielona Góra – Milicz 3:2

Bielawa – Legnica 3:0

Żagań – Jelcz-Laskowice 3:0

1. Głogów1130
2. Żagań1128
3. Nowa Sól1124
4. Bielawa1119
5. Milicz1015
6. Oława1113
7. Legnica1113
8. Wałbrzych1012
9. Jelcz-Laskowice115
10. Zielona Góra113

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content