Nie próbuj się z nim ścigać, czyli bogata kolekcja Macieja Koszeli

Sprinter Aresa Nowa Sól w Olsztynie biegł jak natchniony, w zasadzie frunął. Do swojej kolekcji dołożył kolejne medale mistrzostw Polski masters! – Na 100 metrów nie udało mi się pobić życiówki, ale 200 pognałem jak szybowiec – śmieje się Maciej Koszela

Za nami impreza o długiej nazwie: 31. Mistrzostwa Polski Masters, 10. Mistrzostwa Polski Lekarzy i 4. Mistrzostwa Polski Dziennikarzy. Długiej nazwie, ale i prestiżowej renomie.

– Gdy dowiedziałem się, że mistrzostwa odbędą się akurat w Olsztynie, to szczerze mówiąc trochę ubolewałem, bo to jest kawał drogi – przyznaje Maciej Koszela, nowosolski biegacz, już weteran takich imprez.

Ale warto było przejechać te około 560 km! Oj warto!

W sobotę nasz sprinter pobiegł 100 m. Wykręcił wynik 11,70 s. Jego rekord życiowy na tym dystansie to 11,65, więc odrobinę do niego zabrakło. Ten czas dał Koszeli srebrny medal mistrzostw Polski masters!

– O godz. 17.05 miałem jeszcze spróbować się na 400 m, ale gdy zobaczyłem, jak silna jest ekipa na niedzielne 200 m, stwierdziłem, że zbieram siły na późniejszy start – wspomina zawodnik Aresa Nowa Sól.

W niedzielę, tuż przed południem, zobaczyliśmy takiego Macieja Koszelę, jakiego lubimy i cenimy najbardziej – zdeterminowanego, skupionego na celu, a przede wszystkim bardzo szybkiego!

Nowosolanin z czasem 24,02 s pobił swoją życiówkę na 200 m i stanął na trzecim stopniu podium.

– Jestem bardzo zadowolony i szczęśliwy po tym starcie – uśmiecha się Maciej. – Poczułem wiatr w żagle. Na 100 m nie udało mi się pobić życiówki, ale 200 m pognałem jak szybowiec [śmiech]. Przed sobą, na ósmym torze, miałem zawodnika, który w przeszłości naprawdę szybko biegał i zdawałem sobie sprawę z tego, że może mnie pokonać i pozbawić mnie medalu. Bo zawodnicy z pierwszych dwóch miejsc w ogóle byli poza konkurencją. Zwycięzca bije rekordy świata w mastersach. Skupiłem się na tym, żeby być na pudle i cieszę się, że udało mi się wykręcić rekord życiowy. Dla mnie to megasukces, bo czuję progres, a to jest najważniejsze.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content