Trener Trójki mówi: „Wierzę w naszą pracę”. I zdradza cel na następny sezon

Szczypiorniści podsumowują swój sezon. I myślą o kolejnym, który wystartuje za cztery miesiące. – Naszym celem, już oficjalnym, będzie zajęcie co najmniej jednego miejsca wyżej niż w zakończonym sezonie – mówi nam Alan Raczkowiak, trener Trójki

– To był bardzo dobry sezon dla wszystkich naszych zespołów biorących udział w rozgrywkach – ocenia prezeska Trójki Nowa Sól Edyta Dąbrowska.

Seniorzy debiutancki rok w I lidze zakończyli na 10. miejscu, co dało im pewne utrzymanie. Spadała tylko jedna ekipa. – Decyzja o wejściu do I ligi z trzeciego miejsca w poprzednim sezonie była, jak się okazało, najlepszą wspólną decyzją – podkreśla Dąbrowska. – Już wiele za nami, ale jeszcze wiele przed nami. Sportowo to już nie jest ten sam zespół. To sportowcy, którzy udowodnili swoją grą, że zasłużyli na ten awans i ta liga jest dla nich.

Edyta Dąbrowska podkreśla rolę trenera Alana Raczkowiaka i całego sztabu szkoleniowego: – To było dla niego ogromne wyzwanie. Ale idealnie wszystko zagrało w sensie osobowości trenera, a wiedzą, przygotowaniem, planem na zespół i taktyką zaskoczył nas wszystkich. Jako zarząd wiedzieliśmy, że będzie dobrze, ale nie zakładaliśmy, że tak dobrze.

Prezeska Trójki przypomina, że nowosolscy juniorzy młodsi wygrali lubuską ligę i dotarli do 1/16 mistrzostw Polski. – A nasze najmłodsze grupy też próbują już swoich sił w turniejach i radzą sobie całkiem nieźle – podkreśla Dąbrowska.

I dodaje: – Dziękuję za zaangażowanie w życie naszego klubu kibicom, rodzicom szczypiornistów, przyjaciołom, którzy są z nami. Do zobaczenia w nowym sezonie.

Zaskoczeń nie było

Jak pierwszy sezon w I lidze ocenia trener Raczkowiak? – Dla zawodników i sztabu trenerskiego był ogromnym wyzwaniem – zaznacza. – Na boisku i na ławce trenerskiej może nie było ludzi doświadczonych w swoim fachu w I lidze, ale zdawałem sobie sprawę, że naszym plusem na pewno będzie duża radość z miejsca, w którym się znajdujemy i pewne rzeczy nadrobimy walką i zaangażowaniem, by zaprezentować się jak najlepiej. Zawsze przed sezonem w szatni mamy cel. Gdy zaczynałem pracę z Trójką w II lidze, to była pierwsza szóstka. Zajęliśmy wówczas trzecie miejsce. W tym sezonie pewnie niektórzy nie uwierzą albo pomyślą, że mnie poniosło, ale celem była pierwsza siódemka. Kierowałem się swoją wiedzą jeszcze z czasów, kiedy grałem w I lidze, interesowałem się tematami transferowymi w innych klubach. Przed sezonem wiedziałem też, że wzmocnią nas Artur Dymkowski i Norbert Buda, którzy nie mieli dużego doświadczenia w I lidze albo nie mieli go wcale, ale wiedziałem, że będą odgrywać ważne role w tej układance. Przed startem rozgrywek na zarządzie, gdy decydowaliśmy, czy podjąć rękawicę, zapewniałem, że damy radę sportowo i uważam, że daliśmy. Sezon był dla nas dobry, ale jest niedosyt, bo nie zrealizowaliśmy celu, zabrakło nam dosłownie trzech punktów, czyli zwycięstwa w jednym meczu. To pokazuje, że ten cel nie był wygórowany, tylko w sam raz na nasze możliwości, by nas napędzić do działania. Biliśmy się o to do ostatniej kolejki. Nie wyszło, trudno, ale mimo wszystko jestem zadowolony z naszej postawy. To dla nas ogromny bagaż doświadczeń.

Czy ta liga zaskoczyła czymś Alana Raczkowiaka? – Szczerze? Nie bardzo – przyznaje. – Spodziewałem się większego wyszkolenia motorycznego, lepszych bramkarzy, z którymi bez wątpienia mieliśmy duży problem, co pokazuje naszą skuteczność. Też lepiej zorganizowanej gry w ataku pozycyjnym, twardszej gry w obronie i więcej trenerów, którzy są dobrze przygotowani pod nasz zespół, chociaż w pierwszych meczach pierwszej rundy byliśmy na pewno jeszcze wielką niewiadomą.

Jesteście wielcy!”

Zaskakujące jest to, że dla trenera Raczkowiaka najsłabsze w tym sezonie były pierwsze cztery mecze drugiej rundy, w której przecież Trójka punktowała więcej. – Musimy na pewno przy omówieniu sezonu mocno się pochylić nad tym, dlaczego tak się stało i uświadomić sobie, że okres przygotowawczy przed sezonem jest tak samo ważny jak między rundami – mówi Raczkowiak. – Zbyt wiele osób było poza formą i za to biorę odpowiedzialność. Całe szczęście, że się ogarnęliśmy i ostatnie siedem meczów zagraliśmy na dobrym lub bardzo dobrym poziomie, mimo że trzy z nich przegraliśmy. Ale już wchodząc do tej ligi wiedzieliśmy, że nie będziemy hegemonem.

Raczkowiak dodaje, że najbardziej boli go mecz w Lesznie, gdzie prowadziliśmy 10 bramkami, ale ostatecznie przegraliśmy: – Po meczu wykrakałem, powiedziałem: żeby ten mecz nas nie bolał, jak będziemy patrzeć w maju na tabelę. No i boli.

– A które spotkanie twoim zdaniem było w naszym wykonaniu najlepsze? – dopytujemy.

– Trudno powiedzieć. Jedno z siedmiu, o których wspomniałem. Gdybym miał na siłę obstawiać, to chyba Kościan w Nowej Soli.

Szkoleniowiec Trójki podkreśla, że zespół zrobił postępy w grze obronnej. W ataku pozycyjnym jest sporo do poprawy. – Gramy nierównomiernie – zwraca uwagę. – Wydaje mi się, że również bramka stała się stabilniejsza i można na nasz tercet mocno liczyć [uśmiech].

Jaki będzie dla Trójki Nowa Sól sezon 2022/2023? Raczkowiak: – Na pewno będziemy bardziej doświadczeni i to jest duży plus. Z drugiej strony liga będzie już nas znała, nie będziemy anonimowi. Pytanie też, w jakim składzie wystąpimy w przyszłym sezonie. Mam nadzieję, że on się bardzo nie zmieni. Jestem dobrej myśli i wierzę w naszą pracę. W to, że będziemy się dalej rozwijać, bo ta liga jest idealna, by to robić. Obojętnie jaki będzie skład drużyn, jakie będą transfery w innych zespołach – naszym celem, już oficjalnym, będzie zajęcie co najmniej jednego miejsca wyżej niż w tym sezonie. Chciałbym pozdrowić kibiców i podziękować im za to, że nas zawsze wspierali – czy to przy Botanicznej, czy na wyjazdach. Nie ma w tej lidze drugiego klubu kibica, który jeździ wszędzie za swoją drużyną. Jesteście wielcy!

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content