„Nie zostawia się kolegi na trasie”, czyli przyjaźń i mocne bieganie górskie

Uczestników Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich tzw. „standardowe” biegi już nudzą. Jako że są hardkorowcami, wzięli udział w morderczej imprezie w Lądku-Zdroju…

Czas 3:49:37 dał Abdellatifowi Boulkhalfowi zwycięstwo w złotym maratonie 45 km! – To był epicki bieg – mówi „Tygodnikowi Krąg” nasz zawodnik. – Uwielbiam każdy jego moment. Starałem się przemyśleć ten start, by uniknąć błędów. Objąłem prowadzenie od pierwszego kilometra i kontynuując kontrolowałem wyścig z kilkoma silnymi biegaczami. Zaatakowałem na ostatnich 12 km, by przynieść zwycięstwo mojemu wielkiemu klubowi kibiców z Wikonu i rodzinie. Dla mnie nawiązywanie przyjaźni jest tak samo ważne jak bicie rekordów, więc każdemu, kto zna imię Abdu, mówię, że jesteś moim przyjacielem i kocham was wszystkich!

Łukasz Kierul wziął udział w biegu na 10 km (Trojak Trail). – Pokonywanie trasy górskiej było dla mnie czymś nowym, dowiedziałem się o biegu od znajomych i nie zastanawiając się długo zapisałem się prawie w ostatniej chwili – mówi Kierul. – Bardzo chciałem spróbować czegoś nowego, trudniejszego, bardziej wymagającego, a przy okazji mogłem połączyć z tym moją pasję, czyli pokonywanie górskich szlaków. Cała organizacja tej biegowej imprezy, a w zasadzie biegowego święta, stała na bardzo wysokim poziomie i jeszcze bardziej mnie zachęciła do udziału w kolejnych wydarzeniach.

Kierul przyznaje, że trasa była wymagająca: – Dużo przewyższeń i wspinania się po skałach, co sprawiało trochę trudności, szczególnie do pierwszych 5 km. Później kolejne były szybsze, więcej zbiegów, wyłaniały się ładne widoki, które dodawały jeszcze większego uroku.

Paweł Golonka z Klubu Biegowego Wikon, uczestnik biegu na 21 km (złoty półmaraton): – Bieganie po górach zaczęło się u mnie jakieś trzy lata temu od 10-kilometrowego startu w biegu typu alpejskiego (na przełęcz Okraj). Gdy się zapisywałem, nawet nie wiedziałem, że tego typu bieg charakteryzuje się trasą w całości prowadzącą pod górę. No i spodobało mi się, to świetna odskocznia od miejskiego asfaltu. A jak dodać do tego zamiłowanie do górskich wędrówek, to taki festiwal biegowy jak w Lądku jest dobrą okazją do szybkiego górskiego biegania. Póki co wolę ciężko i szybko, na ultra przyjdzie pora.

Jak Paweł Golonka ocenia ostatni bieg i jego trasę? – Było sporo mocnych podbiegów, ale też długi i trudny zbieg, który mocno dał popalić udom – wspomina. – W zeszłym roku biegłem z rozwagą, z dużym zapasem sił do samego końca, w tym roku już z innym podejściem i przygotowaniem. Była chrapka na pierwszą dwudziestkę. Mocna konkurencja sprowadziła mnie jednak troszkę na ziemię i finalnie, z czego jestem bardzo zadowolony, bieg ukończyłem na 33. miejscu z ponad 900 uczestników.

Coś pięknego

Paweł Mus, Masa Team, uczestnik biegu na 68 km (Ultra Trail): – To mój drugi start na Dolnośląskim Festiwalu Biegów Górskich. Rok temu startowałem na dystansie 45 km. Będąc pod ogromnym wrażeniem jakości przygotowania festiwalu, z przyjacielem Arturem Lawrencem postanowiliśmy tu wrócić. Wrażenia są bardzo dobre. Ta impreza pod każdym względem jest wzorem do naśladowania dla innych organizatorów. Trasa dobrze oznaczona, nie było problemu z odnalezieniem ścieżki biegu. Organizator zapewnił też plik elektroniczny GPX do wgrania na zegarek. Górskie biegi mają to do siebie, że są piękne widoki, jest dużo podejść i zbiegów, a co za tym idzie – ogromna ilość spalonej energii. Na dystansie ultra, tak długim, co kilkanaście kilometrów są punkty żywieniowe, gdzie można uzupełnić kalorie i napić się. A na koniec trasy wbiegnięcie do Lądka-Zdroju z epickim finiszem w parku Zdrojowym przy akompaniamencie wspaniałej i licznej publiczności i organizatorów…

Agnieszka i Andrzej Bandurowscy, KB Wikon i Spoceni Nowa Sól (Agnieszka biegła 21 km złotego półmaratonu, Andrzej 45 km złotego maratonu): – W DFBG uczestniczyliśmy już trzeci raz. W tym roku po dwuletniej przerwie. Bieg i całe wydarzenie festiwalowe cenimy za superorganizację. Tym razem to była szybka akcja – bez noclegu, wybraliśmy takie dystanse, by dojechać spokojnie z Nowej Soli w dniu startu. Szybka trasa, piękne widoki i pogoda. Na bieg namówiliśmy jeszcze kolegę, jak się później okazało – zwycięzcę na dystansie maratońskim, bo mowa oczywiście o Abdellatifie Boulkhalfie. To był miło spędzony czas ze znajomymi podczas biegu, a po nim obiad i lody w pięknych okolicznościach przyrody i kilkugodzinne oczekiwanie na dekorację zwycięzców (jechaliśmy z Abdu, a jak wszyscy wiemy, on lubi stać na podium). To były już nasze drugie zawody górskie w ciągu ostatnich trzech tygodni [Agnieszka biegła dwie z trzech pętli na Śnieżkę, a Andrzej startował w Supermaratonie Gór Stołowych].

Dystans 110 km wybrał nowosolanin Artur Lawrenc. „Na mecie po około 105 km zameldowałem się z czasem 14 godzin 23 minuty, co dało mi 39. miejsce na ok. 430 uczestników – napisał na Facebooku po starcie. – Jak na debiut na takim dystansie to dla mnie wynik marzenie, chciałem zmieścić się w 16 godzinach, żeby do południa mieć to z głowy. Wyszło lepiej. Wiem, że wielu z Was trzymało za mnie kciuki, czekało na wieści z trasy. Dużo gratulacji już dostałem. Pięknie Wam wszystkim dziękuję, bo to był dla mnie mentalny doping”.

I dalej: „Po ośmiu miesiącach przygotowań wystartowałem wraz z czterema setkami innych biegaczy z przepięknego parku w Kudowie. Cała noc w górach, a szczególnie wąska, wykuta w skale trasa Szczelińca to było coś pięknego. (…) Jeśli zaś chodzi o sam bieg, wielokrotnie przerywany marszem w górę, to do 70. km było naprawdę dobrze. Wtedy dosłownie i w przenośni zaczęła się Droga Krzyżowa za Bardem – pierwsze z kilku kolejnych długich podejść, które na tym etapie pozostawiały już nieodwracalne ślady w mięśniach. Od 80. km czułem, że powoli odcina mi nogi, już tak sprawnie nie szło w górę, a jeszcze gorzej w dół – uda miały dość i do mety paliły jak żywym ogniem. Ale nie poddałem się, wręcz wyprzedziłem nieco zawodników (…).

Nie mogło zabraknąć NadAktywnych

„Wszyscy w bazie. I najważniejsze, że cali i zdrowi – napisali na FB po festiwalu biegacze NadAktywnych Nowe Miasteczko. – Startowaliśmy tu ośmioosobową reprezentacją w trzech różnych biegach.

W najcięższej kategorii wystąpili Rafał Zając i Adrian Kużel. Bieg 7 Szczytów i morderczy dystans 240 km to naprawdę nie jest zabawa. Przekonali się o tym nasi. Licznik według GPS Adriana zatrzymał się im na 155. kilometrze i to tylko z powodu kontuzji Rafała uniemożliwiającej dalsze bezpieczne kontynuowanie biegu. Z tego powodu nasi twardziele podjęli trudną decyzję o wspólnym wycofaniu. Całą drogę biegli razem i razem zeszli, bo tutaj, na ultra, nie zostawia się kolegi na trasie”.

NadAktywni Grzegorz Rosołowski i Mateusz Grabowy startowali też na 110 km. „Dla obu to była dystansowa ultrażyciówka, tzw. pierwsza setka – piszą ich koledzy. – Serdecznie Wam gratulujemy i dziękujemy za walkę. Warto podkreślić, że Grześ miał aż sześciogodzinny zapas czasowy na mecie w stosunku do limitu, czyli poszedł jak gęś do bajorka.

Ostatni nasz bieg to Ultra Trail 68. Tu mocny dystans 68 km pokonali szczęśliwie Grzegorz Suchocki, Sławek Chyliński, Andrzej Chomicz i Łukasz Gorczyca. Wielkie brawa dla naszych weteranów w kategorii 50-latków (…)”.

Nasi biegacze puentują: „Dla nas najważniejsze są zdrowie, dobra zabawa i przyjaźń. Dziękujemy pięknie za kibicowanie i wspieranie naszych zawodników w licznych komentarzach”.

Grzegorz Suchocki, jeden z NadAktywnych: – Marzenia trzeba spełniać. 68 km to spore wyzwanie, zwłaszcza jak na taki pesel… Planem było ukończenie biegu w limicie i tak też się stało. Nie powiem, były kryzysy, walka z samym sobą, ale właśnie o to chodzi – o pokonywanie słabości i podejmowanie wyzwania. Do 40. km biegły nogi, potem już głowa. To był miło spędzony weekend z przyjaciółmi.

***

Nasi na Dolnośląskim Festiwalu Biegów Górskich

BIEG 7 SZCZYTÓW – 240 KM

Niesklasyfikowany: Adrian Kużel, NadAktywni Nowe Miasteczko

Niesklasyfikowany: Rafał Zając, NadAktywni Nowe Miasteczko, Bytom Odrzański

BIEG K-B-L – 110 KM

39. Artur Lawrenc, Masa Team, 14:23:23,30
255. Grzegorz Rosołowski, NadAktywni Nowe Miasteczko, 19:33:04,60

334. Mateusz Grabowy, NadAktywni Nowe Miasteczko, 21:37:28,05

BIEG SUPER TRIAL – 130 KM – KLASYFIKACJA WSPÓLNA Z DNF NA 240 KM

161. Rafał Zając, NadAktywni Nowe Miasteczko, Bytom Odrzański, 24:19:14,30
162. Adrian Kużel, NadAktywni Nowe Miasteczko, 24:19:14,40

BIEG ULTRA TRAIL – 68 KM

131. Paweł Mus, Masa Team, Lubieszów, 10:03:05,35

243. Andrzej Chomicz, NadAktywni Nowe Miasteczko, 11:37:34,55

330. Łukasz Gorczyca, NadAktywni Nowe Miasteczko, 12:43:01,05

338. Grzegorz Suchocki, NadAktywni Nowe Miasteczko, 12:47:12,75

342. Sławomir Chyliński, NadAktywni Nowe Miasteczko, 12:52:18,00

ZŁOTY MARATON – 45 KM

1. Abdellatif Boulkhalf, Klub Biegowy Wikon, Modrzyca, 03:49:37,75

84. Andrzej Bandurowski, Spoceni Nowa Sól, 05:32:33,10

151. Jacek Bordych, Borel Marathon Team, Kożuchów, 05:54:53,25

ZŁOTY PÓŁMARATON – 21 KM

33. Paweł Golonka, KB Wikon Nowa Sól, 01:53:29,35

282. Agnieszka Bandurowska, KB Wikon Nowa Sól, 02:32:29,55

BIEG TROJAK TRAIL – 10 KM

151. Łukasz Kierul, Masa Team Nowa Sól, 01:21:09,35

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content