Igor Tuleya: Sędzia nie może ulegać żadnym naciskom [ZDJĘCIA]

– To nie jest tak, że sędziowie unikają postępowań dyscyplinarnych. Takie postępowania zawsze istniały. Ale po zmianach tak naprawdę całe postępowanie dyscyplinarne zostało podporządkowane ministrowi sprawiedliwości, prokuratorowi generalnemu i politykowi Solidarnej Polski w jednym – mówił w Nowej Soli sędzia Igor Tuleya

Nasze miasto było jednym z przystanków Tour de Konstytucja PL. Patronem wydarzenia jest rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Organizatorami – Kongres Ruchów Obywatelskich oraz inne fundacje i stowarzyszenia.
W 2021 r. mija setna rocznica uchwalenia pierwszej pełnej konstytucji po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. „Uczcimy ją dwumiesięczną podróżą kapsuły z egzemplarzem konstytucji przez wiele polskich miast i miasteczek – czytamy w opisie TdK. – Celem tego wydarzenia jest popularyzacja zapisów konstytucji i praktyki ustrojowej wytworzonej przez ponad 20 lat obowiązywania obecnej ustawy zasadniczej”.

W środę do Nowej Soli przyjechali sędziowie Igor Tuleya i Piotr Gąciarek. Obaj nie należą do ulubieńców PiS. Gościem był też nowosolski prokurator Damian Gałek ze Stowarzyszenia Lex Super Omnia. W spotkaniu w Nadodrzańskim Dworze brał udział również mec. Michał Sienkiewicz.

Na początku uczestnicy obejrzeli happening Terminusa A Quo – fragment spektaklu „Winne” o paleniu czarownic. Jest oparty o autentyczny tekst przesłuchania znaleziony w zielonogórskich kronikach. W skrócie: dotyczył szeroko pojętych dylematów moralno-prawnych.

Spalenie a przypalanie

– Po ‘89 zaniedbaliśmy edukację obywatelską – uważa mec. Sienkiewicz. – Nie nauczyliśmy społeczeństwa tego, jakie ma prawa podstawowe. Z których ludzie mogą korzystać i których nie można ich pozbawić. Znaczenie konstytucji dla nas wszystkich nie zostało dostatecznie wyeksponowane.

Później Sienkiewicz gorzko i metaforycznie dodał: – Dziś prokuratorom i sędziom nie grozi, tak jak oskarżonej ze spektaklu, spalenie na stosie. Ale przypalanie – owszem.

Sędzia Gąciarek mówił: – Jeśli chcemy skutecznie domagać się naprawienia krzywdy, odszkodowania, gdy nasze prawa zostaną naruszone – to musimy to gdzieś zrobić. Sąd musi być niezależny. Jest władzą, ale nie taką w cyklu wyborczym, bo nie jest władzą polityczną tej czy innej partii. Tylko w niezależnym sądzie możemy wejść w skuteczny spór z przedstawicielami władzy: urzędem, administracją, a czasem nawet z ustawą.

Piotr Gąciarek podkreślał, że „niezależność i niezawisłość nie jest po to, żeby sędziom się miło pracowało”. – Obywatel musi mieć pewność, że sędzia nie będzie bał się wydać wyroku nie po myśli policji, prokuratury czy ministra – mówił.

Wiceprezes warszawskiego oddziału stowarzyszenia sędziów Iustitia wspominał, że „w czasie demonstracji w obronie Sądu Najwyższego zadał sobie trud przeczytania rosyjskiej konstytucji”. – Jest całkiem fajnie napisana, spełnia standardy – opowiadał. – Tam nie ma zapisu o sądach, że one mają wydawać takie wyroki, jakich chce prezydent Putin. Jest zapis, że sądy są niezależne, podlegają konstytucji, ustawom. Tylko jaki tam jest system, atmosfera? Ten system działa tak, że sędzia w Moskwie, gdy zbliżają się wybory albo jakieś święto państwowe, wie, że władza oczekuje kolejnego zamknięcia Nawalnego na kilkanaście dni w więzieniu, żeby nie przeszkadzał. Ci sędziowie odczytują oczekiwania władzy i to robią. My nie chcemy sądów z Rosji, Białorusi czy Chin. Nie chcę, żeby w Polsce sędziowie bali się ministra.

Prawo do demonstrowania

Sędzia Gąciarek mówił też o prawie do demonstrowania. – Tylko w trybie przewidzianym w konstytucji, czyli w razie stanu nadzwyczajnego, można ograniczyć, ale nie znieść wolność demonstrowania – zwracał uwagę. – Nam mówiono, że można to zrobić na mocy rozporządzenia rządu. To była bzdura. W czasie pandemii wielu obywateli nauczyło się, że mają prawo do pokojowego demonstrowania i nikt im tego nie może zabrać.

Sędzia Igor Tuleya również nawiązał do spektaklu Terminusa. Też zrobił na nim wrażenie. – Poza osobistym dramatem kobiety, która została niesłusznie oskarżona i zginęła, pokazuje pracę sędziego: pod jaką czasami jest presją, gdy wydaje rozstrzygnięcie – mówił Tuleya.

I przypomniał różnice między niezależnością sądów a niezawisłością sędziów: – Niezależność sądów to art. 173 konstytucji: sądy są odrębną władzą w ramach instytucji państwowych. Tutaj widzimy odwołanie do Monteskiusza: władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Niezawisłość sędziowska to art. 178: sędziowie w sprawowaniu urzędu są niezawiśli i podlegają tylko konstytucji. W tej niezawisłości chodzi o to, żeby sędzia, wydając orzeczenie, nie ulegał jakimkolwiek naciskom – opinii publicznej, mediów, nie mówiąc o naciskach politycznych czy ze strony przełożonych.

KRS i Izba Dyscyplinarna

– Kierując skargę, liczę jako prokurator, że ten akt oskarżenia będzie rozpatrzony przez niezawisły sąd. W demokratycznym państwie każdy ma do niego prawo – zaznaczał prok. Damian Gałek. – To prawo niezbywalne, wskazane w konstytucji.

Gałek dodał: – Marzeniem prokuratorów z naszego stowarzyszenia jest umiejscowienie prokuratury jako instytucji w ustawie konstytucyjnej. Czy to się ziści w przyszłości? Nie wiem.

Sędziowie Gąciarek i Tuleya mówili też o tym, dlaczego ważna jest samorządność sędziowska. – Dziś minister może wszystko: powołuje, odwołuje sędziów, przenosi ich. Przed zmianami, które wprowadzono, organ samorządu sędziowskiego miał istotną rolę w opiniowaniu kandydata, czy spełnia kryteria np. przy awansie. Ale nie była to rola decydująca, ostateczną miała legalnie powołana Krajowa Rada Sądownictwa.

Sędzia Tuleya: – Dziś w KRS – wbrew temu, co przewiduje konstytucja – sędziowie nie mają przedstawicieli wybranych przez swoje środowisko. To osoby wybrane w parlamencie przez polityków. To nie jest tak, że sędziowie unikają postępowań dyscyplinarnych. Takie postępowanie zawsze istniało. Ale po zmianach tak naprawdę całe postępowanie dyscyplinarne zostało podporządkowane ministrowi sprawiedliwości, prokuratorowi generalnemu i politykowi Solidarnej Polski w jednym. Bo to minister sprawiedliwości wybrał oskarżycieli, czyli rzeczników dyscyplinarnych, to minister może inicjować te postępowania, odwoływać się od decyzji, które w nich zapadają. A co najważniejsze – stworzono tzw. Izbę Dyscyplinarną, w której zasiadają osoby związane w jakiś sposób z ministrem sprawiedliwości. Zdaniem większości prawników ta Izba nie jest niezależnym sądem.

Gąciarek: – Myślę, że w Izbie Dyscyplinarnej są ludzie, którzy – jak byli młodzi – w swoich miejscach zamieszkania nie mieli tak dobrego teatru amatorskiego jak w Nowej Soli. Bardzo lubią się przebierać. Zakładać fioletową togę, łańcuch i myśleć, że są sędziami.

Sędzia Piotr Gąciarek podkreślił też jasno: sędzia nie jest świętą krową. – Dla sędziego jadącego po alkoholu nie ma miejsca w tym zawodzie – zastrzegał. – Podobnie jak dla sędziego, który dopuścił się kradzieży czy przemocy w rodzinie. Nie wolno takich ludzi bronić. Ale każdy – sędzia także – ma prawo do tego, żeby sądził go prawdziwy sąd.

Pod koniec spotkania głos zabrała jedna z nowosolanek. – Boję się tego, co się dzieje i w którą stronę zmierzamy. Dlatego uważam, że takie spotkania są bardzo dobre, bo edukują obywateli – oceniła.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content