Ranczo Brata Alberta. Dbają o nie osoby bezdomne

– To wszystko sami siejemy, zbieramy i zużywamy na potrzebny nasze i naszych podopiecznych. Prowadzenie ogrodu jest elementem pracy osób bezdomnych i bezrobotnych. To ich naprawdę motywuje. Przychodzą tu też ludzie, którzy są skierowani z urzędu pracy na staż – mówi Aleksander Tomaszewski, szef nowosolskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta

Ranczo Brata Alberta w Rudnie istnieje od 1994 r. To miejsce z historią. Wcześniej, w latach 90., przez dekadę była tam prowadzona świetlica dla dzieci z dysfunkcyjnych rodzin. – Dzieciaki miały tu plac zabaw, boisko i przede wszystkim zajęcie. Wtedy była taka potrzeba. Ich rodzice stracili pracę w Dozamecie i Odrze. Te dzieci musiały uzyskać jakąś pomoc i wtedy ją tu dostały – wspomina Aleksander Tomaszewski, kierownik miejskiej noclegowni, szef nowosolskiego Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta.

Teraz jego podopieczni na ranczu prowadzą od podstaw ogród warzywny. Bardzo o niego dbają. Rośnie tam m.in. włoszczyzna, cukinia, por, seler, pietruszka i kukurydza.

W noclegowni wydawanych jest sto obiadów dziennie dla potrzebujących. Na zaopatrzenie kuchni potrzebne są warzywa. – To wszystko sami siejemy, zbieramy i zużywamy na potrzebny nasze i naszych podopiecznych. Prowadzenie ogrodu jest elementem pracy dla osób bezdomnych i bezrobotnych. To ich naprawdę motywuje. Przychodzą tu też osoby, które są skierowane z urzędu pracy na staż – tłumaczy Aleksander Tomaszewski. – Praca jest przyjemnością. Zbiory są duże, rozdajemy też nadwyżkę. Z warzyw robimy zapasy na całą zimę.

Oprócz ogrodu na ranczu jest warsztat, gdzie podopieczni Towarzystwa mogą naprawiać różne sprzęty.

Na jednej z działek w Nowej Soli zajmują się także pasieką. A tam uczą się m.in. kręcenia miodu. Tomaszewski przyznaje, że to wcale nie jest łatwe.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content