Daniel Sienkiewicz nowym prezesem piłkarskiego Dozametu

Zastąpił w tej roli Marka Grzelkę, który pozostał w zarządzie. Ale temperatura dyskusji podwyższyła się dopiero pod koniec zebrania członków klubu w punkcie „wolne wnioski”. Główne tematy: posada trenera Mateusza Reimanna po słabej jesieni w okręgówce i zachowanie niektórych kibiców

Na walne zebranie członków klubu Dozamet Nowa Sól przyszło tylko 15 z prawie 50 uprawnionych osób.

Działacze wybrali nowego członka zarządu. Bo stary – Krystian Proćko – zrezygnował. – Ze względów osobistych – stwierdził Daniel Sienkiewicz, który za chwilę, po jednym z kolejnych głosowań, trafił do zarządu.

Członkowie klubu przegłosowali też dwie zmiany w jego statucie. – Pierwsza polega na tym, żeby wprowadzić do statutu sformułowanie, że nasz klub m.in. kształci i naucza dzieci i młodzież – tłumaczył Daniel Sienkiewicz. Dlaczego to istotne? – Bo np. niektóre instytucje państwowe odrzucają nasze różne wnioski, skoro takiego zapisu brakuje – wyjaśnił Sienkiewicz.

Zarząd może być większy

Dotychczas w statucie był zapis, że zarząd klubu składa się z trzech do pięciu osób. I to jest ta druga zmiana – w piątkowy wieczór działacze przegłosowali, że zarząd Dozametu będzie mógł mieć maksymalnie siedmiu członków.

– To będzie skutkowało tym, że ludzi, którzy będą zainteresowani sponsoringiem i wspieraniem naszej działalności, będziemy mogli dokooptować do zarządu – mówił Daniel Sienkiewicz.

Później Marek Grzelka zrzekł się funkcji prezesa klubu. Jednocześnie pozostanie w zarządzie. Nowym prezesem został Daniel Sienkiewicz.

Daniel Sienkiewicz

Jeszcze przed wyborem Grzelka mówił: – Dobrze byłoby, gdyby prezesem został Daniel, z racji jego kontaktów w środowisku piłkarskim i sędziowskim. Jest rzetelny, żyje piłką i ma troszkę więcej czasu niż my wszyscy razem wzięci.

Spór wokół trenera

Zebranie przebiegało gładko, ale do pewnego momentu. W punkcie „wolne wnioski” głos zabrali kibice. Spytali m.in., czy będą jakieś zmiany kadrowe w Dozamecie.

– Przede wszystkim chcemy utrzymać ten skład – odpowiadał Sienkiewicz. – Budżet jest ograniczony, ale cieszę się, że nie jest tak jak wiosną, że kadra składała się z 14 osób i przez kontuzje był problem ze składem. Dziś kadra ma 26 osób, większość jest na małym kontrakcie. Chcemy wzmocnić ten zespół, tylko że nie jest łatwo pozyskać zawodnika za pieniądze, na które nas stać, i jednocześnie reprezentującego dobre umiejętności.

Za chwilę Daniel Sienkiewicz dodał: – Są mecze, tak jak ten z liderem, w którym potrafiliśmy wygrać 5:1, ale są też takie, w których nie umiemy sobie poradzić z drużynami z niższym potencjałem. W tym jest problem.

Wtedy odezwał się kibic: – Może trzeba trenera zmienić?

Mateusz Reimann, szkoleniowiec Dozametu, drużynę objął w lipcu. Poprowadził zespół w 15 ligowych meczach i zdobył w nich 23 punkty. Sześć meczów wygrał, pięć zremisował, cztery przegrał. To daje KSD po jesieni ósme miejsce w klasie okręgowej.

Nowy prezes klubu próbował odpowiedzieć kibicowi tak: – Jeżeli doświadczony zawodnik wychodzi w pierwszym składzie, ma cztery sytuacje i nie wykorzystuje żadnej, to…

Wtedy głos zabrał Leopold Kopaczyński, kolejny członek zarządu Dozametu. I był krytyczny wobec posunięć Reimanna. – Doświadczony zawodnik był w tej drużynie i został wyrzucony przez trenera – zirytował się Kopaczyński, a później wyszedł z zebrania.

Tomasz Rozynek przez lata reprezentował nowosolski klub i jest jego wychowankiem. Pod koniec rundy jesiennej, po decyzji trenera Reimanna, nie było go w kadrze meczowej.

Do sprawy trenera odniósł się też wiceprezes Dozametu Damian Stopa. – Jak ktoś ma uprawnienia trenerskie, to ma prawo zabierać w tej kwestii głos – rzucił. – Nie wypowiadam się w tej materii. Sam byłem trenerem i nie będę pluł na żadnego trenera.

– Trenera rozliczają wyniki, a wyników nie ma. Czyli coś jest nie tak – kolejny kibic nie dawał za wygraną.

– Od tego jest zarząd klubu, panowie – stwierdził Stopa.

Krok od zamknięcia boiska?

Sienkiewicz tonował nastroje: – Dajmy sobie jeszcze trochę czasu. Chciałbym, żeby nasza rozmowa była merytoryczna, a nie na krzyki. Prosiłbym o to. Panowie reprezentujecie kibiców. Szanuję kibiców. Ale chciałbym, żebyście byli świadomi jednej rzeczy. Brniemy w niewdzięczną sytuację. Fajnie, jak kibic jest na meczu i kulturalnie się zachowuje. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że u nas nie zawsze tak jest.

Chodzi o temat rac i petard hukowych na stadionie. Za to, że kibice je odpalają, przez Lubuski Związek Piłki Nożnej karany był klub. – I następną karą będzie zamknięcie boiska – przyznał Marek Grzelka.

Dlatego Daniel Sienkiewicz zaapelował o „bardziej kulturalne kibicowanie” i o rozmowę kibiców na ten temat we własnym gronie. – Bo jak rodzina z 6-letnim dzieckiem może przyjść na mecz, skoro na co dzień w domu nie ma wulgaryzmów, a na meczu są sytuacje, w których zaczyna się jazda? – spytał retorycznie.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

One thought on “Daniel Sienkiewicz nowym prezesem piłkarskiego Dozametu

  • 20 grudnia 2021 at 03:45
    Permalink

    „Fajnie, jak kibic jest na meczu i kulturalnie się zachowuje. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że u nas nie zawsze tak jest.

    Chodzi o temat rac i petard hukowych na stadionie. Za to, że kibice je odpalają, przez Lubuski Związek Piłki Nożnej karany był klub. – I następną karą będzie zamknięcie boiska – przyznał Marek Grzelka.”

    Polskiego społeczeństwa, zubożałego kulturowo nie da się oduczyć chamskiego zachowania na stadionach. Wśród „kibiców” słychać jedynie steki przekleństw przeplatanych nowomową zaczerpniętą spod budki z piwem. Czym prędzej trzeba pozamykać dla kibiców stadiony. Będzie to miało swoją dobrą stronę dla klubów sportowych, ponieważ przestanie płynąć strumień pieniądza z wejściówek, co skłoni piłkarzy do rzetelnej i uczciwej gry za przysłowiową pietruszkę. Nie będzie możliwości ustawiania meczów, bo nie będzie na to środków.

    Od afery z „fryzjerem” nie oglądam żadnych meczów piłki nożnej i dobrze mi z tym. Nie kibicuję, nie wkurzam się na nieudolność, brak sił i zaangażowania w grę piłkarzy. Tylko drastyczne odcięcie piłkarzy od kasy może spowodować, że chcąc się wybić pokażą swe wysokie umiejętności i tym samym zyskają możliwość przejścia do klubów o wyższym poziomie, albo ta nasza cała piłka upadnie, co również będzie z korzyścią dla nas wszystkich, bo nie stracimy kasy. Rozpieszczanie kasą pseudopiłkarzy już na najniższym poziomie jest destrukcyjne dla nich samych, dla klubów i związków piłkarskich. Najpierw niech pokażą, że potrafią grać w piłkę, że są obiecującymi zawodnikami, w których z czasem można będzie zainwestować pieniądze.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content