Zobacz piękne zdjęcia Mariusza Oparskiego. „A zarzekałem się, że nie będę robił portretów”

Dobre zdjęcie, czyli jakie? – Zatrzymujące i pokazujące emocje. I oczywiście takie, które wywołuje zadowolenie i uśmiech modelki – fotograf Mariusz Oparski o intymnej sztuce robienia portretów. I o czytaniu światła

Mateusz Pojnar: Ma pan sesję lub kilka, które szczególnie utkwiły panu w pamięci?

Mariusz Oparski: Trudno stwierdzić, chyba nie ma takiej sesji. Po prostu pamiętam każdą swoją sesję, każdą osobę, którą fotografowałem, każde zdjęcie. I to, gdzie i w jakich okolicznościach powstało.

Chyba najważniejsze sesje to te, po których pozostały mi znajomości z sympatycznymi osobami.

Kiedy i jak zaczęło się z tym robieniem zdjęć? I jak się rozwijało?

Świadomie fotografuję ok. 13 lat. Zaczęło się zwyczajnie – od kupna aparatu [uśmiech].

Skoro miałem całkiem niezły aparat, stwierdziłem, że warto zgłębić temat, a nie tylko strzelać zdjęcia bez sensu jak u cioci na imieninach.

Zaczęło się czytanie książek, poradników, szperanie w internecie. Wiele prób z aparatem.

Próbowałem swoich sił w wielu dziedzinach fotografii: od krótkiego epizodu z fotografią krajobrazu, reportażem, po makrofotografię, przy której zostałem na dłużej, aż do wypalenia się w tym temacie jakiś czas temu.

Zawsze zarzekałem się, że nie będę robił portretów. Do czasu aż spotkana na zakupach dziewczyna, wtedy jeszcze zupełnie mi nieznana, bardzo uparła się, że mi zapozuje.

Zgodził się pan?

Zaryzykowałem i zobaczyłem, że to jednak nie jest takie proste, jak na pozór się wydaje. Miałem nowe wyzwanie. Znowu był etap zgłębiania wiedzy, kolejne próby.

W tzw. międzyczasie stwierdziłem, że fotografia kobieca, sensualna i oczywiście portret to odmiany, w których najlepiej się czuję i one sprawiają mi największą przyjemność.

Fotografia stała się pana głównym zajęciem w życiu?

Nie, to tylko i aż pasja. Normalnie pracuję na etacie, więc nie zawsze mam tyle czasu na zdjęcia, ile bym chciał.

Co takiego jest w robieniu zdjęć, że to urzeka?

Dla mnie wyjątkowy jest sam proces tworzenia, co w przypadku fotografii portretowej i kobiecej przekłada się na proces budowania relacji z modelką. To się wiąże z pokazaniem jej moimi oczami – często w całkiem odmienny sposób, niż ona sama i inni ją widzą.

Rzeczą nie do opisania jest ten moment, kiedy po naciśnięciu spustu migawki aparatu już wiem, że mam na zdjęciu to coś [uśmiech].

A da się oszacować, ile projektów, sesji za panem?

Trudno policzyć. Samych sesji pewnie dobrze ponad sto, plus trochę różnych zleceń.

Z typowych projektów jest jeden, z którego jestem bardzo zadowolony. Zakładał zrobienie jednego zdjęcia co tydzień przez cały rok, a tematem była moja córka i nasz pies. To są trochę inne zdjęcia, niż robię zwykle – mniej pozowane, bardziej spontaniczne.

Udało mi się to zrealizować w 2020 r.: są 52 zdjęcia. To świetna pamiątka.

Ostatnio często widuję pana na meczach siatkarskiego Aresa Nowa Sól. Sport fajnie się fotografuje?

Z jednej strony fajnie, z drugiej – trudno robi się zdjęcia podczas meczu zespołu, któremu się kibicuje. A już szczególnie, jak robię relacje z meczów młodziczek, gdzie gra moja córka. Trudno wtedy skupić się na fotografowaniu, gdy emocje biorą górę [uśmiech].

Dobre zdjęcie, czyli jakie?

Zatrzymujące i pokazujące emocje. I oczywiście takie, które wywołuje zadowolenie i uśmiech modelki.

Jak je zrobić? Jest jakiś przepis?

Gdybym miał taki gotowy przepis, to za każdym naciśnięciem spustu aparatu miałbym świetne zdjęcie.

Na pewno trzeba znać podstawy fotografii, swój sprzęt, mieć umiejętność czytania światła. Jeśli chodzi o portret, ważna jest odpowiednia praca z modelką.

Chciałem pana zapytać o marzenia. Gdzie lub komu chciałby Pan w przyszłości robić zdjęcia?

Nie ma jakiejś konkretnej osoby.

A co do miejsc, kilka by się znalazło. Ale zaskoczę pana – to nie są jakieś supermiejsca w potocznym myśleniu. Jest ich sporo, marzy mi się choćby sesja w pracowni krawieckiej, takiej w starym stylu. Również w bibliotece. W ogóle podobają mi się stare wnętrza albo nawiązujące do stylu retro.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content