Mirocin Dolny: To może być koniec rekultywacji

– Społeczny Komitet Mieszkańców Mirocina Dolnego chce zablokować rekultywację, bo nie zgodziłem się przekazać pieniędzy, prawdopodobnie na remont świetlicy – stwierdza Józef Garboś, prezes firmy Irreco, która odpowiada za rekultywację składowiska odpadów w Mirocinie Dolnym

Rafał Krzymiński: Dlaczego chce pan skończyć z rekultywacją?

Józef Garboś: Przez dziewięć miesięcy i tak praktycznie rekultywacja była zatrzymana. W ciągu roku miałem 201 kontroli. To gruba przesada i zwykłe nękanie. Drobiazgowo sprawdzały mnie trzy instytucje: urząd marszałkowski, nowosolskie starostwo i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Nękanie to bardzo mocne oskarżenie.

A jak nazwałby pan nalot różnych instytucji na przedsiębiorcę, który tylko próbuje uczciwie wykonać swoją robotę? Miałem odwierty w 70 miejscach, które nie wykazały, że gleba jest zanieczyszczona trującymi substancjami. Próbki wody są pobierane raz na kwartał.

Mam już po ludzku dość. Na każdym kroku teren obserwują ukryte kamery, a kontrolerzy chowają się za drzewami i robią zdjęcia.

Kto chował się za drzewami?

Społeczny Komitet Mieszkańców Mirocina Dolnego. To on najbardziej rzuca mi kłody pod nogi i próbuje zatrzymać rekultywację. Nie wiem, czy mają dyżury na składowisku, ale są tu o różnych godzinach: rano, w południe i wieczorem. A nie mam zamiaru przecież gonić ich po lesie.
Dodam, że członkowie komitetu wywierają nieustanną presję na pracownikach instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad rekultywacją.
Komitet często przyjeżdża na kontrolę z leśnikami. Jak wjadę samochodem na plac i przekroczę granicę działki o 20 centymetrów, to dostaję mandat. Mierzą to po aptekarsku. Nie rozumiem, co nadleśnictwo ma do rekultywacji odpadów?

Dwa tygodnie temu ktoś przyjechał na plac składowiska i mignęło mu światełko kamery. Zabrał ten sprzęt, który na naszym placu zamontowano nielegalnie. Na drugi dzień przyjechała policja i leśnicy. Afera, bo ktoś ukradł im kamerę. To nadgorliwość.

Komitet zgłosił sprawę rekultywacji do prokuratury. Przyjechał biegły w towarzystwie policji. Rzecz jasna nie zabrakło też przedstawicieli komitetu. Przekrzykiwali się jeden przez drugiego, wskazując niebezpieczne miejsca do odwiertu. Kopali dziura za dziurą, każda miała po 12 metrów. I nic nie znaleźli. Nie spełniłem prośby tych ludzi i się na mnie mszczą.

Jaka to była prośba?

Poprosili o 220 tys. zł, prawdopodobnie na remont świetlicy w Mirocinie Dolnym. Powiedziałem im, że mogę się dołożyć, ale na taką kwotę mnie nie stać. I wtedy się zaczęło, zaczęli biegać po WIOŚ i po urzędach.

Jakie jeszcze zarzuty wysuwają wobec pana?

Myślą, że zwożę odpady, a nie przywiozłem nawet kilograma. Potrafili podwieźć mi padlinę koło wody, żeby bardziej śmierdziała. Podstęp odkryłem miesiąc temu, bo padliną zajęły się lisy. I zostały tylko kości.

Tu nie ma szkodliwych odpadów. Odwierty przeprowadzili biegły sądowy, starostwo, WIOŚ, a jeden zrobiłem na własną rękę.

Oni myślą, że coś jest w ziemi. Sugerują moje kontakty z zagranicznymi firmami, które chcą zakopać trujące odpady w Mirocinie. Do Mirocina nie przyjechały i nie przyjadą żadne odpady z zagranicy.

Leśnicy z kolei mi zarzucają, że częściowo działam na nie swojej działce. Ale zdradzę, że wezwałem geodetę na swój koszt, bo coś mi nie pasowało. Miałem numer działki i powierzchnię, ale nie wiedziałem, gdzie jest granica. Nieświadomie popełniłem błąd, a oni wykorzystali to przeciwko mnie.

Pan też robi swoje zdjęcia?

Muszę się jakoś bronić.

Ma pan żal do Mirosława Ganeckiego, szefa Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska?

A za co mam być wdzięczny? Za ponad 130 kontroli, odwierty i kontrole bez żadnych efektów?

Próbował pan wytłumaczyć mu swoje argumenty?

Kilkukrotnie. Niby przyznaje mi rację, ale mnoży problemy. Może jest w zmowie z komitetem.

Jakie są wnioski pokontrolne?

Te kontrole niczego nie wykazały. Wszystkie decyzje na rekultywację składowiska były prawomocne. Nie mam zamiaru przepychać się z urzędami i udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Mnie nie przeszkadzają kontrole, bo nie mam nic do ukrycia. Urzędnicy mogą sobie ustawić budkę i siedzieć tu całą dobę. Problem w tym, że te działania wstrzymują prace.

Zaskarżył pan też do sądu decyzję gminy Kożuchów, która nałożyła na pana 170 tys. zł kary za wycinkę drzew.

Wygrałem tę sprawę. Od mojego prawnika wiem, że sąd był bardzo krytyczny wobec kożuchowskiej gminy. Stwierdził m.in. ukrywanie dowodów i dokumentów w sprawie.

Ostatnie wichury powywracały drzewa na placu. Poszedłem do burmistrza Kożuchowa Pawła Jagaska i powiedziałem, że najwyższa pora skończyć z tymi przepychankami i się dogadać. Działam przezornie, żeby mi nie zarzucili, że nie posprzątałem tego bałaganu. Napisałem odpowiednie pismo, ale urzędnik od burmistrza powiedział mi, żebym nie sprzątał sam, bo przyjdzie kontrola. Minął ponad tydzień, nikogo nie było. To wiele mówi.

Choć nie mam na to dowodów, to przypuszczam, że działalność komitetu inspiruje burmistrz Kożuchowa. Radny Adrian Pikulski, wielki społecznik i miłośnik ochrony środowiska, pompował szambo do rzeki. Przyłapałem go na tym. Zdjęcia pokazałem policji. Pan Pikulski odpowiedział, że to dom jego rodziców, a on jedynie włączył pompę.

Zabrał pan już sprzęt z terenu składowiska?

Częściowo, bo w urzędach słyszę, że być może mi odpuszczą. Trzymam za słowo. Daję sobie dwa tygodnie na decyzję.

No dobrze, a jak nie odpuszczą, co stanie się ze składowiskiem?

Decyzja środowiskowa o rekultywacji jest ważna do maja 2023. Jeżeli się nie wyrobię, zafundujemy sobie bombę ekologiczną na miarę nowosolskiej hałdy. Na razie wykonałem ok. 40 proc. prac. W przyszłości zapłacą za to podatnicy. Kolejną decyzję środowiskową mogę dostać za kilka lat.

Jakie koszty, choćby z tytułu procesów sądowych, pan poniósł?

Do tej pory straciłem już ok. 3 mln zł. I boję się, że dostawcy podadzą mnie do sądu za zwłokę. Niektóre umowy są na 8 mln zł. Sam leasing sprzętu kosztuje mnie 70 tys. zł miesięcznie.

Szkoda gadać.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content