Ktoś to podrzucił MOSiR-owi, a za uprzątnięcie zapłacimy wszyscy

Za Punktem Selektywnej Zbiórki Odpadów, na działce Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, jakiś delikwent wyrzucił śmieci. – Jesteśmy jednostką budżetową i w gruncie rzeczy zapłacą za to wszystko sami mieszkańcy Nowej Soli. To wkurzające – mówi szef ośrodka sportu Grzegorz Rogula

Śmieci, m.in. części samochodowe, zostały podrzucone jakieś 150-200 metrów za PSZOK-iem, blisko Trzeciego Stawu. Trafiły na działkę, którą zarządza Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji.

– Nie wiemy, kiedy to zostało wyrzucone – mówi „Tygodnikowi Krąg” kierownik MOSiR-u Józef Szymański. – Najprawdopodobniej ktoś chciał zostawić to wszystko właśnie na PSZOK-u, ale został odesłany z kwitkiem, bo to są rzeczy, których PSZOK nie przyjmuje. No i pojechał kawałek dalej i to wyrzucił. Akurat tak się nieszczęśliwie złożyło, że na naszej działce.

Szymański dodaje, że śmieci zostały już posprzątane przez pracowników MOSiR-u i trafiły na miejski stadion.

Ale to nie koniec historii.

Sprawa została zgłoszona straży miejskiej. Mimo że wśród tych śmieci są numery rejestracyjne pojazdów, sprawców nie znaleziono.

„W dniu 11 marca w związku ze zgłoszeniem dokonano kontroli czystości i porządku na działce nr 246 (obręb nr 1) przy ul. Polnej w Nowej Soli, rondo przy Trzecim Stawie – czytamy w piśmie podpisanym przez szefa nowosolskiej straży miejskiej Dariusza Rączkowskiego. – Stwierdzono nieporządek w postaci części samochodowych i innych odpadów”.

I dalej: „Faktycznego sprawcy zanieczyszczenia nie ustalono. W związku z powyższym, działając na podstawie art. 12 ust. 1 pkt 7 Ustawy o strażach gminnych (miejskich), proszę o doprowadzenie do stanu porządku i czystości terenu w ciągu 14 dni od daty otrzymania niniejszego pisma”.

Józef Szymański przyznaje, że to nie pierwszy raz, kiedy ktoś podrzuca MOSiR-owi takie śmieci. – Był moment, że na Kaczej Górce ludzie wyrzucali niemal wszystko – wspomina. I wymienia: – Duże gabaryty, stare wersalki, dywany itd. A my musieliśmy to wszystko posprzątać. Jeśli chodzi o gabaryty, to jeszcze pół biedy, bo władujemy je na ciągnik i wywieziemy na PSZOK. Ale te rzeczy z okolicy Trzeciego Stawu są powarsztatowe i tego na PSZOK wywieźć nie możemy. Dlatego dałem zlecenie firmie z Zielonej Góry, która zajmuje się utylizacją takich rzeczy. Oni przyjadą, zważą to, zabiorą. Oczywiście będziemy musieli za to niemało zapłacić. I dodatkowo sporządzić jeszcze tzw. dokument BDO.

– Takie wyrzucanie śmieci jest bardzo nie fair – zaznacza dyrektor MOSiR-u Grzegorz Rogula. – Najgorsze jest też to, że niektórzy mogą pomyśleć w taki sposób: możemy bezkarnie i regularnie podrzucać takie rzeczy, bo miasto i tak posprząta. Tylko że to kosztuje. Ile? To się okaże, gdy dostaniemy fakturę. MOSiR jest jednostką budżetową i w gruncie rzeczy zapłacą za to wszystko sami mieszkańcy Nowej Soli. To wkurzające.

Ośrodek sportu po tzw. rewolucji śmieciowej, która weszła w życie dekadę temu, mając sporo obiektów, rocznie płaci za wywóz odpadów grubo ponad 100 tys. zł. Ta kwota szokuje, biorąc pod uwagę to, że roczny budżet placówki w paragrafie „usługi” to 240 tys. – Dodatkowo ostatnia podwyżka wynosi kilkadziesiąt procent – rozkłada ręce szef MOSiR-u. – Apelujemy, żeby ludzie nie robili takich rzeczy, bo to delikatnie mówiąc nie przystoi.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content