Musieliśmy żyć i chcemy pamiętać. Piękna uroczystość dla Sybiraków [ZDJĘCIA]

W obliczu dzisiejszego bestialstwa Rosjan w Ukrainie kolejny Dzień Sybiraka nabrał innego wymiaru. Akademia w „Ogólniaku” była poruszająca. – Nie chcę powiedzieć, że mamy dokładną powtórkę z tego, co działo się w przeszłości, ale niedaleko nas taka powtórka się dzieje – mówił Jacek Milewski, prezydent Nowej Soli

Nasze obchody Dnia Sybiraka i rocznicy sowieckiej napaści na Polskę odbyły się dzień wcześniej – 16, a nie 17 września. Po mszy w kościele św. Barbary i złożeniu kwiatów pod pomnikiem Sybiraków wszyscy zgromadzili się na uroczystym spotkaniu w „Ogólniaku”. Szczególnie poruszające były opowieści tych, którzy przeżyli zsyłkę na Sybir. Wyjątkowe było także wydarzenie artystyczne, które zaprezentowała młodzież liceum. Zostało przygotowane przez Barbarę Korowacką, nauczycielkę historii z LO. W oczach niektórych pojawiły się łzy.

– Jestem bardzo wzruszona, że tak licznie przybywają na nasze spotkania przede wszystkim główni zainteresowani, czyli Sybiracy z nowosolskiego koła z prezes Danutą Cygan na czele – witała Aleksandra Grządko, dyrektorka szkoły.

– Słowo wzruszenie jest właściwym słowem dzisiejszego dnia – przyznał prezydent Nowej Soli Jacek Milewski. Ale dodał, że ważne jest też słowo pamięć. Na uroczystości pod pomnikiem były też małe dzieci. – I też złożyły kwiaty – wspominał prezydent. – Wydaje mi się, że kultywowanie pamięci to coś, co zawsze powinniśmy robić. Nie chcę powiedzieć, że mamy dokładną powtórkę z tego, co działo się w przeszłości, ale niedaleko nas taka powtórka się dzieje. Chcę podziękować naszym Sybirakom i pani prezes Danucie Cygan, bo to dzięki państwu te dzieci przyszły pod pomnik – dodał wzruszony. Prezydent w kontekście wojny w Ukrainie ocenił, że „jako naród polski zdaliśmy egzamin z pomocy ukraińskim przyjaciołom”. – Jak powiedziała kiedyś „Inka”, zachowaliśmy się jak trzeba – mówił.

Głos zabrał Rafał Stachowiak, wiceszef rady miasta: – Pamięć i jej czczenie będzie przez nas zachowane. Wiemy, jaką drogą państwo przemierzyli. Nie tylko starsze pokolenie, ale i młodsze zachowa to i przekaże dalej. Sybirakom życzymy przede wszystkim dużo zdrowia.

Zarząd główny Związku Sybiraków przyjmuje, że były cztery wielkie zsyłki, podczas których Rosjanie zesłali łącznie w przybliżeniu 1 mln 350 tys. ludzi. Żyli i ginęli w potwornych, nieludzkich warunkach.

Sybiracy w piątek dzielili się swoimi historiami. – Mój ojciec z innymi jeńcami dostał się do Starobielska, a został rozstrzelany w Charkowie. Kiedy? Nie wiadomo – opowiadała Danuta Cygan, szefowa naszych Sybiraków. Gdy zaczęła swoją opowieść, w auli LO zapanowała całkowita cisza.

Mówiła, że dziś trudno sobie uzmysłowić tamten ruch dzieci po wagonach pociągów. Niektóre niewiele rozumiały ze swojej sytuacji. – Ale przecież trzeba było żyć – wspominała. – Musieliśmy żyć. Chcemy pamiętać.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content