„Uratowaliście życie mojej córce”. Maja coraz bliżej powrotu z Bostonu

Lekarze w Bostonie są zadowoleni z wyników badań malutkiej Mai Michockiej. – Jeszcze chwila dzieli nas od powrotu do domu – cieszy się jej mama Angelika Pawlak

Dobrzy ludzie poruszyli niebo i ziemię, by zebrać 2 mln zł na leczenie serca bytomianki. Udało się, Maja już od kilku tygodni leczy się w specjalistycznej klinice w Bostonie.

Ale o tym już wiecie. Jak upłynął Majeczce ostatni czas? Co kilka dni chodziła z rodzicami do szpitalnego laboratorium. Za dziewczynką trudny okres: pobyt w szpitalu, operacje, zabiegi i leczenie.

„Mimo wszystko jest też sporo śmiechu i uśmiechu – podkreślała na Facebooku tuż przed świętami Angelika Pawlak, mama dziewczynki. – Czuje się świetnie, bawi się na placu zabaw, chodzi na wycieczki. Nie zdajecie sobie sprawy, jak cudownie jest na nią patrzeć. Na dziewczynkę, która praktycznie się nie męczy i która mimo wszystkiego, co przeszła, ma ogromną wolę życia”.

W ub. czwartek Angelika napisała, że Maja miała kolejną wizytę kontrolną. „Lekarze są zadowoleni z wyników, ale chcieliby jeszcze raz zobaczyć Maję, by zbadać serce i płuca – zaznaczyła mama dziewczynki. – Jeszcze musimy chwilę poczekać na powrót do domu. Maja już praktycznie codziennie pyta, czy może wracać do babci i dziadka”.

Szczególnie poruszające jest to, o czym Angelika Pawlak pisze na końcu wpisu: „Jeszcze chwila dzieli nas od powrotu do domu. To chyba do nas nie dociera. Chyba na nowo musimy nauczyć się żyć z myślą, że wszystko jest dobrze. Nie myśleliśmy, że to wszystko będzie aż tak trudne”.

Rodzice dziękują wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę, by ich córka mogła pojechać na leczenie do Stanów Zjednoczonych. „Spójrzcie dziś na Maję – pisze jej mama – i bądźcie dumni z siebie, swoich dzieci, rodziny, znajomych. To wy uratowaliście życie mojej córce. To wy daliście jej szansę na dzieciństwo, dorosłość, starość. Bądźcie pewni, że Maja tę szansę wykorzysta w stu procentach”.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content