Powstanie nowa kładka przez Odrę?

– Mieszkańcy pytają: kiedy znowu będzie most. Mostu nie będzie, ale jest szansa na kładkę – mówi burmistrz Bytomia Odrzańskiego Jacek Sauter. Mogłaby być mostu jakimś substytutem

M.in. Bytom OdrzańskiSiedlisko należą do Porozumienia Terytorialnego „Lubuska 9”. Zawiązali je, by w niedalekiej przyszłości razem pozyskiwać dofinansowania z unijnych pieniędzy na swoje inwestycje.

Niedawno szefowie samorządów, które do „Lubuskiej 9” należą, wyrazili zgodę, by na listę priorytetowych zadań (z zagwarantowanym dofinansowaniem w wysokości 6 mln zł) wpisać budowę kładki pieszo-rowerowej nad rzeką.

Bez rywali

– To oznacza, że będzie konkurs tylko pod to zadanie, czyli innymi słowy: nie będziemy mieli rywali – tłumaczy burmistrz Bytomia Odrzańskiego Jacek Sauter. – Wtedy możemy wydać pieniądze na dokumentację, nie bojąc się, że ona będzie leżała w szafie. A taka dokumentacja to koszt kilkuset tysięcy złotych. Cieszę się, że z wójtem Siedliska przekonaliśmy partnerów do naszego pomysłu.

Według planów początek kładki, patrząc od strony Bytomia, byłby na promenadzie. Burmistrz dodaje, że taka inwestycja będzie kolejną ciekawostką turystyczną w regionie.

Jeśli zarząd województwa lubuskiego zatwierdzi propozycję inwestycji z kładką w roli głównej, to jeszcze w tym roku gmina będzie mogła ruszyć z pracami projektowymi.

– Dodatkowo w Bytomiu i Siedlisku mamy słabość do mostu, który kiedyś łączył dwa brzegi Odry – podkreśla Sauter. – Mieszkańcy pytają: kiedy znowu będzie most. Mostu nie będzie, ale jest szansa na kładkę.

Jak to było z mostem

Przy okazji kładki przypomnijmy arcyciekawą historię bytomskiego mostu. – Rodzina Rechenbergów chciała zbudować most na początku XVI w. z bardzo prostego powodu: jako właściciele Bytomia Odrzańskiego i Siedliska chcieli mieć naturalną przeprawę – tłumaczył przed laty na łamach „TK” dr Tomasz Andrzejewski, dyrektor nowosolskiego muzeum. – Na przeszkodzie budowy stanął Głogów jako miasto stołeczne księstwa. Stolica miała prawo pobierania opłat mostowych i drogowych przez szlaki idące przez Głogów i nie chciała dopuścić do budowy mostu.

Próba budowy została zablokowana. Czyli zanim Rechenbergowie budowę zaczęli, już ją skończyli.

Ale ziarno pomysłu zostało zasiane.

Sto lat później nowi właściciele zamku w Siedlisku i Bytomia, Schoenaichowie, do pomysłu budowy mostu wrócili. – Zaczęli tę budowę bez zgody cesarskiej. Znowu oprotestował ją Głogów i prace stanęły – opowiada dr Andrzejewski. – Dopiero w 1616 r. cesarz wydał zgodę na dokończenie budowy. Ukończona została dwa lata później, z tym że to było obwarowane warunkami: nie mogli przez most przechodzić kupcy, którzy przemieszczali się w okolice Głogowa, czyli nie mogli ominąć stolicy. Most był gotowy w 1618 r.

Nie przetrwał zbyt długo. – Wybuchła wojna trzydziestoletnia. Miasto było zajmowane przez Szwedów, wojska cesarskie, Bóg wie jeszcze jakie i most został zburzony – wyjaśniał Andrzejewski.
Pomysł Rechenbergów czekał na realizację sto lat, sam most przetrwał ok. 22 lata i zniknął. Tym razem na lat 300.
Andrzejewski: – W 1897 r. powołano w mieście społeczny komitet budowy mostu. Działania wspierał właściciel Siedliska, książę Carl Carolath-Beuthen. Sześć lat zbierano potrzebną dokumentację. W 1903 wydanie zgody na budowę uczczono w mieście uroczystym festynem. Przez następne dwa lata prowadzono prace przygotowawcze na obu brzegach rzeki. Na prawym brzegu wybudowano drogę z Siedliska oraz 200-metrową rampę prowadzącą do mostu. Te prace zbiegły się z przeprowadzanymi na zlecenie rządu regulacjami Odry. W samym Bytomiu przebudowano część ulic Nowego Miasta oraz przygotowano rampę wjazdową na most. Wykonania konstrukcji samego mostu podjęła się zielonogórska firma Beuchelt & Co. Prace zakończono w 1907 r.

mat. historyczne

Konstrukcja była imponująca. Główne stalowe przęsło miało 102 m, kolejne, 36-metrowe przęsła, łączyły główną konstrukcje z ziemną rampą na prawym brzegu. Łączna długość konstrukcji wynosiła 840 m, co czyniło most jednym z najdłuższych na Dolnym Śląsku. Konstrukcję stalową wzbogacono secesyjnymi zdobieniami, lampami, herbem miasta.

mat. historyczne

To ten most, który wszyscy znamy z pocztówek. Cieszył bytomian przez 38 lat.

– W połowie stycznia 1945 r. przez Bytom przemaszerowały dziesiątki tysięcy uciekinierów. W ten sposób odciążono mosty w Nowej Soli i Głogowie, którymi przemieszczało się wojsko – opowiadał szef nowosolskiego muzeum. – W nocy z 9 na 10 lutego bytomski most został wysadzony przez wycofujące się niemieckie wojska.
Kiedy sprzątnięto jego resztki, zapadła decyzja, że odbudowa nie ma sensu, bo ten akurat most nie ma znaczenia strategicznego. Władze uznały, że nie jest miastu potrzebny.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content