Kredyt Jelinka a budżet gminy

Ten najważniejszy dokument finansowy na rok przyszły został przyjęty zdecydowaną większością głosów. Wyłamał się tylko radny Marcin Jelinek, który z burmistrzem pokłócił się o… swój własny kredyt

Podczas czwartkowej sesji główne założenia budżetu radnym zreferował burmistrz Paweł Jagasek.

Wśród najważniejszych inwestycji na przyszły rok burmistrz wymienił m.in. termomodernizację przedszkola za 1,7 mln zł, budowę kompleksu lekkoatletycznego za 500 tys. zł, przebudowę drogi w Radwanowie za 1 mln zł, kanalizację ul. Tuwima, Brzechwy i Norwida, przebudowę świetlicy w Sokołowie oraz budowę Centrum Obsługi Pasażerów za 2,2 mln zł.

„Paweł, przegiąłeś”

Burmistrz przedstawiony przez siebie budżet nazwał „skrojonym na miarę możliwości gminy”.

– Jest kilka takich inwestycji, które muszą być zrealizowane, jak choćby ta związana z transportem, który w ramach subNOFu musi ruszyć od 1 lipca i tu, niestety, musimy się dołożyć. Chcemy też inwestować w drogi, ale także w starówkę, bo to również nasz priorytet i perełka. Ważne są ponadto inwestycje w zamek, żeby żył cały rok. Dlatego bardzo państwa proszę o to, żeby budżet został przyjęty i żebyśmy mogli wspólnie go realizować – zwrócił się do radnych P. Jagasek tuż przed głosowaniem. Zapobiegawczo wyjaśnił kwestię, która przed sesją wywołała nerwówkę podczas komisji. – Pojawia się u nas kredyt w wysokości blisko 3 mln zł. Pójdzie na inwestycje i na pewno nie zostanie przejedzony – zaznaczył burmistrz.

Burmistrz wspominał o kredycie, bo właśnie o niego starł się słownie na komisji z radnym Marcinem Jelinkiem. W kuluarach pomiędzy komisją a sesją, padły ostre słowa:

– Paweł, przegiąłeś… – zwrócił się do burmistrza M. Jelinek, po czym ubrał kurtkę i w nerwach wyszedł z sali na papierosa. Kiedy wrócił, tak tłumaczył słowa, których użył wobec burmistrza: – Zarzuciłem panu burmistrzowi, że dalej bierze kredyty na rozwój, co kiedyś, jako rzecz niedobrą, zarzucał poprzednikowi. Na co pan burmistrz odpowiedział, że ja w swoim gospodarstwie domowym też wziąłem kredyt. Co mój prywatny kredyt, który wziąłem z żoną, ma wspólnego ze sprawami gminy? Dlaczego mamy o nim rozmawiać na sesji? – zapytał retorycznie Jelinek, który kontynuował.

– Starałem się pokazać, że jak przyjmiemy ten budżet z planowanym kredytem, to zadłużenie całościowe na koniec 2018 roku wyniesie ok. 30 mln zł. Burmistrz nie miał kontrargumentu i w związku z tym posunął się do słów o moim prywatnym kredycie. Ale mojego kredytu żaden mieszkaniec Kożuchowa nie będzie spłacał. A ten kredyt, który weźmiemy jako gmina, będzie spłacał każdy kożuchowianin. Jest chyba różnica? – znowu zapytał retorycznie w przedsesyjnych kuluarach Jelinek.

Co na to burmistrz? – Emocje są naprawdę niepotrzebne. Powiedziałem o zobowiązaniach finansowych wobec banku radnego dając przykład, że aby się rozwijać, trzeba brać kredyty. Tak jest w gospodarstwie domowym i tak samo jest w samorządzie. A kredyt radnego i tak jest w jego oświadczeniu majątkowym, które każdy może sprawdzić w Biuletynie Informacji Publicznej, więc nie rozumiem tego poruszenia – tłumaczył w przerwie P. Jagasek.

Burmistrz: Żadnej kiełbasy wyborczej

W trakcie trwania sesji emocje M. Jelinka opadły, bo do wymiany zdań z komisji już tego dnia nie wrócił.

W dyskusji przed głosowaniem głos zabrali inni radni, także tacy, którzy w trakcie trwającej kadencji byli krytyczni wobec burmistrza. Była to m.in. Barbara Brzezińska, która w ubiegłym roku była jedyną osobą, która nie zagłosowała za budżetem (wstrzymała się od głosu – dop.red.).
– Zapamiętałam wtedy, co pan burmistrz powiedział: że zawsze taki dreszczyk emocji wywołują sesje budżetowa i absolutoryjna. Otóż chcę panu powiedzieć, że tego dreszczyku ja panu nie dostarczę w tym roku, dlatego że bardzo mi się podoba, że wziął się pan za ogromnie trudny projekt. Już w tym roku rozpoczęła się kanalizacja aglomeracji kożuchowskiej. Skoro burmistrz spełnia pewne oczekiwana, to ja będę po raz pierwszy w tej kadencji za budżetem – powiedziała radna Brzezińska.

Głos zabrał także radny Adrian Pikulski:
– Niech się pan nie obraża, ale mam nadzieję, że projekt sali gimnastycznej w Mirocinie Dolnym to nie jest kiełbasa wyborcza i będziemy to prowadzić do końca.
Burmistrz zapierał się, że ta inwestycja nie jest pokazówką pod wybory. – Działamy już razem trzy lata i wiecie, że to, co zostaje przez was postanowione, przeze mnie jest realizowane. Liczą się czyny, a nie piękne słowa. Żadnej kiełbasy wyborczej w tym nie ma – zaznaczył Jagasek, który już po głosowaniu dziękował radnym za poparcie budżetu. A zagłosowało za nim 12 radnych, tylko Jelinek się wstrzymał.

– Wspólnie możemy dużo zdziałać. I to jest budujące, że przy wielu rożnych sprzeczkach znajdujemy kompromis i dochodzimy do celu – ucieszył się po głosowaniu burmistrz Kożuchowa, przed którym w 2018 roku realizacja przyjętego budżetu.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content