Międzynarodowe, kolorowe spotkanie młodzieży

Niemcy, Czesi, Francuzi, Węgrzy, Włosi i Polacy – łącznie ponad 60 młodych osób wzięło udział w międzynarodowym campie organizowanym w ramach współpracy Nowej Soli z zagranicznymi miastami partnerskimi

Międzynarodowy Obóz Młodzieży w każdym z miast partnerskich (fancuskie Saint-Michel-sur-Orge, włoska Fresagrandinaria, czeski Zamberk, węgierski Veszprem oraz niemieckie Senftenberg i Püttlingen) odbywa się raz na siedem lat. Tym razem za gospodarze robili nowosolanie, a dokładnie Nowosolski Dom Kultury.

Młodzież przez osiem dni nocowała w Drzonkowie, a każdego dnia miała wypełniony po brzegi harmonogram zajęć i atrakcji, wśród których było zarówno zwiedzanie ciekawych miejsc naszego regionu oraz prace twórcze w poszczególnych sekcjach na co dzień działających w NDK.

– Porównując nasz camp do obozów wyjazdowych, na pewno mogę powiedzieć, że odstajemy od naszych zagranicznych przyjaciół. Staramy się, żeby było jak najlepiej, a goście są zadowoleni, cieszą się, że nie przygotowaliśmy dla nich wiele aktywności – komentował w piątek Kacper Wojtkowiak, koordynator obozu.

W ciągu tygodnia międzynarodowa grupa zdążyła np. wziąć udział w zwiedzaniu Nowej Soli połączonym z grą miejską, podczas której rozwiązywali oni liczne zadania. Efekty tej zabawy były potem widoczne w naszym mieście, np. poprzez przebrane postaci Św. Floriana czy o. Medarda, jak również przez porozwieszane w różnych miejscach kolorowe wstążki czy nalepione kolorowe naklejki. W Drzonkowie nie tylko spano, ale też korzystano aktywnie z znajdujących się na terenie ośrodka licznych obiektów sportowych. Nie obyło się bez wizyty w skansenie w Ochli, w Planetarium Wenus, ale również w parku trampolin Skokoloco i gospodarstwie państwa Pazdrowskich w Borowcu, gdzie uczyli się doić kozy i wytwarzać kozi ser.

– Byliśmy też z wizytą w Parku Interior, o którą się lekko obawiałem, czy aby zainteresuje ich wykład o gospodarce. Natomiast jakość zadawanych przez młodzież pytań do prelegentów pokazała, że jest odwrotnie, co zdziwiło samych prowadzących – wspominał K. Wojtkowiak.

Sami goście również byli zadowoleni z tego co widzieli i robili, mieli także pewne przemyślenia na temat Polski. – Jest w waszym kraju wiele ładnych, starych budynków, natomiast na waszym miejscu bardziej skupiłbym się na renowacji tych wiekowych, aniżeli na budowie nowych, co się dzieje, a moim zdaniem ze sobą gryzie. Jednocześnie widać, że Polska się rozwija w kierunku zachodniej Europy – mówił Camillo z Włoch. – Drzonków jest bardzo fajny, jest tam wielu innych zagranicznych gości, sportowców. Każdy obóz ma swoją historię. Jeżdżę już długo na te wymiany, większość uczestników znam, ale i tym razem poznałem nowych. Ciekawie obserwuje się dokonującą się na naszych oczach wymianę pokoleń, starszych na młodszych uczestników campu – dodał Włoch.

– Camp jest podobny do tych, na których już byłem, wiele dzieje się podobnych rzeczy, natomiast i tak jest ciekawie. Super atrakcją był park trampolin w Zielonej Górze. To bardzo męcząca, ale rewelacyjna zabawa. Nowosolanie są mili, przyjaźni, mają wiele możliwości spędzania czasu, np. poprzez Park Krasnala i atrakcje, jak skate parkiem, park linowy. Można tu miło spędzać dnie całymi rodzinami. Uroku dodaje również pobliska rzeka – oceniał Finn z Niemiec.

Wakacyjną przygodą jest udział w campie również dla nowosolan. – Jestem uczestnikiem wymiany już trzeci raz. Zawsze cieszy mnie możliwość spotkania się z poznanymi wcześniej ludźmi. Jest aktywnie, nie siedzimy w pokojach, bo zawsze jest coś ciekawego do zrobienia – mówiła Agata Babiarz. – Dla mnie to drugi camp. Razem z Przemkiem Niemcem skorzystaliśmy z okazji, aby z jednym z Francuzów porozmawiać o naszej wspólnej pasji – muzyce. Rok po roku możemy wymieniać doświadczenia, podzielić się osiągnięciami poprzednich dwunastu miesięcy – zaznaczał Michał Świdziński.

Wszyscy polscy członkowie obozu cenią sobie w nich możliwość szlifowania języka angielskiego, poznawanie różnic kulturowych, jak i wspólnych cech młodzieży z różnych europejskich krajów.

– Poznawanie innych to największy plus campu. Są między nami różnice, np. Włosi są bardziej na luzie, a Polacy zawsze bardziej w punkt i pod linijkę, ale to jednocześnie nie jest powód, żebyśmy się nie porozumieli – mówił P. Niemiec. – Widzimy różnice w naszych ojczystych językach, ale przez komunikację w języku angielskim dostrzegamy, że w każdym z tych krajów po pewnym czasie bylibyśmy w stanie się odnaleźć – dodał M. Świdziński. – Przełamywanie barier językowych to wielki plus obozu, a do tego zawsze łapiemy trochę słówek z innych języków, jak ktoś mówiąc po angielsku choćby nieświadomie wplata wyrazy z ojczystego języka – dodaje A. Babiarz.

Efekty nieco ponad tygodniowego campu mogliśmy zobaczyć w sobotę na finałowej gali. Wtedy to każda z grup zaprezentowała przygotowany przez siebie program i efekty udziału w warsztatach. Zobaczyliśmy na scenie tancerzy, którzy udowodnili, że taniec to język uniwersalny i choreografii można nauczyć się w kilka dni. Grupa z warsztatów ceramicznych pochwaliła się wykonanymi przez siebie krasnalami, które wybrano ze względu na ich symboliczne dla miasta znaczenie. Uczestnicy zajęć muzycznych zaprezentowali repertuar złożony z sześciu utworów wybranych jako najbardziej popularne w danym kraju nawet przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Największym wyzwaniem nie było dla nich opanowanie melodii, a przyspieszona nauka wymowy słów w obcych dla siebie językach. Grupa warsztatów malarskich zaprezentowała wiele pomysłów, ukryte talenty i dużą otwartość. Sukcesem zakończyły się również spotkania na warsztatach teatralnych. Grupa przygotowała kilka zabawnych etiud i poznała podstawowe zasady pracy aktorskiej, bawiła się improwizacją, ruchem i dykcją. Całość finałowej gali podsumował film złożony z materiałów kręconych do ostatniego dnia campu.

– Dziękuję, że przyjechaliście. To była dla mnie wielka przygoda spotkać tak wielu młodych, zdolnych, kreatywnych i otwartych ludzi. Miałem małe wyrzuty, że przeładowaliśmy wam program i nie będzie czasu na wypoczynek, ale mam nadzieję, że wybaczycie to nam, a podczas pracy też się świetnie bawiliście. Mam nadzieję, że będziecie mieli dobre wspomnienia z przyjazdu do Polski – mówił dosłownie ze łzami w oczach dyrektor NDK Krzysztof Piotrowiak.

Parę słów na koniec gali dodał również prezydent miasta Wadim Tyszkiewicz. – Jestem pod wrażeniem tego, co dziś zobaczyłem i mam krótką refleksję. Jak śpiewaliście piosenki, pomyślałem sobie, że te utwory śpiewałem kilkadziesiąt lat temu, kiedy granice były zamknięte i nie można było się poruszać po Europie i świecie. Dziś wszyscy jesteśmy obywatelami Europy, dlatego ceńcie to, walczcie o demokracje, wolność, miłość, przyjaźń i szacunek między narodami – apelował prezydent miasta.
Artur Lawrenc

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Artur Lawrenc

Aktualności, oświata

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content