Kasia śpiewanie ma we krwi, czyli sukces uczennicy „Elektryka” [ROZMOWA]

– Chciałabym, żeby śpiew i muzyka były cały czas w moim życiu – mówi Katarzyna Michałowska z „Elektryka”, która odniosła ostatnio międzynarodowy muzyczny sukces

Mateusz Pojnar: Kiedy zaczęłaś śpiewać i jak rozwijała się twoja przygoda z muzyką?

Katarzyna Michałowska: Tak naprawdę śpiewam, odkąd pamiętam [uśmiech]. Od pierwszej klasy należałam do szkolnej grupy wokalnej, z którą śpiewaliśmy na różnych uroczystościach.

Jakieś dwa lata temu pani Anita Dolata, moja nauczycielka śpiewu, usłyszała, jak śpiewam i zapytała, czy chciałabym doskonalić swój głos pod jej kierunkiem. Oczywiście zgodziłam się.

I tak już po widocznych efektach mojej pracy zaczęłam uczestniczyć w konkursach.

Co urzekło cię w śpiewaniu, w muzyce?

Równolegle ze szkołą podstawową chodziłam do szkoły muzycznej I stopnia im. Grażyny Bacewicz w Nowej Soli, ucząc się tam gry na skrzypcach. Uczęszczając do tej szkoły, muzyczne zamiłowanie we mnie coraz bardziej rosło. Być może gdyby nie szkoła, nie śpiewałabym teraz.

Po ukończeniu szkoły muzycznej odczułam taką pustkę. Z różnych względów nie mogłam kontynuować nauki w szkole muzycznej II stopnia, dlatego postanowiłam rozwijać się w tym kirunku w inny sposób. Zgłosiłam się do nowosolskiej Młodzieżowej Orkiestry Dętej Elektryk, gdzie gram na saksofonie, i do zespołu Nowosolskie Smyczki przy NDK – w nim początkowo grałam na skrzypcach, a z czasem zaczęłam na altówce.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content