Grzywna dla myśliwego, który zastrzelił „Hira”

– Postępowanie dowodowe w ocenie sądu dało podstawę rozstrzygnięcia bez jakichkolwiek wątpliwości, że oskarżony zastrzelił psa „Hiro” i nie była sytuacja, w którym oskarżony musiał się bronić – powiedział sędzia Konrad Kęsek uzasadniając wyrok, który w piątek zapadł wobec Jarosława U. z Lubięcina. Mężczyzna po wyjściu z sali sądowej nie chciał sprawy komentować

Rozstrzygnięcie sądowe w tej sprawie zapadło w piątek w nowosolskim Sądzie Rejonowym.

Sąd uznał Jarosława U. za winnego i wymierzył mu karę w wysokości 4 tys. zł grzywny, 5 tys. zł nawiązki dla schroniska w Zielonej Górze, pokrycie kosztów sądowych (ok. 4,5 tys. zł), przepadek broni oraz zakaz prowadzenia działalności łowieckiej na okres dwóch lat.

Łącznie daje to kwotę ok. 13 tys. zł. Te pieniądze obciążą budżet Jarosława U. jeśli wyrok będzie prawomocny.

Sędzia Konrad Kęsek, który orzekał w tej sprawie tak tłumaczył wydane orzeczenie. – Kara pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem to jest kara, której w sposób efektywny się nie wykonuje. Natomiast kara grzywny to jest kara, którą trzeba wykonać. Grzywna 4 tys. zł plus nawiązka na schronisko w Zielonej Górze w kwocie 5 tys. zł oraz pokrycie kosztów postępowania, które sąd także musi brać pod uwagę – to razem stwarza dużą dolegliwość finansową dla oskarżonego i w ocenie sądu jest to kara adekwatna do tego czynu. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę poziom dochodów oskarżonego – Sąd nie miał żadnych wątpliwości co do winy Jarosława U.

– Postępowanie dowodowe w ocenie sądu dało podstawę rozstrzygnięcia bez jakichkolwiek wątpliwości co do tego, że oskarżony zastrzelił psa „Hiro” i nie była to sytuacja, w której oskarżony musiał się bronić – powiedział sąd wskazując, że koronnym dowodem w tej sprawie była opinia patologa, z której wynikało, że w stosunku do linii strzału pies był ustawiony w pozycji tylno-bocznej. – W ocenie sądu wyklucza to przyjęcie sytuacji, że pies atakował. Pies nie atakuje tyłem, tylko frontem do człowieka, jeżeli chce człowieka zaatakować. To może wskazywać na to, że pies w ogóle poruszał się w oderwaniu od relacji z myśliwym, który mógł znajdować się w większej odległości od psa – tłumaczył sędzia Kęsek w ustnym uzasadnieniu do wyroku, od którego obie strony mogą się odwołać. Mają na to siedem dni.

Po wyjściu z sali sądowej poprosiłem o komentarz Jarosława U., ale ten nie chciał rozmawiać o wyroku.

Skomentowali go za to Danuta i Waldemar Tietzowie, którzy stracili „Hira” po strzale myśliwego z Lubięcina. – Nie wiem, czy nie jest to wyrok precedensowy w skali kraju, bo sprawy tego typu kończyły się do tej pory najczęściej niczym. W tym sensie można być usatysfakcjonowanym, ale jednocześnie wydaje się, że kara mogła być bardziej surowa – komentował na gorąco na korytarzu sądowym W. Tietz. Jego żona dodała: – Ta cała sprawa w ostatnich miesiącach nas bardzo dużo kosztowała, głównie zdrowia psychicznego. Niestety, żaden wyrok nie wróci życia „Hirowi”.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content