Wysoka ocena szpitalnej kuchni

Nad jedzeniem w nowosolskim szpitalu czuwa codziennie 28 osób. To ponad 20 różnych diet, posiłki gotowane zarówno na kilkaset litrów, jak i na 300 mililitrów. Kontrola wykazała, że jedzenie w naszej lecznicy jest na najwyższym poziomie

Ruch w kuchni nowosolskiego szpitala zaczyna się bladym świtem. Każdego dnia przygotowywane są posiłki dla ponad 400 pacjentów. Od śniadania po kolację wszystko robione jest na miejscu przez 28-osobowy zespół dietetyków, kucharek, pomocy kuchennych.

Pracownicy szpitalnej kuchni pracują w niej najczęściej od wielu lat i doskonale wiedzą, co i jak gotować, żeby posiłki były odpowiednio zbilansowane. Kuchnia jest wyremontowana i wyposażona w nowoczesny sprzęt. – Pracujemy według norm ISO, które są bardzo restrykcyjne i nie tolerują błędów – mówi Danuta Kalota, kierowniczka kuchni w WSSP ZOZ w Nowej Soli.

Pod kontrolą są wszystkie produkty dostarczane do kuchni. Szpital ma własnych dostawców warzyw, owoców, pieczywa i mięsa. Producenci muszą się też okazać wymaganymi atestami i świadectwami jakości. To, co trafia na talerze pacjentów, jest wcześniej kontrolowane przez sanepid u dostawców. – Posiłki planujemy z dużym wyprzedzeniem. Mając ustalony jadłospis zamawiamy świeże produkty i organizujemy naszą pracę. W dni, w których są skomplikowane posiłki, ich przygotowaniem zajmuje się więcej personelu – relacjonuje D. Kalota.

Nad całością czuwają dietetyczki, które weryfikują zachowane wartości kaloryczne i składniki pokarmowe wymagane dla poszczególnych grup pacjentów. – Średnia wiekowa naszych pacjentów to 60 lat. Przygotowujemy zbilansowane diety mające 2200 kalorii dziennie. Składniki muszą być inne dla pacjentów o niskiej aktywności fizycznej, czyli leżących, i inne dla aktywnych. Zdarza się, że w trakcie pobytu pacjentów są modyfikowane – tłumaczy Joanna Chomont, dietetyk w WSSP ZOZ w Nowej Soli.

Pacjentem na diecie bez laktozy jest np. Łukasz Siemież, leczący się na oddziale oparzeniowym nowosolskiego szpitala. – Produkty wykorzystywane do robienia posiłków są bardzo świeże i smaczne, co czuć od pierwszego kęsa. Z moją dietą jest kłopot, ale dostaję osobne zupy. Wszyscy się starają, żebym miał takie posiłki, jakie przy mojej diecie powinienem – chwali Ł. Siemież.

Zdaniem Adriana Śliwczyńskiego z tego samego oddziału jedzenie jest takie, jak w domu, a nawet lepsze, bo zawsze dwudaniowe. – Na obiad ziemniaki z sosem i dobre mięso. Zup mlecznych na śniadanie nie lubię, ale dostaję kanapki. Miałem nadzieję, że trochę tutaj schudnę, ale brzuch jaki był, taki jest – żartuje pan Adrian.

Fanką szpitalnych zup mlecznych jest za to Maria Markowicz z oddziału ortopedycznego. – Jeżeli ktoś narzeka na jedzenie w naszym szpitalu, to naprawdę przesadza. Dla mnie jest bardzo smaczne. Bardzo pasuje mi codzienna kawa z mlekiem. Śniadania i kolacje są wystarczające, a na obiad jest każdego dnia coś innego – relacjonuje pani Maria.

Każdego dnia przygotowywane są posiłki pod średnio ponad 20 diet. Podstawową jest lekkostrawna, następnie cukrzycowa, bezmleczna, trzustkowa, niskokaloryczna, dla ciężarnych, katogeniczna – opierająca się na białku i proteinach. Na oddziały jadą też kleiki i papki.

Co komu podać, wiadomo od momentu przyjęcia do szpitala. Sprawdzana jest waga chorego, a on sam w ankiecie żywieniowej zaznacza, jaką ma dietę. Ostatecznie o tym, jakie posiłki są dla pacjenta najlepsze, decyduje lekarz, który przekazuje zlecenie do kuchni. Zdarza się, że jedzenie jest osobno przygotowywane dla jednej osoby. Wtedy kucharki gotują w małym garnku porcję o objętości 300 mililitrów. Jedni chorzy mają trzy posiłki dziennie, inni – ze względu na swoje dolegliwości – pięć. Dania muszą być nie tylko zbilansowane, ale i odpowiednie pod względem kolorystyki i konsystencji. Jeżeli zupa jest czerwona, to na drugie danie produkty muszą być w innym kolorze. W przypadku zupy w postaci kremu surówka do kolejnego posiłku powinna być chrupiąca.
– Czasami jakiś pacjent chciałby obiad z ekskluzywnych produktów, których nie jesteśmy w stanie zdobyć. Wtedy proponujemy coś innego, co zaspokoi jego potrzeby – oznajmia D. Kalota.

Kierowniczka kuchni opowiada, że zdarzają się pacjenci lub ich rodziny, którzy przychodzą poprosić o przepis na coś, co ugotowała szpitalna kuchnia. A ta gotuje zdrowo i smacznie, jak w domu, co potwierdził ostatni raport Najwyższej Izby Kontroli i Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego w Gorzowie Wielkopolskim. Kontrolerzy po analizie posiłków określili wartość energetyczną diety podstawowej na poziomie 102 procent. W tym: zbilansowaną ilość ryb, mięsa drobiowego i wieprzowego, jaj, przetworów mlecznych, węglowodanów, warzyw i owoców. Raport potwierdził, że w szpitalnej kuchni nie stosuje się sztucznych polepszaczy smaku, natomiast dodawane są przyprawy i zioła.

– Zupy są genialne, takie esencjonalne, pyszne. Drugie dania bardzo różnorodne: kasze, ryż, ziemniaki. Naprawdę zaspokojone są każde gusta. Szpitalna kawa to rewelacja, nie wiem, jak oni ją robią, ale jest wyjątkowo smaczna – opowiada Ewelina Latocka z oddziału rehabilitacji. Dodaje, że nigdy by się nie spodziewała szpitalnego jedzenia na tak wysokim poziomie.

Zajmująca sąsiednie łóżko Alicja Pusiak zwraca uwagę, że do śniadania i kolacji podawane są świeże warzywa i owoce. – Czujemy się jak w sanatorium, a nie w szpitalu. Proszę sobie wyobrazić, że parówki na kolację dostaliśmy na podgrzanych talerzach, żeby nam nie wystygły – mówi pani Alicja.

– Dla nas wszystkich, dla pracowników kuchni, dużą satysfakcją jest informacja, że pacjenci są zadowoleni z naszych posiłków. To bardzo miłe słyszeć, że jest smacznie jak w domu – podsumowuje D. Kalota.

Osoby zainteresowane mogą zapoznać się z raportem NIK dotyczącym posiłków w nowosolskim szpitalu. Znajduje się on na stronie internetowej WSSP ZOZ w Nowej Soli.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content