Radni w łazienkach, ale…

… nie w tych warszawskich, tylko nowosolskich, czyli w siedzibie firmy Bad Element. – W Nowej Soli produkujemy nawet do blisko 20 łazienek dziennie – opowiadał podczas spotkania Kamil Kowalski, dyrektor produkcji i prokurent firmy

Nowosolscy radni odwiedzili siedzibę firmy w ramach terenowych obrad komisji finansów, budżetu i gospodarki. Na wstępie przewodniczący Waldemar Jacheć przypomniał, że radni podejmują decyzje, które dotykają podmioty gospodarcze działające na terenie miasta. – Wiedza, jak firmy działają na co dzień, z czym przychodzi im się mierzyć, jakie mają kłopoty, sukcesy i plany – pozwala na podejmowanie trafniejszych decyzji – powiedział rozpoczynając komisję przewodniczący Jacheć.

Temu służą wizyty w różnych zakładach. Tym razem radni odwiedzili Bad Element, który mieści się w halach byłego Dozametu. Firma w mieście produkuje od 2017 roku.

O procesie powstawania łazienek – począwszy od odlewania ścian aż po instalację armatury zgodnej z zamówieniem klientów – opowiadał Kamil Kowalski, który z firmą jest związany od 2009 roku. Obecnie jest dyrektorem ds. produkcji i jej prokurentem. – Kiedy firmę otwieraliśmy w Polsce, robiliśmy cztery łazienki dziennie. Później, w 2013, została wybudowana nowa hala w Rakowicach Małych. Tam teraz produkujemy ok. 14, 15 łazienek dziennie. W Nowej Soli, gdzie mamy największą halę produkcyjną, wykonujemy nawet do 19 łazienek dziennie – mówił na wstępie  dyrektor ds. produkcji.

Łącznie dzienne możliwości produkcyjne oscylowały wokół liczby ok. 45 łazienek. Ale sytuacja się zmieniła.

– Przed wojną na Ukrainie nasze plany zakładały wykonanie ok. 10 tys. łazienek w rok. Działania wojenne u naszego sąsiada trochę popsuły nam biznes. Mamy spadek zamówień o ok. 25 do 30 procent. I z tego powodu zamknęliśmy jedną z hal, tę najmniejszą koło Bolesławca. Nie cieszymy się z tego faktu, ale sytuacja nas do tego zmusiła – mówił Kowalski.

Łazienki w Bad Element są wykonywane w systemie modułowym. – Wykorzystanie gotowych łazienek pozwala na ograniczenie do minimum prac wykonywanych na placu budowy, a co za tym idzie – znacznie zmniejsza koszty i czas realizacji inwestycji – wyjaśniał radnym przedstawiciel firmy.

Jak powstają łazienki? Beton jest wtłaczany do stalowych form metalowych, do których dodawane są zbrojenia, a do nich różne instalacje. Poszczególne elementy są łączone ze sobą za pomocą spawów. Powstaje konstrukcja, która składa się z dwóch ścian, sufitu i podłogi. Takie moduły przez trzy tygodnie stoją na zewnątrz, gdzie schną i uzyskują wytrzymałość. Po 21 dniach szkielety wjeżdżają do hali, gdzie są wykańczane. Są wykonywane izolacje, płytki, jest montowana cała armatura.

Zanim gotowa łazienka trafi do klienta, jest w pełni testowana, żeby to wszystko było szczelne. – Klient montuje to na zasadzie klocka lego, do którego są dołączane media i jest po temacie – obrazował Kowalski.

Gotowe łazienki wyjeżdżają do Danii, Norwegii, Szwecji. Przed wojną wysyłano je nawet  na Grenlandię. – Teraz mamy sporo zapytań z Niemiec, ale też coraz więcej z Polski i liczymy, że ten krajowy kierunek będzie się rozwijał – podkreślał dyrektor ds. produkcji.

Produkowane w Nowej Soli łazienki najczęściej są  montowane w hotelach, kampusach studenckich, domach studenta, a nawet w… więzieniach. Standardowy koszt jednej łazienki to ok. 30 tys. zł.

– Na mieście się mówi, że płytkarze super płacą. Jak to faktycznie wygląda? – dopytywał Waldemar Jacheć.

– Nasi pracownicy są najczęściej na działalnościach jednoosobowych, w związku z czym wystawiają nam rachunki w kwotach od 8 do 13 tys. brutto. Ale z tego muszą zapłacić 5,5 procenta podatku, składkę ZUS, no i opłacić księgową. Uśredniając na rękę wychodzi od 5,5 do 10, w zależności od tego, kto ile wyrobi metrów – odpowiedział Kowalski.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content