Panowie od emocji

To był pierwszy komplet punktów naszych szczypiornistów w tym sezonie II ligi. W trzeciej kolejce piłkarze ręczni z Nowej Soli grali u siebie z SPR Bór Oborniki Śląskie. Były emocje (jak zwykle zresztą), wykluczenia i piękne bramki

MKST Astra Nowa Sól – SPR Bór Oborniki Śląskie 32:28 (16:15)
Astra: Rapiejko, Kujawa, Kowalski, Jakowicki, Lotko, Bortnowski, Adamek, Kokot, Grygorowicz, R. Nowakowski, P. Nowakowski, Lisiewicz, Hołubek, Paszkiewicz, Hajnysz, Wysocki

Spotkania szczypiornistów Astry Nowa Sól są zawsze gwarantem emocji. Nawet jeśli kończą się porażkami, nasi piłkarze ręczni zostawiają na boisku zdrowie. Nie inaczej było w ub. sobotę w hali przy ul. Botanicznej. Tym razem skończyło się szczęśliwie dla nowosolan.

W 7. minucie na 4:3 rzuca dla nas Paszkiewicz, goście grają całkiem nieźle, gospodarze również, zapowiada się wyrównany mecz. Remisowy wynik utrzymywał się dłuższą chwilę, obie drużyny odpowiadały na bramki przeciwnika. W 12. minucie Wojciech Weisskopf trafia na 7:6, SPR wychodzi na prowadzenie. Cieszyła się nim niedługo, bo za chwilę Paszkiewicz wyrównuje. W 14. minucie sytuacja Astry nieco się komplikuje, Wysocki dostaje dwuminutową karę. Dwie minuty później przyjezdni prowadzą już dwiema bramkami – jest 9:7, po chwili Kowalski ukłuł na 9:8.

Wyrównujemy w 18. minucie, Grygorowicz po kontrze trafia na 11:11, za moment broni doskonale Kujawa, przeprowadzamy rewelacyjną akcję, którą wieńczy rzutem Kowalski i prowadzimy 12:11.
Potem Paszkiewicz podwyższa wynik po uprzednim przechwycie. Czasem zareagował Marcel Doskocz, szkoleniowiec zespołu z Dolnego Śląska.

Ale Astra nie zwalnia. Lisiewicz wywalczył karnego, a Wysocki go wykorzystał, mieliśmy wynik 14:11. W naszej kapeli coś przestaje na moment funkcjonować, goście dopadają nas na 14:14. Czas dla Astry.
Ostatecznie na przerwę szczypiorniści z Nowej Soli schodzili prowadząc 16:15, ostatniego gola w tej części zdobył Robert Nowakowski.

Jak burza rozpoczęła Astra drugą połowę. W 35. minucie Przemysław Nowakowski rzucił już na 19:16, a po dwóch minutach kłusownik Wysocki upolował kolejną bramkę. Astra nagle ma dwie kary, trzeba walczyć w osłabieniu, lecz Oborniki Śląskie nie są w stanie tego wykorzystać. W 45. Kowalski dostaje czerwoną kartkę. Bez wątpienia ważnym momentem była bramka Kokota na 11 minut przed końcem spotkania. Prowadziliśmy po niej 27:23. Ten sam zawodnik w 55. rzuca 30. bramkę Astry. Wtedy pewne jest to, że wygramy. Tak też się stało. Mecz zakończył się wynikiem 32:28 dla nowosolan.

W ub. tygodniu Astra przegrała pechowo po karnych, dwa tygodnie wcześniej porażka była bezdyskusyjna. Mecz w trzeciej kolejce był idealną okazją, by się odkuć. Tę okazję podopieczni trenera Roberta Kołodyńskiego wykorzystali w stu procentach.
W najbliższą sobotę zagramy w Świebodzinie.

Mateusz Pojnar

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content