Anomalia ze złotą kulą! Zakończyliśmy XIV Turniej Mikołajkowy

Wojny było tyle, ile na Bałkanach w latach 90. Na szczęście u nas krew się nie lała. Kilkuset piłkarzy rywalizowało w hali „Elektryka” podczas XIV edycji Turnieju Mikołajkowego im. Radka Druciaka, który organizujemy rokrocznie z Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji w Nowej Soli. Panowie piłkarze, chcemy wam bardzo podziękować za udział. Najlepsza okazała się Anomalia. Bracia Stankiewiczowie i spółka pokonali w finale Braddersów, czyli braci Gutowskich i spółkę. Dzięki pieniądzom z wpisowego i wsparciu sponsorów kupimy prezenty świąteczne dla rodzin, które są w kryzysie. Kupimy rzeczy, o których ci ludzie marzyli i rzeczy, bez których trudno na co dzień im żyć. Bo i takich często im brakuje

Przypomnijmy: 2 i 3 grudnia graliśmy pierwsze dwa dni eliminacji. Wtedy z grup A, B, C i D awansowali do finałów: Amator, Bradders, Tygodnik Krąg, Citroen, Odra, Łaziska, Anomalia i Korona.

W ub. sobotę 9 grudnia od samego rana wróciliśmy na parkiet. W sobotę od rana na parkiecie… To forsujące, przyznajcie. Od 8.00 do 21.00 grały dwie kolejne grupy – E i F. Grupę E w cuglach wygrała Ekipa z Głogowa. Głogowianie grali naprawdę doskonale, upatrywałem w nich jednego z faworytów do końcowego zwycięstwa, ale niestety z powodów od nich i od nas niezależnych w niedzielę na finały nie przyjechali. Pamiętajcie, głogowianie, że jesteście u nas mile widziani i jestem przekonany, że w hali zobaczymy się za rok.

Miejsce drugie w tej grupie zajęli Kindybały.

Po południu z grupy F awansowały kolejne dwie drużyny – Hefalumpy i Pędzące Naleśniki. Mają czego żałować Promilkiwaye, osobiście traktuję ich jako braci moich najmilszych, ale niestety Patryk Czapla i spółka w końcówce zostali wyprzedzeni w biegu przez dwie wspomniane wyżej kapele. Andrzej Kołodziej okupił turniej kontuzją. Wracaj do zdrowia, kolego.

Kaczmar ligowiec o naszym turnieju

– Z roku na rok jestem na waszym Turnieju Mikołajkowym i widać, że zawodnicy i całe drużyny coraz lepiej grają – ocenia Kamil Kaczmar, były piłkarz Arki Nowa Sól w czasach trzecioligowych, zawodnik, który w halówkę jest rewelacyjny, bo w Chrobrym Głogów zjadł na niej zęby. Grał tam z cztery-pięć sezonów. Miał mały epizod w reprezentacji Polski. W Kazachstanie brał udział w eliminacjach Mistrzostw Świata. CV ma zatem bogate.

– Ten poziom cały czas jest coraz wyższy. W tym roku jest kilku bardzo fajnych zawodników, którzy spokojnie poradziliby sobie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce w futsalu. Byliby wyróżniającymi się graczami. Są też słabsze drużyny, ale coraz więcej tych z wysokim poziomem sportowym. Jak będzie szło to dalej w takim kierunku, to o tym turnieju może być głośno w całej Polsce – podkreśla Kaczmar.

Amator ŻelBet Beton Nowa Sól, w którym grał Kamil w tej edycji, w grupie finałowej przegrał z Kindybałami 0:1. – To młode chłopaki i zabiegały nas troszeczkę. Ale jesteśmy dobrej myśli. Odpoczniemy i pokażemy jeszcze, na co nas stać – mówił wtedy Kaczmar. A jak Amator poradził sobie później?

Hazardzista płakał, jak obstawiał

Kto był w niedzielę w hali „Elektryka”, ten wie, że mecze w finałach oglądało się rewelacyjnie. Szybka, efektowna piłka. Grali rzeczywiście najlepsi z najlepszych. Kwiat lokalnego, ale nie tylko – futbolu.

W grupie A grał Amator, Tygodnik Krąg, Odra Bytom Odrzański, Korona Kożuchów i Kindybały. Z pierwszego miejsca wyszły Kindybały, z drugiego Amator.

Co w grupie B? Tutaj grali: Anomalia, Naleśniki, Hefalumpy, Bradders i LZS Łaziska. Najlepsza okazała się Anomalia. Tak czułem, że to oni mogą zawojować nasz turniej. Z drugiego miejsca do półfinału weszli Braddersi.

W ten sposób utworzyliśmy dwie półfinałowe pary: Amator miał grać z Anomalią, zaś Bradders z Kindybałami.

W pierwszym meczu Amatorzy minimalnie przegrali z Anomalią. Ich ból po porażce wzmaga też to, że bramkę dostali tak naprawdę w końcówce.

Braddersi w regulaminowym czasie gry (a finały graliśmy 2×7 minut) remisowali z Kindybałami 0:0. Wydawało się, że w Kindybałach jest więcej otrzaskanych wyżej zawodników, że to oni udźwigną presję i lepiej będą wykonywać rzuty karne, będą spokojniejsi i precyzyjniejsi. Ale hazardziści piłkarscy, gdyby obstawiali mecze Braddersów, zbankrutowaliby, padliby na zawał serca. Bracia Gutowscy i spółka bowiem byli czarnym koniem, takim czarnym czernią najczerniejszą. Osobiście bardzo się cieszę z ich sukcesu. To porządni mężczyźni, uczynni. M.in. Tomek Żabiński z Braddersów pomagał nam wszak już w przeszłości rozdawać prezenty, które kupiliśmy za kasę z turnieju.

Ale wróćmy do tych karnych. Otóż (kolejny hazardzista mdleje) to Bradders wygrali w serii jedenastek 2:0 i to oni dostali przepustkę do wielkiego finału!

Później do piłki dorwały się zespoły Amatora i Anomalii. Trudny był to mecz, wydarzenia boiskowe zmieniały się, odwracały, taktycznie obie kapele były przygotowane w sposób mistrzowski, perfekcyjny. Stawka olbrzymia. W końcówce drugiej połowy Anomalia strzeliła gola, a Amator nie zdążył już odpowiedzieć trafieniem wyrównującym. Próbowali wszyscy, nawet bramkarz Amatora – Piotrek Łoboda. To Anomalia, bracia Stankiewiczowie i reszta ziomków i przyjaciół awansowali do finału.

Przed ostatecznym starciem odbył się jeszcze mecz o trzecie miejsce. W nim Amator zemścił się na Kindybałach i wpakował im 5 goli, tracąc tylko 2. Bardzo dobrze grał m.in. Kamil Kaczmar.

Stankiewiczowie vs. Gutowscy

Przed godz. 16.00 nastąpiło to, na co czekali kibice przez okrągły rok. Miała paść odpowiedź na pytanie: kto przejmie złotą kulę, nagrodę za zwycięstwo w naszym turnieju, po ubiegłorocznym zwycięzcy – S. S. Bodak.

A więc Anomalia – Bradders. Bracia Stankiewowie i spółka – bracia Gutowscy i spółka. Młodszy i starszy brat wersus młodszy i starszy brat. Bramkarz i zawodnik z pola kontra zawodnik z pola i zawodnik z pola. Dość tych opozycji. Do rzeczy.

A sednem tego meczu jest to, że Anomalia wygrała z Braddersami – skromnie, bo skromnie, ale jednak – 1:0 i to Tkacz, Bitner, Kula, Czerniawski, Kowalczyk, Stankiewiczowie, Reus i Walicht, a także kontuzjowany Piotrek Graczyk wygrali XIV edycję Turnieju Mikołajkowego im. Radka Druciaka! Gratulujemy wam, panowie. Zasłużyliście bez dwu zdań.

Jednocześnie gratulujemy Gutowskim, Andrzejewskiemu, Malcowi, Bławuciakowi, Czarneckiemu, Mużyłowskiemu, Żabińskiemu i Marchelowi, czyli Braddersom, a niegdyś, za przeproszeniem, Brazzersom. Dokonaliście dużej rzeczy, wielki szacunek.

Jedno słowo. Dziękujemy

Na koniec Anna Karasiewicz, redaktor naczelna „Tygodnika Krąg” i Grzegorz Rogula, szef MOSiR wręczyli nagrody dla najlepszych ekip i wyróżnienia indywidualne. Królem polowania okazał się Tomek Rozynek z Amatora; najlepszym bramkarzem okrzyknęliśmy Przemysława Krajewskiego z Kindybałów.

Kilka momentów w tym turnieju utkwiło mi w pamięci w sposób szczególny. Pierwszy z nich? Nie po raz pierwszy już minuta ciszy dla śp. Radka Druciaka, którą robiliśmy przed każdym turniejowym dniem. To kolejny dowód, Bratku, że o Tobie nie zapomnieliśmy i że hasło „Radek, zawsze będziesz grał z nami”, jakie widnieje na wielkim banerze, nie jest pustosłowiem. Materializuje się dzięki tym kilkuset chłopakom, co od rana do wieczora biegają za piłką jak diabły. I to przez kilka dni.

Moment drugi? Sobotni poranek, kiedy obserwowałem drużynę Lagato. Ta kapela może być przykładem dobrej zabawy i kultury. Mimo że poziom sportowy nie był taki, jak ten u najlepszych zespołów, to z godnością przyjmowali kolejne porażki. Takiej kultury i klasy nie jeden mógłby się od tych jegomościów uczyć. Bo nie wszyscy zachowywali się fair, jak dżentelmeni. If you know what i mean.

Trzy: podchodzi do mnie św. Mikołaj z być może najlepszą lewą nogą w całym turnieju i rzecze: to są słodycze dla tych biednych dzieciaków, przekażcie, jak będziecie chodzili z prezentami (teraz Szymon Ajryś, Andrzej Kowalski czy Marcin Bajorski, czołowi lewonożni w okolicy, głowią się i mówią w duchu: przecież ja niczego nie dawałem). Tenże darczyńca chce być anonimowy. Proszę Mikołaja, za rok znowu zapraszamy do Nowej Soli.

Cztery: dziewczyna ściskająca kciuki za swojego chłopaka tak mocno, że myślałem, że złamie sobie kości palców. Jakieś to takie metafizyczne było i urocze.

Pięć: kiedy robiłem zdjęcie Anomalii z pucharem pod banerem z Radkiem. Po prostu ukłuło mnie w serce.

Uff, udało się kolejny raz przeprowadzić to wszystko od początku do końca. Teraz nadszedł czas na podziękowania. Dziękujemy naszym partnerom współorganizatorom, MOSiR zawsze daje radę. Dziękujemy piłkarzom. Bez was to całe granie byłoby bez sensu. Zresztą nie miałby wtedy kto grać. Dziękujemy z serca sponsorom: Kowal Trans, Weron Lider Medycyny Sportowej, Łukasz Kierul rehabilitacja, Anomalia, Centrum Inwestycyjne, Electio Głogów i Lagato Meble.

Pomyślcie sobie, drodzy, że dzięki wam najbiedniejsze rodziny będą miały o niebo lepsze święta Bożego Narodzenia. Cieplej robi się na sercu, prawda?

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content