Sędziowie na krawędzi. Czekają na zmienników. Może na ciebie?

– Odmłodzenie naszego grona jest dla nas priorytetem. Na dzisiaj balansujemy na krawędzi – mówi Daniel Sienkiewicz, sędzia piłkarski podkolegium zielonogórsko-nowosolskiego, członek zarządu Lubuskiego Kolegium Sędziów. Sienkiewicz apeluje do młodych ludzi o to, by tłumnie zgłaszali swoje kandydatury na nowych arbitrów. I podkreśla, że warto to zrobić

Sędziowie wypatrują lepszego jutra i podsumowują ostatnie pół roku. Przewodniczącym podkolegium zielonogórsko-nowosolskiego jest Rafał Redziński. Kilka lat wcześniej prowadził mecze na poziomie II ligi. Za szkolenie sędziów odpowiada Daniel Sienkiewicz.
– Nasz potencjał nie przekłada się jednak na zakładany cel, czyli odmłodzenie struktur sędziowskich – zaznacza Sienkiewicz. – To jest nasz priorytet. Największe braki mamy w Sławie i we Wschowie, ale w Nowej Soli i Zielonej Górze też jest deficyt arbitrów. Mentalność dzisiejszej młodzieży nie wpływa dobrze na odmłodzenie naszego grona. Na dziś balansujemy na krawędzi, starsi sędziowie powoli się wykruszają, a nabór młodych jest zbyt mały, by zaspokoić nasze potrzeby.
W naszym podkolegium awanse przeplatają się ze spadkami. Przed sędziami zimowe i letnie egzaminy. One dadzą kształt rankingom sędziowskim i w czerwcu okaże się, kto awansuje albo spadnie.

Jeden sędzia w IV lidze

W Nowej Soli jest jeden czwartoligowy arbiter – Robert Grygorowicz. W Zielonej Górze mamy kolejnych trzech. – Nasi sędziowie dość dobrze stoją w ligowej punktacji, co nieźle wróży na przyszłość. Dodatkowo zielnogórzanie i nowosolanie stanowią bardzo liczną grupę na poziomie okręgówki i A-klasy. Na teraz spośród sędziów B-klasowych zaczynają wyróżniać się młodzi adepci, mają aspiracje awansu do A-klasy. W ubiegłym roku młodsi stażem sędziowie podeszli do egzaminów zbyt pewnie i to źle, bo uprawnienia podwyższyli wyłącznie doświadczone gwizdki. Całe szczęście limit awansów do A-klasy wypełniliśmy w 100 proc., co cieszy nas wszystkich – mówi Daniel Sienkiewicz.
Dobrze mają się nasi obserwatorzy, czyli sędziowie-nauczyciele. Obserwator ma pokazywać podczas meczu pozytywy i negatywy pracy danego sędziego, też wytykać mu błędy. W woj. lubuskim jest sześciu obserwatorów na poziomie III ligi. Trzech z nich należy do podkolegium zielonogórsko-nowosolskiego – Rafał Redziński, Bolesław Skrzyński i Daniel Sienkiewicz.

„To wspaniała przygoda”

Co sprawi, że w naszym regionie – jeśli chodzi o sędziów piłkarskich – wyjdzie słońce? – Przede wszystkim nowi kandydaci do sędziowania. Podkreślam: to wspaniała przygoda, może ją przeżyć praktycznie każdy z nas. Kariera sędziowska przy odpowiednim zaangażowaniu może być bardzo szybka, ale by tak było, konieczny jest pełen profesjonalizm. Osobiście znam sędziów, którzy w wieku 24 lat sędziują III ligę, każdy z nich monitorowany jest przez Polskie Kolegium Sędziów. Kariera kobiet jest jeszcze bardziej dynamiczna ze względu na mniejszą rywalizację. Sędzina po roku może spróbować swoich sił w II lidze kobiet – opowiada Sienkiewicz.


I wymienia kolejną, jakżeż ważną skądinąd, zaletę rzemiosła sędziowskiego: pokaźne korzyści finansowe.
– Stawiamy na młodzież, która musi spełnić trzy zasadnicze warunki – perspektywa ukończenia szkoły średniej, właściwa, ale niewygórowana kondycja i brak konfliktu z prawem. Wystarczy odbyć bezpłatne szkolenie, zdać pomyślnie egzamin teoretyczny i sprawnościowy.
Nabór kandydatów kończy się w styczniu, w lutym jest druga faza – szkolenie teoretyczne połączone z praktyką na boisku. Kurs to cztery spotkania, na których są też materiały multimedialne. Sędziowie duży nacisk kładą na przepisy gry. Trzecia faza? Egzamin zewnętrzny z teorii i biegu.

Dobry sędzia, czyli jaki?

– Co to znaczy „być dobrym sędzią”? – pytam Daniela Sienkiewicza.
– Arbiter na boisku nie ma czasu na długą analizę zdarzenia. Dobry, błyskotliwy sędzia potrafi w ułamku sekundy podjąć właściwą decyzję. Oczywiście są kruczki w naszym rzemiośle, ale na całe szczęście wyjątkowe i złożone sytuacje do oceny zdarzają się sporadycznie. Na boisku występują chwile szczęśliwe, ale bywają też gorsze momenty – w zależności od temperamentu zawodników, że tak powiem, i działaczy sportowych. Sędziowskie pomyłki występują w meczach, ale wynikają wyłącznie z czynników niezależnych od nas i są trudne do wyeliminowania. Piłka nożna to dynamicznie rozwijająca się dyscyplina, nieustannie ewoluuje. Bardzo ważnym elementem w sędziowaniu jest to, by zespół sędziowski zarezerwował dla siebie wyłącznie drugoplanową rolę na boisku. Na pierwszy plan muszą wysunąć się tylko piłkarze. Każdemu z nas jest bardzo miło, gdy po skończonym spotkaniu z zawodnikami i działaczami przybijemy piątkę. Zachętą dla początkującego sędziego jest stała opieka i wsparcie bardziej doświadczonych kolegów, którzy potrafią w razie potrzeby pomóc w trudnych sytuacjach. Dla młodych arbitrów poligonem doświadczalnym są boiska z drużynami w grupie wiekowej żaka, orlika i młodzika, prócz tego asystowanie w trampkarzach i juniorach. Po nabraniu krzepy i ogłady na boiskach młodzieżowych lig sędzia kolejne umiejętności zdobywa asystując w ligach seniorskich na poziomie B-klasy. Małymi kroczkami do przodu, nic na siłę.

Sędzia Daniel Sienkiewicz: Jedyny koszt, jaki kandydat na sędziego ponosi, to zakup ,,Przepisów Gry” – 12 zł. Za jeden mecz młodzików sędzia dostaje 68 zł, a za B-klasę – 120 zł. Im wyższa liga, tym większe pieniądze.
Śmiało można powiedzieć, że cztery-pięć godzin na boisku to zarobek 300 zł. Trzymiesięczna wiosenna runda to nawet 40 meczów dla jednego sędziego.
Ale pieniądze to nie wszystko, wiedzą o tym koledzy, którzy podchodzą do tego profesjonalnie i sędziują naście lat. Sędzia III ligi dwa razy w roku przygotowuje się na szczeblu krajowym w oparciu o np. Centralny Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Spale. Zawężona grupa rokujących arbitrów pod okiem instruktorów PZPN i UEFA szlifuje swoje rzemiosło wykorzystując najnowsze, innowacyjne techniki. W III lidze profesjonalizm jest tak daleki, że mierzona jest nawet grubość tkanki tłuszczowej sylwetki sędziego. Przemierzone kilometry w samochodach, przebiegnięte kilometry na trawie, odbyte szkolenia i wspólnie spędzone ze sobą chwile robią swoje. W środowisku piłkarskim można liczyć na zawarcie nowych znajomości, poznanie ciekawych ludzi – pasjonatów futbolu.
Zapraszam wszystkich chętnych, którzy chcą dołączyć do naszego grona i rozwijać swoją pasję, jaką jest piłka nożna. Zgłoszenia można przesyłać na adres lks.sienkiewicz@op.pl lub esemesowo – 697 700 494.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content