Prezes KKS: Nie jesteśmy dużym klubem, ale aspiracji nie brakuje [ROZMOWA]

– Tak jak skoczkowie mówią – my skaczemy swoje, a wyniki zależą od wielu innych czynników – mówi w rozmowie z „Tygodnikiem Krąg” Marian Piec, prezes Kajakowego Klubu Sportowego Nowa Sól

Mateusz Pojnar: Jak się wykuwa taki sukces? 131 punktów w klasyfikacji współzawodnictwa sportowego dzieci i młodzieży w Lubuskiem to spore osiągnięcie.

Marian Piec: To była ciężka praca, taką pracę wykonujemy systematycznie od 10 lat. Od tego czasu przygotowujemy klub organizacyjnie, przyszedł też młody, zdolny trener w postaci Darka Cichockiego i od lat pracujemy sukcesywnie nad tym, żeby klub organizować coraz lepiej, a część sportowa jest pozostawiona właśnie Darkowi.

Zatem jakie plany ma KKS w 2018 r.?

W tej chwili przede wszystkim walczymy o byt na następny rok, czyli wysyłamy oferty na zadania publiczne, szukamy środków, chcemy utrzymywać standardy w prowadzeniu klubu – takie jak w poprzednich latach. Reszta się okaże później.

11. miejsce w województwie w kategorii klubów to potwierdzenie tego, że idziecie w dobrym kierunku.

Na pewno. Prezesem jestem prawie 10 lat. W momencie, kiedy zaczynaliśmy reorganizować ten klub, uzyskiwaliśmy w tym rankingu wynik na poziomie 30 punktów. W tej chwili mamy ich 130. I to nie jednorazowo, tylko od ładnych paru lat punktujemy powyżej stu punktów, co nas promuje na taką uroczystość jak dzisiaj (rozmawiamy w środę 7 lipca – dop. red.).

Myślę, że to jest dowód tego, że osiągnęliśmy jakiś poziom, na który możemy sobie pozwolić, bo mimo wszystko nie jesteśmy wielkim klubem z ogromnymi aspiracjami. Chociaż pewnie tych również nie brakuje. Ale żeby realizować te aspiracje, trzeba byłoby mieć odpowiednią ilość pieniędzy i szkoleniowców. Z tym w Nowej Soli jest ciężko.

Za rok będzie jeszcze jeszcze więcej punktów, będzie jeszcze wyższe miejsce w lubuskim rankingu?

Daj Boże, żeby było tyle punktów i takie miejsce, co w tym roku (śmiech).

Zawodnicy się wymieniają, to nie jest tak, że coś jest dane raz na zawsze. Kajakarze trenują, osiągają sukcesy i w pewnym momencie opuszczają nas, tak jak nasz wieloletni mistrz Marcel Hołdak – i to jest naturalne. Jego brat Krystian z równymi sukcesami go zastępuje, to naprawdę godny następca. Są też u nas inni dobrzy zawodnicy z potencjałem, ale Marcel był wyjątkowym zawodnikiem i od wielu lat innego tak klasowego kajakarza nie mieliśmy.

Organizacyjnie mogę powiedzieć, że jesteśmy po rozdziale środków z miasta. Dostaliśmy z urzędu dwa tysiące złotych więcej niż w zeszłym roku, ale nie narzekamy. To jest poziom finansowania, który nam gwarantuje byt, natomiast inne środki pozyskujemy z innych źródeł – czy to z jednostek administracji publicznej, czy to od członków, sponsorów, których nie ma za dużo, ale to nam pozwala prowadzić zajęcia. W tym roku na pewno gorzej nie będzie.

Tak jak skoczkowie mówią – my skaczemy swoje, a wyniki zależą od wielu innych czynników.

Robimy swoje, szkolimy młodzież, myślę, że nie powinno być źle. 100 punktów w tym plebiscycie jest jakimś progowym wskaźnikiem. Zobaczymy, jak będzie po 2018 r.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content