Najważniejsze, żeby kibice nie opuścili nas w Międzyrzeczu [ROZMOWA]

Z Adrianem Kołodziejczykiem, jednym z naszych najwyższych siatkarzy, rozmawiamy o kolejnej części play-offów. Adrian odsłania też kawałek swojej historii

Monika Owczarek: Kto w rodzinie jest taki wysoki?

Adrian Kołodziejczyk: (śmiech) Tata ma 193 cm wzrostu, ale ja go przerosłem i mam 2 metry. Wzrost to niewątpliwie mój atut. Pochodzę z miejscowości w województwie dolnośląskim, niedaleko Lubina. Jestem jedynakiem. Rodzice trochę tęsknią, ale takie jest życie. Kibicują mi, jeśli tylko tata może, to przyjeżdża na mecze.

Gdzie się uczyłeś, co teraz robisz oprócz siatkówki i jak ci się mieszka w Nowej Soli?

Uczyłem się w liceum w Lubinie. Tam grałem w Cuprum. Trafiłem w ręce bardzo dobrego trenera, dużo mnie nauczył. Miałem przyjemność grać w tamtejszych juniorach i w młodej lidze.

Poznałem wielu fajnych ludzi, dla których siatkówka jest taką samą pasją jak dla mnie. Grałem w dużych halach, co pozwoliło mi się oswoić także z kibicami. Wybrałem grę w Nowej Soli. Zamieszkałem tutaj latem. Nie znam dobrze miasta, dopiero je poznaję. Studiuję budownictwo w Zielonej Górze. Swój czas dzielę między naukę i treningi. Wracam z uczelni, biegnę na trening, potem z treningu na jakieś zakupy i czasami zasypiam z książką.

Zdarza się, że trudno to wszystko pogodzić. Z każdym miesiącem coraz lepiej czuję się w Nowej Soli.

Odnoszę wrażenie, że bardzo się ostatnio otworzyłeś na kibiców.

Lubię ludzi, dobrze mi się gra z kibicami, to mi bardzo pomaga. Rzeczywiście ostatnio coraz częściej machnę rękami i zachęcę do kibicowania. Czuję się pewniej, kiedy się do nas uśmiechają. Wiem, że nas wspierają. Ostatnio dostałem też od trenera więcej szans do gry. To mnie pozytywnie nakręciło.

Jesteś charakterystycznym siatkarzem, nowosolanie cię rozpoznają?

Kilka razy ludzie mnie zaczepiali i gratulowali wygranej. Na siłowni podszedł do mnie jeden pan i pytał, czy jestem siatkarzem Astry. Potwierdziłem, to powiedział, że był na meczu. Nie mogłem sobie go przypomnieć, choć chciałbym pamiętać naszych kibiców. Niestety, nie wszystkich jeszcze poznaję. Moje życie to siatkówka i nauka, nie bardzo mam kiedy wychodzić na miasto. Siatkówka jest dla mnie bardzo ważna.

Twoje zdjęcie fruwającego w powietrzu robiło furorę na FB. Jak tobie się podobało?

Bardzo. Jednak najfajniejsze były komentarze pod nim. Bardzo lubimy z chłopakami oglądać nasze zdjęcia z meczów. Możemy sobie przypomnieć akcje, czasami pośmiać się z pozycji i min. Świetnie się je ogląda, to superwspomnienia.

Przed Koliberkami mecz w Międzyrzeczu, jak się do niego przygotowujesz?

Cieszę się, ze zagramy z Międzyrzeczem. Wystąpię tam przeciwko dobremu koledze Pawłowi Jakubowskiemu. Graliśmy kiedyś razem, a teraz staniemy po przeciwnych stronach siatki. Sprawdzimy się w boju (śmiech).

Staram się budować formę na nadchodzący weekend. Nie trzeba się specjalnie motywować. Jeśli o mnie chodzi to przed każdym spotkaniem jestem zmotywowany. Oczywiście przychodzi taki dzień, że czujemy się słabiej. Trudno powiedzieć dlaczego: czy jakieś nieudane treningi, czy jakaś źle odbita piłka – i coś nie gra tak, jak powinno. Wygrana w Żaganiu była czymś niesamowitym, dodała nam skrzydeł.

Nasi kibice pomogli nam wygrać. Bardzo prosimy, żeby nas nie opuścili w Międzyrzeczu.

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content