Hassa drugi w Innsbrucku. Chciał urwać przeciwnikowi głowę

Zawodnik Kickboxing Fighter Nowa Sól był na imprezie World Cup – Austrian Classics. Zdobył srebrny medal. – Może za bardzo w finale skupiałem się na pojedynczych mocnych ciosach i to mnie trochę zgubiło – przypuszcza Hassa

W ub. roku na tej imprezie Bartosz Hassa zdobył brąz. Teraz jest zadowolony z wyjazdu do Innsbrucka, choć mały niedosyt pozostał. Nowosolanin bił się w kategorii do 60 kg.

– Jak później na spokojnie obejrzałem swoją finałową walkę, to pomyślałem, że gdyby była zawodowa, może i bym wygrał – mówi nasz fighter. – Na amatorskich zawodach każdy punkcik się liczy, punktowane jest uderzenie nawet nie z pełną siłą, więc może za bardzo skupiałem się na pojedynczych mocnych ciosach i to mnie trochę zgubiło. Ale walka była wyrównana i byłem zły, bo pierwsze miejsce na takim turnieju to naprawdę byłoby coś. Ze srebra też się oczywiście bardzo cieszę, ale jednak każdy zawodnik celuje w złoto. To byłoby dobre zwieńczenie przygotowań, do tego w nagrodę był fajny pas.

Jakub Tatarski z Fightera zajął trzecie miejsce w kat. 67 kg. – Dobrze sobie poradził, to był jego debiut na tego typu zawodach – mówi Bartosz Hassa. – Jak wygrał swoją pierwszą walkę na takiej imprezie, to cieszył się i mówił, że już nic mu do szczęścia nie potrzeba i może jechać do domu (śmiech). Kuba przegrał później na punkty z chłopakiem, który wygrał cały turniej. Dał naprawdę dobre walki, starał się, pokazał się z dobrej strony.

Rafał Kosiarski, krakowianin, przyjaciel Kickboxing Fightera, też toczył boje w Innsbrucku. Zawalczył nieźle, ale na podium nie wylądował.

Co dalej z Bartoszem Hassą? Teraz miał jechać do Sanoka na Mistrzostwa Polski PZKB. Przytrafiła mu się jednak kontuzja, było nawet podejrzenie pęknięcia kości śródstopia. Na szczęście to się nie potwierdziło, ale noga go boli i musi chodzić o kulach. Najprawdopodobniej nasz zawodnik zrezygnuje z wyjazdu do Sanoka.

Bartek, dużo zdrowia!

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content