Kwarantanna Astry: Domy posprzątane, krany naprawione, treningi w pokoju

Siatkarze Astry tak jak wszyscy sportowcy muszą przestrzegać zasad kwarantanny z powodu koronawirusa. Nie trenują w hali, nie spotykają się ze sobą, siedzą w domu. W rozmowie z „Tygodnikiem Krąg” opowiadają, jak sobie dają radę w tym trudnym okresie

Artur Sławnikowski: Sytuacja jest rzeczywiście bardzo skomplikowana. Jestem tym wszystkim przygnębiony. Kiedy wyglądam przez okno i widzę puste ulice, to robi się przykro.

Po pracy staram się ćwiczyć. Wykorzystuję do tego gumy i ketle. Dużo pracuję z własnym ciężarem ciała – od klatki piersiowej do nóg. Teraz szczególnie muszę się motywować. Kiedy regularnie uczestniczyłem w treningach, to było oczywiste, że tam wykonuję serię ćwiczeń, gramy w siatkówkę. Treningi były też dla mnie ważnym punktem każdego dnia. Teraz niewiele mogę zrobić – i to w dodatku sam.

Niektórzy z nas pracują zdalnie dla swoich firm, inni mają dzieci i skupiają się na rodzinie. W siatkówkę teraz nie pogramy. Wydaje mi się, że forma jest jeszcze dobra, ale w głowie nie ma radości.

Michał Marszałek: Jestem w domu w Rzeszowie. Liga się skończyła i szybciej wróciłem, niż zakładałem. Szkoda, że przestaliśmy grać, ale tak musiało być.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content