TS Masterchem Przylep i APF. Jak zaczęła się ta współpraca? I co dalej?

Ostatnio o trampkarzach TS Masterchem Przylep zrobiło się głośno. Zespół awansował do Centralnej Ligi Juniorów. Tworzą go w zdecydowanej większości wychowankowie Akademii Piłkarskiej Falubaz, wśród nich mieszkańcy powiatu nowosolskiego. Jakie były początki tej kooperacji? I co dalej?

– Jako klub młodzieżowy, chcąc dawać możliwość dalszego trenowania i ogrywania się naszych zawodników, zawsze szukaliśmy i w dalszym ciągu szukamy drogi do współpracy z zespołami grającymi w południowej części Lubuskiego. Głównie chodzi tu o Zieloną Górę, ale nie tylko – mówi Damian Stopa, prezes Akademii Piłkarskiej Falubaz, która w przeszłości współpracowała z KS Falubazem, czyli dzisiejszą Lechią Zielona Góra, a potem z Zorzą Ochla.

Z kolei w TS Masterchem Przylep rozglądali się za zdolną młodzieżą. – Nasi seniorzy awansowali do IV ligi i szukaliśmy partnera, który mógłby nam przekazać swoich zawodników, bo coraz trudniej o nabór młodych chłopaków. APF na to przystała i tak to się zaczęło – wspomina prezes Przylepu Witold Wiśniewski.

– Dla nas istotne były też kwestie infrastrukturalne – uzupełnia Stopa. – W Zatoniu i Nowym Kisielinie, gdzie nikt nie trenował, dzięki przychylności sołtysa Zatonia i sołtysa Nowego Kisielina stworzyliśmy naszym zespołom reprezentacyjnym możliwość trenowania na trawie. Trzecie boisko było w Ochli, jednak po zakończeniu współpracy z Zorzą musieliśmy poszukać czegoś innego.

Do rozmowy usiedli w trójkę, bo do Wiśniewskiego i Stopy dołączył też dyrektor klubu z Przylepu Tadeusz Makowski. Na boisku TS zorganizowali jedną rundę tzw. Wielkopolsko-Lubuskiej Ligi Piłkarskiej, czyli wewnętrznych rozgrywek dla dzieci z APF.

Cel? CLJ

– Na początku połączenie z Przylepem pojawiło się w kontekście rocznika 2005. Ostatecznie do tego nie doszło i wróciliśmy do tematu z rocznikiem 2006 – wspomina prezes APF. – Ta grupa z trenerem Remigiuszem Chyłą była u nas praktycznie od swojego początku, ok. cztery lata. Zgodnie z planem dokończyli w APF okres młodzika, który zwieńczyli mistrzostwem województwa i w komplecie przeszli do Przylepu, gdzie w trampkarzu pierwszy rok grali pod szyldem TS APF Masterchem Przylep. Wzmacniając zespół, ściągnęliśmy do niego kilku wyróżniających się zawodników z innych miast, np. z Gubina czy Wolsztyna.

Dyrektor Przylepu: – W tzw. międzyczasie zmieniliśmy w klubie strukturę. Dla podniesienia poziomu Lechii oddaliśmy jej swój seniorski zespół i skupiliśmy się na młodzieży do wieku juniora.

Jesienią ten zespół okazał się najlepszy w województwie i w barażowym pojedynku z Polonią Nysa wywalczył awans do Centralnej Ligi Juniorów. – Mieliśmy szczęście w losowaniu, że trafiliśmy na ekipę z Opolszczyzny, ale nie ma co ukrywać, że to przede wszystkim efekt systematycznej pracy na treningach – podkreśla szef TS Masterchem Przylep.

Damian Stopa przyznaje, że CLJ to był cel, który akademia miała od zawsze: – Nie udałoby się bez naszej wspólnej wizji, bez zapewnienia przez TS infrastruktury i zadbania o logistykę – o dojazdy na mecze czy sprzęt. Ta współpraca ma ręce i nogi. Jesteśmy z niej zadowoleni, bo chłopaki i trenerzy mają dzięki temu nakreśloną ścieżkę rozwoju.

Przyszłość

W Przylepie po dwóch latach współpracy trenuje już nie tylko wychowany w APF rocznik 2006, ale też 2007 i 2008.

Co dalej? – Naturalnym wyborem po juniorach wydaje się Lechia Zielona Góra – odpowiada Makowski. Wiśniewski dopowiada: – Nasz cel to stwarzanie warunków do rozwoju młodym chłopakom. W taki sposób, żeby w kolejnym etapie byli gotowi zasilić szeregi seniorskiej piłki w Lubuskiem. Bardzo byśmy chcieli, żeby tutaj kontynuowali grę i wzmacniali zielonogórski klub, żeby dzięki temu rósł jego poziom i w kolejnych latach mógł grać w II lidze, a może i wyżej. Ale są też nie mniej ważne wyzwania ogólne, jak postęp w szkoleniu czy to młodzików, czy trampkarzy, którzy mają być zmobilizowani nie tylko do wygrywania na boisku, ale generalnie w życiu. Sport daje możliwość hartowania charakterów i bycia nie tylko lepszym piłkarzem, ale też lepszym człowiekiem.

Puentuje szef APF: – Wzajemne zrozumienie i wsparcie w dążeniu do obranych celów – to nas łączy i pokazuje, że nie twarde zapisy w umowach, bo de facto niczego takiego nie ma, mogą być fundamentem bardzo dobrze układającego się partnerstwa dwóch piłkarskich klubów.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content