Play-offy przenoszą się do Nowej Soli! Astra zagra z Sobieskim, jest 1:1

Wystartowały długo wyczekiwane play-offy Astra Nowa Sól – Sobieski Żagań. Pierwsze starcie należało do rywala, w drugim nowosolanie odwrócili wynik. Wracamy na własny parkiet z wynikiem 1:1. Gramy do trzech wygranych

W tym roku ponownie przyszło nam się zmierzyć w play-offach z Sobieskim Żagań. Przez ostatnie lata eliminowaliśmy sąsiada zza miedzy i to my szliśmy walczyć dalej. W tym roku Sobieski był o oczko wyżej w tabeli i zapowiadał, że nie pozwoli odebrać sobie awansu do dalszych gier. Przypomnijmy, że w play-offach awansuje ta drużyna, która wygra trzy spotkania.

W pierwszym meczu w Żaganiu, w sobotę, w podstawowym składzie wyszli na boisko: Piotr Trzeciak, Marcin Brzeziński, Paweł Skibicki, Alan Goltz, Mateusz Nożewski, Artur Sławnikowski i Bartosz Odwarzny.

Pierwszego seta Astra zaczęła pewnie, objęła prowadzenie 7:4. Sobieski nas jednak dogonił i przejął inicjatywę. Resztę seta siatkarze z Żagania prowadzili cały czas, byli lepsi o jeden-dwa punkty i tak dojechali do końca wygrywając 25:21.

Drugiego seta nowosolanie zaczęli z większą energią. Początkowo wprawdzie prowadził Żagań 11:8, ale Astra przyspieszyła i przejęła inicjatywę na 15:13. Duża w tym zasługa Pawła Skibickiego, który zaatakował dobrą zagrywką. Choć Sobieski wyrównał na 18:18, to do końca Astra nie pozwoliła odebrać sobie zwycięstwa wygrywając 28:26.

W trzecim secie Astra odpuściła i oddała pole rywalowi. Nowosolanom gra się nie kleiła i nie podnieśli się już do końca seta przegrywając 16:25.

W czwartym jeszcze wszystko mogło się wydarzyć, niestety nie wyglądał on lepiej niż trzeci. Astrze trudno było wykrzesać w sobie siłę mentalną do pokonania rywala. Czwartego seta Koliberki zakończyły przegraną 18:25. Tym samym cały mecz przegraliśmy 1:3.

– Wygraliśmy jednego seta, ale trzeba przyznać, że gra była na styku. W końcówce przycisnęliśmy, co dało zwycięstwo. Szkoda pierwszego seta, bo też szedł równo i był do wygrania, niestety nie skończyliśmy kontry. W sobotę zdecydowanie zbyt wielu kontr nie kończyliśmy. Zagraliśmy zbyt miękko, mało agresywnie w polu zagrywki. Zbyt łatwo oddaliśmy sety. Trzeci został położony, a w czwartym doszliśmy rywala na 15:15 i znowu stanęliśmy w polu zagrywki. Nie graliśmy swojej mocnej siatkówki, na tym poziomie to niedopuszczalne – komentował sobotnie spotkanie trener Wiktor Zasowski.

Zdaniem trenera największy problem nasi siatkarze mają w głowie, bo fizycznie czują się doskonale i są bardzo mocni. – Wiem, jak to może być, gdy przy stresie przyjęcie ucieka. Wtedy jest nieprecyzyjne rozegranie. Z drugiej strony zawodnicy Astry to bardzo doświadczeni siatkarze, którzy wielokrotnie grali takie spotkania. Wierzę w chłopaków, bo wiem, ile potrafią – podkreśla trener Zasowski.

Rewanż

W niedzielę o tej samej porze na żagańskim parkiecie wystartowało drugie starcie w ramach play-offów. Nowosolscy kibice z duszą na ramieniu usiedli przed ekranami komputerów, telewizorów i komórek. Wciąż mają żywo w pamięci ubiegłoroczne, pełne emocji spotkanie, podczas którego w kibicowaniu wspierali nas kibice Chrobrego Głogów. Tym razem nowosolanie chcieli pokazać, że choć pandemia uniemożliwia wsparcie drużyny w hali, to kibice cały czas są z nimi.

Po zawodnikach Astry widać było, że wychodzą na boisko zmotywowani. Pierwszy set należał do nowosolan 25:21. W mediach społecznościowych reakcje kibiców były entuzjastyczne.

W drugim starciu zawodnicy z Nowej Soli znowu stanęli. Gra się nie kleiła, Sobieski dominował i doprowadził do wyniku 25:18. W zawodników z Żagania wstąpiła pewność siebie. W kibiców z Nowej Soli – zwątpienie, czy siatkarze się podniosą.

Koliberki nie spuściły głowy, rozpoczęła się walka o zwycięstwo. Nasi siatkarze pokazali klasę doprowadzając do wyniku 27:25.

Trzeci set rozstrzygnął się na naszą korzyść 27:25. A w czwartym byliśmy nie do zatrzymania, wygraliśmy 25:19.

Nowosolska radość z wygranego meczu odbijała się od ścian żagańskiej hali. Astra zakończyła play-offy na wyjeździe z wynikiem 1:1.

Najlepszym zawodnikiem niedzielnego spotkania został nasz atakujący Piotr Trzeciak.

– Jesteśmy w zdecydowanie lepszych nastrojach niż w sobotę. Po sobocie szukałem w sobie wiary w naszą wygraną w niedzielę. W sobotę mieliśmy bolączki, główną był brak lidera na boisku. W niedzielę Piotrek Trzeciak wrócił do swojej doskonałej dyspozycji. Drugi mecz zagraliśmy poprawnie, co pozwoliło już wypunktować zespół z Żagania. Wykorzystaliśmy swoją szansę i pokazaliśmy konsekwentną grę, skutecznie ryzykowaliśmy na zagrywce. Robiliśmy wszystko, żeby wrócić ze zwycięstwem do Nowej Soli. To pierwsza porażka Żagania na własnym boisku w tym sezonie. Teraz gramy w Nowej Soli, a nam u siebie gra się dobrze – zapowiada Przemysław Jeton, prezes Astry.

Trener Zasowski zaznacza, że w drugim secie niedzielnego spotkania mogło się wkraść zdenerwowanie. – W kolejnych setach wszystko nam już wychodziło. Rywal popełniał więcej błędów. Pokazaliśmy też naszą wielką dyspozycję fizyczną. Jesteśmy zespołem z pewnością silnym i długie mecze nie są w stanie nas zmęczyć – mówi trener Zasowski.

– Obudziliśmy się i z wielką wiarą podeszliśmy do spotkania. Pozytywnie nakręciliśmy się na boisku. Nie zrażały nas żadne chwilowe punktowe przewagi rywala. Wiedzieliśmy, że każdego seta – niezależnie od wyniku na początku – możemy odwrócić na swoją korzyść i tak się działo – stwierdza rozgrywający Mateusz Ruciński.

Czas na mecze u nas!

To jednak nie koniec. W najbliższą sobotę zostanie rozegrany trzeci mecz z Żaganiem, tym razem w hali przy ul. Botanicznej. W niedzielę kolejne starcie – również w Nowej Soli.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content