Top Team. Paweł Kowalewski z CNS w elitarnym gronie!

– Poczułem ulgę, że to osiągnąłem. Ciężka praca i systematyczność na treningach sprawiły, że w końcu postawiłem tę brakującą kropkę nad „i” – podkreśla zawodnik CNS

Mateusz Pojnar: Opowiedz mi więcej o Top Teamie. Żeby tam trafić, jak rozumiem, trzeba się wykazać szczególnymi umiejętnościami w crossficie?

Paweł Kowalewski: Dokładnie. Żeby zdobyć członkostwo w elitarnej grupie CKB Top Team Polska, trzeba zaliczyć wymagane ćwiczenia. Wszystkie należy wykonać na odważnikach kettlebell. Aby zostać członkiem Top Teamu, musisz zrobić minimum trzy ćwiczenia z pięciu dostępnych.

Na czym polegają te ćwiczenia?

SSST, czyli Secret Service Snatch Test, jest ćwiczeniem obowiązkowym (panie robią to z 16-kilogramowym kettlebellem, panowie – z 24-kilogramowym). Trzeba wykonać minimum 200 powtórzeń metodą HardStyle w 10 minut). Nie ukrywam, że to jest ćwiczenie, które oddziela początkujących od zaawansowanych. Może dlatego jest obowiązkowe [uśmiech].

Pozostałe ćwiczenia to Pull Up (podciąganie siłowe na drążku), Military Press (żołnierskie wyciskanie – z obręczy barkowej nad głowę, bez wybicia z nóg), Turkish Get Up (tureckie wstawanie – określone etapami przeniesienie odważnika z ziemi nad głowę i z powrotem). No i Pistol – przysiad na jednej nodze.

Najważniejszy „szczegół” jest taki, że panowie te ćwiczenia muszą wykonać z odważnikiem kettlebell ważącym połowę wagi ciała, a panie – z odważnikiem ważącym jedną trzecią ich wagi.

Domyślam się, że lekko nie jest… Kto z nowosolan wcześniej trafił do Top Teamu?

Z tego, co wiem, z mieszkańców Nowej Soli jestem szósty w tym gronie. Z samego CNS obecnie możemy się pochwalić trzema aktywnymi członkami, którzy mogą dumnie prezentować się w czerwonych koszulkach TT. Korzystając z okazji, pozdrawiam Marcina Reusa i Kamilę Gardyńską [uśmiech].

Też dołączam się do tych pozdrowień. Jak usłyszałeś, że trafiłeś do tak zacnego grona, jaka była twoja pierwsza reakcja?

Kiedy zadzwonił do mnie Dariusz Waluś, lider Centrum Kettlebell Polska, i zapytał, czy mogę z nim rozmawiać, odpowiedziałem: panie Darku, ponad sześć lat czekałem na pana telefon. Zaśmiał się, ale taka była prawda.

Pierwsza reakcja? Poczułem ulgę, że to osiągnąłem. Ciężka praca i systematyczność na treningach sprawiły, że w końcu postawiłem tę brakującą kropkę nad „i”.

Kiedy zacząłeś trenować crossfit? I jak rozwijała się u ciebie przygoda z tym sportem?

Zacząłem w październiku-listopadzie 2013 r. Wtedy poznałem Marcina Reusa, lidera i głównego trenera CNS. I tak się zaczęło tworzenie wraz z kilkoma innymi chłopakami nowosolskiego klubu.

Oczywiście pamiętam pierwszy trening i warunki, w jakich trenowaliśmy. Dlatego teraz potrafię docenić każdy nowy szczegół, który pojawi się w sali. I się z niego cieszyć.

Co uważasz za swój największy sukces w crossficie?

Szczerze? Brak poważnej kontuzji i radość z każdego treningu, która jest niezmienna od lat. Cieszę się też, że przez ten okres poznałem tylu wspaniałych ludzi.

Cały czas stawiasz sobie nowe wyzwania czy czujesz się już spełniony w tym sporcie? Zrobiłeś już to, o czym marzyłeś?

Każdy udział w zawodach czy eliminacjach sprawia, że czuję się szczęśliwy. Z każdym treningiem w dalszym ciągu lubię podnosić sobie poprzeczkę: albo poprawić czas, albo kilogram, albo ilość powtórzeń.

To w tym wszystkim jest najlepsze: zawsze jest to coś, co można poprawić.

Teraz mam jeszcze możliwość dzielenia się swoim doświadczeniem z innymi i to jest dla mnie jeszcze większa motywacja do działania.

Widać w CNS, że tworzycie jedną wielką rodzinę. Na czym polega magia waszego klubu?

U nas od samego początku było jedno motto przewodnie: CNS tworzą ludzie. I bardzo się cieszę, że tak jest do dziś.

Przez lata wiele się zmieniało: ludzie przychodzili, odchodzili, sale zmieniały się z mniejszych na większe. Ale jedno, co w mojej ocenie się nie zmieniło, to właśnie ten klimat albo – jak mówisz – magia. Ona sprawia, że osoba, która do nas trafia pierwszy raz – nawet jak wejdzie do sali pełna obaw, czy da radę – zawsze wychodzi uśmiechnięta i zadowolona z siebie.

Jakie masz plany na sportową przyszłość?

Biorąc pod uwagę ubiegły rok i widząc, jak przebiega 2021, po prostu chcę trenować i być gotowy na to, że w końcu nadarzy się okazja do wypróbowania swoich sił gdzieś poza salą.

Chcę też zarażać sportowym trybem życia jak najwięcej osób.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content