Nie o takim starcie piłki marzyliśmy. Pogoń – Korona 7:1

Po 1. kolejce IV ligi nastroje wśród kibiców Korony Kożuchów nie są najlepsze. Zostaliśmy rozstrzelani w Świebodzinie, Pogoń wcisnęła nam siedem bramek. Teraz zagramy ponownie na wyjeździe, tym razem ze Stilonem

Pogoń Świebodzin – Korona Kożuchów 7:1 (4:1)

Bramka: Walner 29’

Korona: Leńczuk – Grochowski (60’ Buganik), Reus, Poterała (46’ Przybylski), Żak, Rytwiński (46’ Rudnicki), Walner, Obst (46’ Tkacz), Ł. Cygan, D. Cygan, Kocik

Korona w niedzielę pojechała do Świebodzina z wiarą w to, że uda jej się odczarować boisko Pogoni. Bo od lat gra nam się tam wyjątkowo trudno.

Pierwsi z broni wypalili jednak gospodarze. W 6. minucie Eryk Sulimenko trafił na 1:0. W 29. minucie wyrównał Kamil Walner, nowy napastnik Korony.

A później 10 minut, które ostatecznie zabiło ten mecz. Między 32. a 42. minutą Pogoń strzeliła trzy bramki – najpierw strzelił Nikodem Rafalik, a później dublet skompletował Mateusz Świtała.

Do przerwy przegrywaliśmy 1:4.

Po wznowieniu gry strzelali już tylko gospodarze. Dwie bramki zdobył Świtała, niedzielny kat Korony, gola dołożył jeszcze Rafalik.

W efekcie na starcie IV ligi przegraliśmy 1:7.

– O tym meczu można chyba powiedzieć tylko tyle, że się odbył – gorzko stwierdza trener Korony Marcin Janik. – Mieliśmy cztery tygodnie przygotowań, jak nigdy trenowaliśmy cztery razy w tygodniu i myślałem, że mimo wszystkich zmian kadrowych tego nie będzie tak widać na boisku. Nie jestem w stanie wytłumaczyć tego, co się wydarzyło w niedzielę w Świebodzinie. Przegrywamy 0:1, wyrównujemy i zamiast pójść za ciosem, tracimy do przerwy trzy bramki…

Trener Korony zdaje sobie sprawę, że słaba końcówka pierwszej części zdecydowała o wyniku meczu. – Nie wypada tak łatwo tracić bramek – zaznacza. – Na odprawie przypomniałem, że na cztery ostatnie mecze w Świebodzinie aż trzy przegraliśmy i mieliśmy jeden remis. I że o historii trzeba pamiętać, ale trzeba też pisać ją na nowo i w końcu wywieźć stąd trzy punkty. Teraz napisaliśmy historię, jednak bardzo niechlubną.

Wysoka porażka na Pogoni nie jest jedynym problemem zespołu z Kożuchowa. W niedzielę poważnej kontuzji kolana doznał Kamil Walner, strzelec bramki. To wychowanek Chrobrego Głogów, który trafił do Korony z A-klasowego Dragona Jaczów. W zespole bardzo na niego liczyli.

– Prognozy nie są najlepsze. Wielka szkoda, bo z Pogonią nie tylko strzelił bramkę, ale był też najjaśniejszym punktem drużyny – chwali Walnera Marcin Janik.

I dodaje: – Teraz musimy podnieść głowę, wziąć to na klatę i ciężko pracować. Drugi taki występ po prostu nie może nam się przydarzyć. Przed nami mecz ze Stilonem, który jest kandydatem do awansu. Na to spotkanie musi wyjść zupełnie inny zespół, z całkowicie innym mentalem, żebyśmy cokolwiek w Gorzowie ugrali.

1. kolejka IV ligi:

Murzynowo – Stilon 1:3

Promień – Dąb 5:2

Czerwieńsk – Meprozet 1:2

Celuloza – Syrena 2:2

Spójnia – Słubice 0:3

Ilanka – Witnica 3:1

Lechia II – Żagań 2:2

Nietków – Iłowa 0:1

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content