„Świr” bije się na gołe pięści. Mateusz Wijas i organizacja Gromda

Mateusz Wijas, trenujący pod okiem Tomasza Makowskiego, walczył na kolejnej gali organizacji Gromda. W niej fighterzy toczą bitwy na gołe pięści. „Świr” był bezlitosny, wygrał dwie walki i bił tak mocno, że uszkodził sobie rękę i nie mógł wystąpić w finale turnieju

Gromda to największa polska organizacja, w której zawodnicy rywalizują w małym ringu na gołe pięści. Podczas każdej gali jest turniej, pojedynkuje się w nim ośmiu fighterów. Do tego widzimy kilka superwalk.

Jeżeli nie ma nokautu, zawodnicy walczą w czterech rundach po dwie minuty. „Mały ring bokserski 4 na 4 metry nie pozwala na ucieczki, a brak limitu wagowego gwarantuje ciężkie nokauty” – czytamy na branżowym portalu MMARocks.pl.

Na wrześniowej gali Gromdy w Pionkach zawalczył nowosolanin Mateusz Wijas. „Świr”, bo taki ma pseudonim, od kilku miesięcy trenuje w Maku Gym pod okiem Tomasza Makowskiego.

W ćwierćfinale Wijas znokautował Patryka Chacię w pierwszej rundzie potwornym cepem. – Konsekwentnie realizował naszą taktykę i mocno trafił swojego przeciwnika – wspomina to starcie trener Makowski.

Półfinał to kolejna wygrana nowosolanina, tym razem z Przemysławem „Reksiem” Rekowskim przez TKO (kontuzja rywala w drugiej rundzie). – Mateusz pokazał tutaj klasę, ta walka była jeszcze ciekawsza i bardziej ułożona technicznie – podkreśla Tomasz Makowski.

Wijas awansował do finału turnieju Gromdy, ale w nim nie zawalczył – musiał zrezygnować z powodu kontuzji ręki. – W dwóch miejscach ją złamał – mówił nam w piątek „Maku”.

I dodał: – Tak naprawdę boks na gołe pięści istnieje od setek lat. Turniej był na fajnym poziomie sportowym, zobaczyliśmy kilka dobrych walk. Mateusz pokazał się ze świetnej strony, przede wszystkim pokazał charakter. Żeby pokonać zawodników, których miał w rozpisce, musiał się mocno postarać, a przed tymi walkami niektórzy nie dawali mu jakichś większych szans na powodzenie.

Trener Makowski przyznaje, że to było dla niego nowe doświadczenie: po raz pierwszy stanął w narożniku fightera bijącego się na gołe pięści. Choć zawodnicy specjalizujący się w tej hardkorowej odmianie sportów walki już wcześniej przygotowywali się u niego do swoich wojen.

Mateuszowi Wijasowi życzymy szybkiego powrotu do pełni zdrowia!

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content