Gołębiowskiego debiut w boksie. Przegrał, ale zaimponował promotorom

W piątek kickboxer zamienił się w pięściarza i mimo że przegrał, z ringu mógł schodzić z podniesioną głową. Tym bardziej że możliwość walki z Rostyslavem Kravchenką pojawiła się nagle i do Ukraińca wyszedł bez przygotowań

W Zawoni pod Wrocławiem odbyła się pierwsza gala bokserska, którą zorganizowały grupy Kownacki i RBK Promotions. Można było ją obejrzeć w piątkowy wieczór w telewizji na kanałach Polsat Sport Fight i Super Polsat.

Wysoko na karcie walk był Michał Gołębiowski z Maku Gym, który w trzecim pojedynku od końca zmierzył się z Rostyslavem Kravchenką. Dla nowosolanina to był pięściarski debiut. Dotychczas z powodzeniem bił się w kickboxingu i muay thai.

Panowie przewalczyli pełen dystans. Widać było, że na płaszczyźnie czysto bokserskiej jego rywal, doświadczony Ukrainiec, jest lepiej ułożony technicznie. I tak – Kravchenko, był lepszy i wygrał tę walkę, ale Gołębiowskiemu należy się duży szacunek, bo walczył mężnie. Ba, w ostatniej rundzie, gdy rywal zaczął pajacować, widać było, że lepiej kondycyjnie wytrzymał to starcie, choć tak naprawdę od dłuższego czasu jest w roztrenowaniu.

„Jesteśmy dumni. Bez przygotowania zawalczył z medalistą mistrzostw Europy, mistrzem Ukrainy, który w kadrze jest z Usykiem i Łomaczenką. Nasz Michał zadebiutował w boksie zawodowym” – napisał na Facebooku tuż po walce trener Tomasz Makowski.

– O debiucie w boksie rozmawialiśmy już od dłuższego czasu – mówi nam „Maku”. – Tak naprawdę dwa dni wcześniej zadzwonił do nas promotor i zaproponował Michałowi walkę z bardzo dobrym zawodnikiem. Rywal ma na koncie ponad 300 walk w boksie olimpijskim, naprawdę górna półka. Wiedziałem, że to dobry technik. Michał pokazał się z bardzo dobrej strony, w dodatku w świetnym czasie antenowym.

A to nie uszło uwadze promotorów, którzy byli na gali w Zawoni.

Trener Makowski podkreśla, że w najbliższym czasie częściej będzie można oglądać Michała w ringu bokserskim.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content