Na żywo z Santiago Bernabéu. Michał Wszołek, nasz głos w Eleven Sports

„Los ze mnie zakpił. Moim marzeniem było skomentowanie meczu na Camp Nou, a zrobiłem to na Estadio Santiago Bernabéu – stadionie największego rywala Barcelony”. O swojej kilkunastoletniej komentatorskiej przygodzie i planach na przyszłość opowiada nowosolanin Michał Wszołek, którego znacie z Eleven Sports

Mariusz Pojnar: Skomentować na żywo mecz Barcelony przy stutysięcznej publice – to było twoje marzenie, kiedy rozmawialiśmy po raz pierwszy w 2010 r. Marzenie się spełniło, ale to nie był mecz Barcelony, tylko Realu na Estadio Santiago Bernabéu. Co wtedy czułeś?

Michał Wszołek*: Mogę powiedzieć, że los ze mnie zakpił. Marzeniem było skomentować mecz na Camp Nou, a zrobiłem to na Estadio Santiago Bernabéu – stadionie największego rywala Barcelony. Oczywiście kompletnie nie miało to dla mnie znaczenia. Najważniejsze było to, że osiągnąłem swój cel.

Patryk Mirosławski, szef Eleven Sports, podjął decyzję, że jestem gotowy do tego , by skomentować derby Madrytu – drugi najważniejszy mecz w hierarchii hiszpańskiego futbolu. Ważniejsze jest tylko El Clásico, czyli Barcelona kontra Real Madryt.

Przypomnę, że mecze piłkarskie komentuje dopiero od 2,5 roku. Wcześniej komentowałem piłkę ręczną, w tym turniej z udziałem Vive Kielce prosto z Kolonii z Lanxess Areny, do której przyszło 20 tys. kibiców.

Uczucia z Madrytu? Pozytywny stres, bo byłem bardzo sfokusowany na zadaniu.

Miałeś tremę czy jesteś na tyle już obeznany z różnymi stadionami, że Santiago Bernabéu nie zrobiło na tobie większego wrażenia?

Ani jedno, ani drugie. Oczywiście nakręcałem się, żeby skomentować to co najmniej poprawnie. Bez wpadki czy błędu. W takim kontekście możemy mówić o tremie.

Doświadczenia z takimi obiektami nie miałem. Dużo pomogło skomentowanie turnieju Final4 z Kolonii. Wiedziałem, czego mogę się spodziewać, na co zwrócić uwagę i co może mnie zaskoczyć.

Który zawodnik zrobił na tobie największe wrażenie?

Dwóch piłkarzy: Karim Benzema i Luka Modrić. Benzema i Modrić to wielka jakość, ogromna przyjemność oglądać ich na żywo. Wpływ Francuza na grę Realu jest niesamowity. W telewizji widzimy tylko, jak strzela i zachowuje się w polu karnym. To blef – on w każdej akcji musi postawić stempel, a dodatkowo pracuje w defensywie.

Modrić zagrał kosmicznie. Był wszędzie. Zatykał każdą dziurę, odbierał piłkę, napędzał akcje. Symbolem meczu była dla mnie sytuacja z okolic 90. minuty, kiedy Modrić na wślizgu przerwał akcję Atletico przy linii bocznej. Całe Santiago Bernabéu wstaje, bije brawo i skanduje „Modrić, Modrić!”. Miałem ciary.

Hiszpanie może nie są najbardziej żywą publiką na świecie, ale niezwykle inteligentną, znającą futbol i doceniającą takie rzeczy.

Nie chcę, żeby ludzie myśleli, że jestem czyjąś kopią. Chcę być niepowtarzalny i ewentualnie rozpoznawalny jako Michał Wszołek” – tak mówiłeś we wspomnianym wywiadzie sprzed 12 lat. Ale na kimś chyba się wzorujesz? Od kogoś czerpiesz? Kto najbardziej wpłynął na twój komentatorki rozwój?

Chyba cię rozczaruję, ale na nikim. W dalszym ciągu uważam, że chcę być rozpoznawalny jako Michał Wszołek, a nie kopia komentatora X czy Y. Z pewnością mam swój styl – jednym będę się podobać, innym nie.

Od zawsze najważniejsze jest dla mnie przygotowanie do transmisji i sprzedanie mecz na emocjach. Bo poniekąd jesteśmy sprzedawcami emocji. Transmisja to ma być rozrywka. Oczywiście z zachowaniem umiaru i dostosowaniem do rangi meczu.

Co w tej pracy jest dla ciebie najtrudniejsze?

Sama praca to marzenie, życzę każdemu, żeby robił to, co sobie wymarzył jako dziecko i jeszcze mógł za to otrzymywać wynagrodzenie. To nie jest praca, to pasja.

Minus jest jeden: znaleźć tyle czasu dla swoich najbliższych, ile by się chciało. W tygodniu przygotowuję się do meczów, a w weekendy wyjeżdżam do Warszawy. Oczywiście nie narzekam, bo ludzie mają zdecydowanie gorzej, a ja cały czas spełniam swoje marzenia.

Jakie masz plany na przyszłość? Możesz zdradzić, jaką ucztę piłkarską wkrótce będziesz komentował?

Tak, już dziś mogę zaprosić waszych Czytelników na El Clásico. Już 12 stycznia skomentuję mecz o Superpuchar Hiszpanii z udziałem Barcelony i Realu Madryt [rozmawiamy w ub. tygodniu – red.].

Dzień później rozpoczynają się Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej i będę mieć przyjemność już na otwarcie pracować przy dwóch meczach.

W piątek 14 stycznia zrealizuję kolejne marzenie. Skomentuję mecz Polska – Austria, a w kolejnym tygodniu Polska – Niemcy.

I tak ta karuzela będzie kręcić się do końca maja. Oby jak najwięcej celów udało się zrealizować w 2022 r.

Twoja historia pokazuje, że marzenia się spełniają, nawet jeśli pochodzisz z małej miejscowości i wydawałoby się, że jadąc z prowincji do dużego miasta nie masz szans. A jednak…

Może czyta tę rozmowę osoba, której wydaje się, że jej pasja jest dziwna lub nie ma przyszłości. Nie poddawaj się, walcz o marzenia, nawet jeśli mają przyjść za pięć, 10 czy 15 lat.

I mam prośbę do nauczycieli: nie zabijajcie marzeń i pasji swoich uczniów. Gdybym uwierzył w słowa pewnego nauczyciela, nigdy nie zrealizowałbym swoich marzeń. Proszę, nie kasujcie pasji, ale róbcie wszystko, żeby pomagać je rozwijać.

*Michał Wszołek – komentator telewizji Eleven Sports, od Igrzysk Olimpijskich w Tokio współpracuje też z Eurosportem.

Ostatnio okrasił komentarzem derby Madrytu z Estadio Santiago Bernabéu, również turniej EHF Final4 z Kolonii z Lanxess Areny, finał Igrzysk Olimpijskich oraz finały Ligi Mistrzów w latach 2015-2019.

Jego komentarz towarzyszył także kibicom przy kilkunastu golach Roberta Lewandowskiego w jego rekordowym sezonie pod względem zdobytych bramek w Bundeslidze.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content