Puchar świata: Dwa złota Maku Gym!

Zuzanna Topór i Oliwia Głodek wygrały w swoich kategoriach puchar świata. Potwierdziły, że w sportach uderzanych mają wielką przyszłość

Polska kadra low kick i K-1 juniorów młodszych i juniorów zdobyła łącznie 11 złotych, trzy srebrne i pięć brązowych medali.

Dwa złota przywiozły utalentowane i już utytułowane Zuzanna Topór i Oliwia Głodek, podopieczne trenera Tomasza Makowskiego z Maku Gym. „Dziękujemy za megaemocje i bardzo dobre pojedynki – piszą na Facebooku Polskiego Związku Kickboxingu. – Niebawem konsultacje i przygotowania do mistrzostw świata we Włoszech”.

O sukcesach Głodek i Topór piszemy regularnie. W listopadzie ubiegłego roku opublikowaliśmy o nich reportaż „Jaki to jest piękny sport. Zuza i Oliwia na wojnie o marzenia”.

– To młode, ambitne zawodniczki, które w krótkim czasie zdobyły w swoich kategoriach w kraju wszystko, co jest możliwe – mówił wtedy „Maku”. – Chciałbym, żeby każdy miał takie podejście jak one. Są sumienne i pracowite. Ciężką pracą dochodzą do tego, co później osiągają. U nich praktycznie każdy trening jest zrobiony na sto procent. Gdy coś nie wychodzi, wystarczy chwila, kilka zdań i to poprawiamy. Wiesz, z niektórymi pracujesz nad lewym prostym, żeby to rzeczywiście był lewy prosty, a przez trzy lata nie jest. Czasem muszę od dziewczyn wymusić, żeby powiedziały prawdę, że coś je boli. One ci tego nie pokażą. Nie ma opcji, żeby powiedziały, że są przemęczone. Można powiedzieć, że są stworzone do tego sportu.

– Dzięki tacie od małego zrodziło się we mnie zainteresowanie sportami walki. Jako 3-latka poprosiłam św. Mikołaja o rękawice i worek treningowy [śmiech]. Tata od zawsze chodził na treningi, a po nich pokazywał mi, czego się nauczył – opowiadała Zuzanna. – Chodziłam od czasu do czasu do salki w Bytomiu Odrzańskim, ale bez przekonania. Gdy miałam 13 lat, postanowiłam spróbować raz jeszcze. Pojechałam na obóz z trenerem Maćkiem Domińczakiem i tak się zaczęło. Po pół roku tata zaprowadził mnie do trenera Tomka Makowskiego. Na treningach wziął nas w porządne obroty. To był początek mojej wspaniałej przygody.

– Na pierwszy trening pojechałam w maju 2019 – wspominała Oliwia. – Od razu tak mi się spodobało, że zaczęłam chodzić na nie codziennie! Nigdy nie myślałam, że będę walczyć. Dopiero później dostrzegłam, jaki to jest piękny sport. Zawsze szukałam czegoś dla siebie i po kilku miesiącach poczułam, że tak – to jest ten sport. Mój sport.

Dziewczyny, gratulacje!

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content