Derby: Szybka i słodka zemsta! Trójka lepsza od Świebodzina [ZDJĘCIA]

Po porażce ze Świebodzinem w pucharze Polski szczypiorniści Trójki mieli w głowach jedną myśl: odegrać się rywalom w derbach, które nadejdą już w drugiej serii gier I ligi. W sobotę ta sztuka im się udała – zagrali świetnie, choć przytrafił się przestój i o wynik musieliśmy drżeć do końca

Trójka Nowa Sól – Zew Świebodzin 31:30 (16:14)

Trójka: Rapiejko, Florczak (3 bramki), Stelmasik (1), Bortnowski (1), Uchal (4), Orliński, Kowalski (6), Ceglarz, Paszkiewicz (1), Hajnysz (6), Sz. Karp, Chomenko (2), M. Karp, Brychcy, Dymkowski (7), G. Lisiewicz

W meczu pucharowym, który w Nowej Soli przegraliśmy ostatecznie po karnych, było wszystko prócz szczęśliwego zakończenia. W sobotę liczyliśmy, że tym razem los uśmiechnie się do Trójki, a nie do piłkarzy ręcznych ze Świebodzina.

Ale losowi trzeba pomóc i od początku spotkania podopieczni trenera Alana Raczkowiaka to robili. Krok po kroku. Szczególnie dobrą mieliśmy drugą część pierwszej odsłony. Przed zmianą stron prowadziliśmy z TS Zew Świebodzin 16:14.

W 38. minucie było cudownie, bo Trójka zapracowała na czterobramkową przewagę – 22:18. Później powtarzał się dobrze nam znany scenariusz – po dłuższej chwili przestoju nowosolanie stracili prowadzenie, jeszcze w 57. minucie było 27:26 dla przyjezdnych. Końcówka? Nasze show. Na 31:30 rzucamy w ostatniej minucie meczu i możemy cieszyć się z kompletu punktów w derbach, które zawsze mają wysoką temperaturę.

Każdy z zawodników Trójki, którzy w sobotę grali, dołożył swoją cegiełkę do tej wiktorii. Dużą cegłę dodał też Mateusz Rapiejko. Nasz bramkarz w końcówce dał dobrą zmianę. – Trudno opisać słowami to, co się wydarzyło – mówił na gorąco po meczu Rapiejko. – W drugiej połowie wypracowaliśmy już sobie fajną przewagę. Mieliśmy nawet kontrę, by ją podwyższyć do pięciu bramek, ale nie udało się i rywal skrupulatnie sprawiał, że ta przewaga topniała. W końcówce gra bramka za bramkę, ostatecznie my rzucamy zwycięską i możemy zapisać sobie na koncie wygraną. Cieszę się, że mogłem pomóc drużynie odnieść zwycięstwo, szczególnie w derbach. Cały czas czuję te emocje.

Dumny ze swojej drużyny jest trener Raczkowiak: – Jak zawsze musimy stworzyć dużo emocji, nie może być spokojnie [uśmiech]. Nie będę dziś narzekał, mimo że był moment, w którym troszkę zabrakło nam koncentracji, do tego doszła słuszna, ale niepotrzebna kara. Dobrze, że nie zwiesiliśmy głów po tym przestoju. To jest najważniejsze, to klucz do sukcesu. Jako zespół zagraliśmy rewelacyjnie, szczególnie w obronie w pierwszej połowie. W drugiej zrobił się szybki mecz, zaczęliśmy rzucać sporo z kontry. Mówiłem chłopakom, że Świebodzin ma w nogach wtorkowy mecz i musimy narzucać tempo. To też było istotne, jeśli chodzi o końcowy wynik.

W następnej kolejce, trzeciej, w niedzielę 2 października, nowosolanie pojadą na starcie z SPR Gorzyce Wielkie. Powodzenia.

2. kolejka I ligi:

Legnica – Gorzyce 42:20
Leszno – Grodków 29:30
Świdnica – Zielona Góra 29:30
Legnica – Oborniki Śląskie 32:26
Kościan – Poznań 20:34
Wolsztyn – Kąty Wrocławskie 20:26

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content