Szczęśliwy, wzruszony i wyczerpany. Rafał z KKS z brązem mistrzostw świata! [ROZMOWA]

Junior Kajakowego Klubu Sportowego Nowa Sól Rafał Poklepa w osadzie z Piotrem Kujawą, Marcelem Krawcem i Kacprem Sieradzanem w C4 na 500 m zdobył na Węgrzech brązowy medal mistrzostw świata juniorów i U-23 w sprincie kajakowym! – Ze startu finałowego nie pamiętam praktycznie nic oprócz końcówki – uśmiecha się

Mateusz Pojnar: Opowiedz o przygotowaniach do mistrzostw, jak one przebiegły?

Rafał Poklepa: Zaczęły się już od momentu, w którym wypadłem z mistrzostw Europy, czyli od mniej więcej początku czerwca. Z moim klubowym trenerem Dariuszem Cichockim szlifowaliśmy pracę w osadzie, zgranie, rytm, sterowanie. Więcej czasu poświęciłem jednak na trenowanie jedynki, żeby podciągnąć swój poziom przed mistrzostwami Polski.

Po zdobyciu dwóch złotych medali przyszło powołanie na mistrzostwa świata. Po MP mieliśmy zaledwie trzy dni przerwy i od razu wyjazd – ponad trzy tygodnie spędziliśmy na obozie przygotowawczym. Na zgrupowaniu kadry również większość pracowała głównie nad jedynkami, na czwórce – z tego, co pamiętam – byliśmy z sześć-siedem razy, a na dwójce miks – cztery-pięć.

Jaki był przebieg samych mistrzostw świata?

Przebiegały bardzo płynnie, były bardzo dobrze zorganizowane. Momentami pogoda nie rozpieszczała, ale wszyscy byliśmy na to przygotowani.

W trakcie obozu i mistrzostw mieliśmy do pomocy fizjoterapeutów, którzy pomagali w razie urazów, drobnych kontuzji.

Jak zapamiętałeś finałowy start?

Nie pamiętam z niego praktycznie nic oprócz końcówki [uśmiech]. Po 300 metrach kompletnie nie miałem już sił, a jeszcze trzeba było przyspieszyć, czego nie ułatwiły problemy z wysterowaniem łódki na ostatnich metrach – przy mecie byliśmy już prawie na torze obok, co dostarczyło mi małych obaw o to, czy nie dostaniemy dyskwalifikacji.

Na szczęście tak się nie stało i zdobyliście medal. Pierwsze uczucia po tym, jak sobie uświadomiłeś, że zawiesisz na szyi brąz MŚ?

Pierwsze chwile po przekroczeniu mety mogę opisać trzema słowami: szczęście, wzruszenie, wyczerpanie. Od razu po wyjściu z łódki podziękowałem kolegom z osady, potem wspólnie z kolegami podziękowaliśmy rywalom za wyścig.

Spodziewałeś się aż tak dobrego wyniku czy jesteś zaskoczony?

Od samego początku wiedzieliśmy że mamy szansę na medal, nawet na złoty, ale braliśmy pod uwagę to, że w finale może wydarzyć się wszystko.

Jakie cele i wyzwania przed tobą w najbliższej przyszłości? I jakie są twoje sportowe marzenia?

Chcę pokazać się w następnym sezonie z na tyle dobrej strony, żeby mieć możliwość występu na międzynarodowych zawodach rangi mistrzowskiej już na jedynce. By popłynąć sam, a nie stać w cieniu starszych kolegów.

Marzenie? Jedna rzecz: start na igrzyskach olimpijskich – o tym marzy najprawdopodobniej każdy sportowiec. Cała reszta nie jest dla mnie marzeniami, lecz celami. Takim celem jest np. medal mistrzostw świata juniorów na jedynce. Żeby osiągnąć swój cel, mam jeszcze dwa lata.

E-WYDANIE TYGODNIKA KRĄG

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mateusz Pojnar

Aktualności, sport

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content