Dlaczego straż miejska pilnowała rodziców przy „ósemce”?

Straż miejska na pewno ma co robić, więc nie do końca rozumiem, dlaczego musiała codziennie o konkretnych porach stać w lasku przy szkole i pilnować rodziców, którzy odwożą dzieci do szkoły. Wiem, że jest tam znak zakazu, ale rodzic, szczególnie w tych trudnych czasach pandemii, chce dowieźć dziecko jak najbliżej szkoły – mówi nasz Czytelnik. Strażnicy sprawdzali tam, czy zakaz nie jest łamany

Mężczyzna skontaktował się z nami w zeszły czwartek. Wysłał zdjęcie samochodu straży miejskiej zaparkowanego na początku drogi wewnętrznej prowadzącej do garaży przy ul. Staszica w Nowej Soli. Te garaże stoją w bezpośrednim sąsiedztwie lasku prowadzącego w stronę szkoły podstawowej nr 8. Przez lasek do szkoły chodzą dzieci mieszkające na os. Konstytucji 3 Maja.

Rodzice, którzy dowozili dzieci z klas 1-3 do szkoły, łamiąc znak zakazu, wjeżdżali drogą wewnętrzną do samego końca, żeby swoje pociechy – ze względu na ich bezpieczeństwo – dowieźć jak najbliżej szkoły.

– Przed znakiem zakazu, szczególnie przed 8.00, jest gęsto od samochodów, więc bardzo trudno znaleźć miejsce parkingowe. Po drugie, nie oszukujmy się, ludzie są wygodni i wolą podjechać kawałek dalej, odprowadzić wzrokiem dziecko, które idzie w stronę szkoły, zawrócić i wyjechać z tamtej drogi z takim poczuciem spokoju, że dziecko jest bezpieczne – tłumaczy rodzic, który w ten sposób robił w ostatnich dniach.

JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ WIĘCEJ, KUP E-WYDANIE „TYGODNIKA KRĄG”

FacebooktwittermailFacebooktwittermail

Mariusz Pojnar

Aktualności, kronika

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content